Raport raportowi równy – po co kolejny?

Felieton/Technologie 19.04.2013
Raport raportowi równy – po co kolejny?

Raporty są świetne. Dostarczają ciekawych informacji nawet nie tyle na badany temat, ale na to, co z nim związane. Najnowszy raport Newspoint przeprowadzony na platformie badawczej Ariadna dotyczy blogosfery i jak zwykle w blogosferze wzbudza emocje. Tylko w zasadzie nie do końca wiem, co raport ów ma pokazywać, jak ma pomóc blogerom?

Niecałe 1000 osób, które za wzięcie udziału dostało jakieś gratisy, odpowiedziało na pytania o blogosferze. Jak zwykle najpopularniejszymi blogerami są celebryci, którzy blogują od wielkiego dzwona, a prawdziwi blogerzy, daleko w tyle za celebrytami, dyskutują, komentują, docinają i patrzą kto wyżej, a kto niżej. O tym, że raport można o kant tyłka potłuc też już napisano mnóstwo razy – w końcu blogosfera jest bardzo wrażliwa na samą siebie.

Tylko po prawdzie, co wnosi? W raporcie zawarto wypowiedzi ekspertów z różnych dziedzin i w jednej przeczytać można, że „raport otworzy oczy wielu blogerom w kwestii tego, jak budować markę osobistą”.  A obok komentarze o tym, jak blogerzy stają się istotną siłą opiniową w sieci oraz że mocno wpływają na decyzje zakupowe i jak warto brać blogerów pod uwagę przy planowaniu kampanii marketingowych.

Nihil novi. Od 2,5 roku, odkąd obserwuję blogosferę, powtarza się to samo tak samo, tylko przy różnych okazjach. Różne badania pojawiają się średnio co pół roku i co pół roku dowiadujemy się tego samego – jak prezentować się, by być atrakcyjnym dla marketingowców, by być rozpoznawalnym, czyli ponownie – by zarabiać.

Pracuj.pl w naiwnym zestawieniu najlepszych zawodów umieścił blogera. No, strasznie fajny to „zawód”. O dziwo żaden bloger nie protestuje przeciw takiemu podejściu – podejściu oceniania blogerów przez pryzmat zarobkowy. Nie ma sensu wracać do dyskusji o definicję blogera, jednak warto poświęcić chwilę na rozważenie tego podejścia.

Na przykład takie blogerki modowe – kiedyś tworzyły coś z niczego, grzebały po second-handach, pokazywały czytelnikom jak być kreatywnym i wykorzystywać to, co się ma, to co co znalazło się w szafie mamy czy nawet babci. Dziś 60 blogerek otwiera wirtualne szafy, które pomogą w sprzedaży ciuchów, a większość stylizacji opiera się na świeżo zakupionych lub otrzymanych od firm rzeczach. I w zasadzie nie ma w tym nic złego – blogerki modowe wciąż pomagają fanom mody ubrać się etc. Jednak blogerki modowe stały się doskonały przykładem, w którą stronę poszła tak zwana blogosfera i w jaki sposób wbija się w świadomość czytelników.

Być blogerem, budować markę dla kontaktów z marketerami, stać się zarabiającą, popularną postacią! Ze wspomnianego raportu podobno wycięto co bardziej absurdalne części, ale raport nie pokazuje też pewnej pozytywnej rzeczy: całej masy mniejszych, niezakwalifikowanych blogów, takich blogów z prawdziwego zdarzenia, które może nie zarabiają, nie mają setek tysięcy czytelników, jednak są, istnieją i będą istnieć. Z kilkoma fanami, bez obecności w raportach i spędach blogerów.

I raport o tym, o takich blogach bez ciśnienia, o blogach które nie weszły w świat pieniędzy, ale wciąż opierają się wyłącznie na relacji bloger-czytelnik, można powiedzieć „prawdziwych blogach” chciałabym zobaczyć. No ale w tym nie ma potencjału sprzedażowego i pies z kulawą nogą nie zwróci uwagi na taki raport.

Tagi:

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement