„Nie używamy telefonów przy stole” to jakiś żart

Blog Forum 09.04.2013
„Nie używamy telefonów przy stole” to jakiś żart

Ostatnio front kulturalny zaczął atakować. Nie wyciągamy telefonów przy stole, bo to niegrzeczne, mówią. Nie używamy ich na spotkaniu, żeby się nie rozpraszać, mówią. Wszystko pięknie tyle, że bez większego pomyślunku.

Problem jak zawsze jest z generalizacją, a jak już coś doprowadzać do ogólu, to do tego gorszego. Skoro grupka dzieciaków używa telefonów do grania w Angry Birds, to znaczy, że cała reszta ludzkości też wykorzystuje go tylko do tego.

To kiedy mogę wyjąć telefon? Kiedy zostanę zapytany o moje plany za trzy tygodnie i będę musiał je sprawdzić w kalendarzu? A co jeśli zorientuje się, że do tego zmierza rozmowa zanim owo pytanie padnie – czy spojrzenie na smartfona wcześniej będzie wówczas fair czy nie? Czy przy każdej takiej okazji mam pytać się pani przedszkolanki o pozwolenie, żeby nie wyjść na niekulturalnego?

To jeszcze nic. Wyobraźmy sobie kogoś kto podążą drogą Getting Things Done, w skrócie GTD. Jedną z jej naczelnych reguł jest spisywanie wszystkiego co wpadnie nam do głowy, w celu przetworzenia tego później. Można to robić z kalendarzem i notesem, z plikiem teczek albo z, właśnie, smartfonem. Właśnie dlatego tam na początku jest słówko: smart.

I zachowujemy się kulturalnie: siedzimy przy obiedzie ze znajomymi i wpada nam do głowy świetny pomysł. Znajomy zaczyna opowiadać o urodzinach dziecka, a my rozważamy czy wyjęcie smartfona będzie kulturalne czy nie. Koleżanka zaczyna opowiadać o swojej podróży do Iranu, a my skupiamy się na tym, żeby nie zapomnieć, nie zgubić tej świetnej myśli na którą wpadliśmy. Do tego wpada nam do głowy pomysł, że fajnie byłoby przeczytać książkę o tym Iranie. A najgorsze, że w takim momencie, gdy nieustannie mielimy masę różnych rzeczy w głowie, zaczynamy to automatycznie przetwarzać – coś co według GTD powinno się robić na spokojnie później. Zalewa nas fala nowych pomysłów, które generują następne, a my nie możemy przestać o nich myśleć – nie chcemy ich przecież zapomnieć, a wyciąganie smartfona byłoby be. I błędne koło się nakręca. Już nas kompletnie nie obchodzi co mówią znajomi – ale kultura jest w pełni!

Świetny system GTD, rozwalony głupotą pseudokulturalności.

Z notatkami też nie jest różowo. Czy zapisane notatki na smartfonie jest źle odbierane w trakcie takich spotkań? Czy zapisanie tego na papierze byłoby już kulturalne? Bo jeśli tak, to znaczy, że w tej wspaniałej erze nowych technologii, właśnie wymyśliliśmy jak odwrócić proces digitalizacji.

W ogóle, trzeba zadać sobie pytanie czy używanie mózgu w trakcie spotkań z przyjaciółmi jest kulturalne. Może się przecież okazać, że ktoś ma gorszy model mózgu, słabszy procesor albo mniej RAMu i nie jest w stanie tak dobrze zapamiętywać rzeczy jak my – a to przecież wielce niekulturalne. Myślenie nad dwoma rzeczami na raz? Kto to widział…

Ktoś (np. ja) mógłby powiedzieć, że wystarczy zaufać drugiej osobie. Skoro nie jesteśmy w stanie stwierdzić o czym myśli – o tym co mówimy, czy może o Batmanie walczącym z Supermanem – to czemu tak bardzo przejmujemy się smartfonami? Tylko dlatego, że to widać, a pływających w mózgu myśli już nie? To świetnie, osiągnęliśmy wyższy poziom inteligencji, jak nic.

To czy nasi znajomi używają smartfonu do grania w Angry Birds, czy zapisywania notatek nie ma nic wspólnego z kulturą. A jako, że znajomych dobieramy sobie sami to… cóż.

Photo Credit: purplemattfish via Compfight cc

Tagi:

Dołącz do dyskusji

Advertisement