Internet stacjonarny „na wiaderka”? Deutsche Telekom jest pierwszy, pewnie…

Felieton/Technologie 25.04.2013
Internet stacjonarny „na wiaderka”? Deutsche Telekom jest pierwszy, pewnie…

Gdyby twój dostawca internetu stacjonarnego nagle stwierdził, że narzuci limit transferu danych, co byś zrobił? Szukał innego? A co, jeśli wszyscy operatorzy wprowadzili limity przesyłanych po łączach danych?

Operatorzy mają problem. Ilość przesyłanych danych rośnie, ceny zazwyczaj muszą spadać, żeby zostać konkurencyjne, a łącza przecież nie utrzymują się same. Utrzymanie infrastruktury kosztuje. Już od kilku lat dostawcy nieśmiale przebąkują, że może zdarzyć się tak, że limity na internet powrócą. Tak przecież było kiedyś – klienci korzystali z łącz stacjonarnych, które ograniczone były kilkoma gigabajtami danych. Po ich przesłaniu prędkość zwalniała, trochę jak w ofertach internetu mobilnego.

Dwa dni temu niemiecki Deutsche Telekom potwierdził, że nowi klienci otrzymają do wyboru kilka ofert internetu stacjonarnego: 16 Mbps z limitem 75 GB, 50 Mbps z limitem 200 GB, 100 Mbps z limitem 300 GB i 100 oraz więcej Mbps z limitem 400 GB. Po przekroczeniu limitów prędkość internetu spadnie do 384 kbps do końca miesiąca, ale klienci będą mogli wykupić dodatkowe pakiety.

Deutsche Telekom podał przy okazji, że przeciętny klient zużywa 15-20 GB transferu miesięcznie. O co więc chodzi?

Po co te limity?

Prawdopodobnie DT już zbroi się na przyszłość. Teraz przeciętny klient wykorzystuje 20 GB transferu, ale kto wie, co wpadnie mu do głowy za rok czy za dwa lata. Świadomość obecności limitu powinna sprawić, że będzie korzystał z sieci ostrożniej, przecież nie chce przekroczyć pakietu i używać internetu z prędkością rodem sprzed dekady. Poza tym, to niezłe zagranie, by napsuć krwi wszystkim, którzy nadmiernie eksploatują łącza pobierając czy wysyłając dane, często niepotrzebnie. A poza tym…

Poza tym, i chyba przede wszystkim, to jasny znak dla dostawców treści i całego ekosystemu skupionego wokół treści, takiego jak serwisy streamingowe, dekodery czy telewizory z funkcjami smart. 52-minutowy film „Timescape” w rozdzielczości 4K to konieczność pobrania 160 gigabajtów. Serwis streamingowy Sony z filmami w 4K będzie wymagał pobierania jednorazowo plików ważących ponad 100 gigabajtów. Zresztą, nawet filmu FullHD to czasem 8, a lepsze 50 gigabajtów.

zdjęcie z Obywatelhd.pl
zdjęcie z Obywatelhd.pl

Widzicie problem?

4K i 8K nie zadomowiły się jeszcze na rynku, ale producenci i dostawcy treści już szykują się do tej rewolucji. Powstają konsumenckie telewizory 4K, zapowiadane są pierwsze serwisy streamingowe dla treści ultraHD, poza tym gry, filmiki nawet na YouTube – to wszystko za dwa, może 3 lata, będzie „ultra”.

Dziś przeciętny człowiek ogląda 4,8 godzin materiałów wideo dziennie. W 2020 roku ma być to 7 godzin. I to pewnie wideo 4K albo 8K.

Na dodatek zaczyna kształtować się już „Internet of things”, czyli ekosystem urządzeń, nawet tych domowych, podłączonych do sieci. Wszystko będzie pobierać i wysyłać dane. W większości pewnie przez łącza stacjonarne.

To, że Deutsche Telekom podaje, iż aktualnie przeciętny użytkownik zużywa miesięcznie 15-20 GB danych nic nie znaczy, to czcza gadanina, bo Deutsche Telekom doskonale wie, że te 75 GB limitu przy internecie 16 Mbps już niedługo mocno ograniczy użytkowników, zmusi to kupienia wyższych ofert, potem jeszcze wyższych…

Deutsche Telekom się zbroi i wysyła jasną informację do producentów telewizorów, do serwisów streamingowych, że tak nie może być. Wąskie gardło wszystkich internetowych treści, czyli łącza, musi się rozwijać, a żeby się rozwijać potrzeba środków pieniężnych.

Nie byłby wcale dziwne, gdyby zamiast przerzucać koszty na konsumentów dostawcy internetu chcieli zmusić do płacenia tych, którzy najmocniej powodują coraz większe i większe obciążanie łącz – właśnie dostarczycieli treści.

Coś mi się wydaje, że po Deutsche Telekom pojawią się kolejni dostawcy wprowadzający limity. Jeśli tak będzie, to powstanie ciekawa sytuacja i ktoś będzie musiał zapłacić.

Kto to będzie – my czy oni?

Tagi: ,

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement