IDC źle oceniło wpływ Windows 8 na rynek PC, a Ewa żąda od tabletu z tym systemem niemożliwego

IDC źle oceniło wpływ Windows 8 na rynek PC, a Ewa żąda od tabletu z tym systemem niemożliwego

W ostatnich dniach na łamach Spider’s Web pojawiły się dwa artykuły, z którymi zupełnie się nie zgadzam. Pierwszy z nich dotyczył raportu IDC, według którego sprzedaż komputerów spada przez pojawienie się systemu Windows 8. Drugi zaś dotyczył tabletu z najnowszym oprogramowaniem Microsoftu, a był autorstwa Ewy Lalik.

Nie przedłużając, zacznę od wyjaśnienia, czemu Windows 8 nie miał wpływu na spadek sprzedaży komputerów PC. Obecnie wszyscy zachwycają się smartfonami i tabletami, czyli sprzętem, który nie każdy ma, ale każdy chce mieć. Urządzenia mobilne sprzedają się jak szalone i praktycznie nie widać końca ich dobrej passy. Dodatkowo nie są idealne, ba, powiedziałbym nawet, że uważam je za produkty niedopracowane, więc wymieniamy je co dwa lata lub częściej. Wpływ na to ma również fakt, że większość nas opłaca abonament telefoniczny, w którym smartfona otrzymuje się na początku każdej umowy. Te urządzenia po prostu muszą się sprzedawać ze względu na swoją łatwą dostępność i niedoskonałość.

O ile smartfony i tablety to na rynku komputerowym są dziećmi, które przestały raczkować  i zaczęły nieśmiało stawiać pierwsze kroki, to komputery są już niemal idealne. Z ogromnych szaf i pudeł wyewoluowały w komputery biurkowe, a następnie laptopy i Ultrabooki, które chyba są zwieńczeniem tego dzieła ewolucji. Są to maszyny wyposażone w średniej wielkości ekrany, dzięki czemu są jednocześnie małe, ale pozwalają też na wykonywanie większości czynności w wygodny sposób.

Oprócz tego są cienkie, wyjątkowo lekkie i coraz częściej wyposażone w dotykowe ekrany, dzięki czemu mogą bez kompleksów przejmować zadania do tej pory stawiane przed tabletami, czyli konsumpcję treści. Warto sobie zadać pytanie, do czego używa swojej maszyny przeciętny użytkownik komputera. Jak większość z Was się zapewne domyśla, do przeglądania Facebooka, oglądania filmów i tworzenia dokumentów tekstowych, ew. grania w mało wymagające tytuły typu Farmville.

Stosunkowo mało osób (w stosunku do wszystkich użytkowników) używa komputera do najnowszych gier, ze względu na wygodę i prostotę używania do tego celu ludzie częściej wykorzystują konsole. Jak widać, wymagania takiej osoby nie są zbyt duże, co oznacza, że może ona korzystać z komputera nie przez rok lub dwa, ale nawet cztery lub pięć. Inaczej mówiąc: Tak długo, aż sam nie wyzionie ducha. Jest to główny powód spadku sprzedaży komputerów PC, na pewno nie można za to winić Windowsa 8, który w mojej ocenie jest świetnym systemem.

Jedyną krzywdą wyrządzoną przez Microsoft producentom komputerów jest to, że system miał tak małe wymagania sprzętowe i że przez długi można było go zaktualizować za grosze. Ja sam gdybym miał swojego laptopa z Windowsem 7, na pewno bym go zaktualizował, nie czułbym potrzeby wymiany maszyny na nową. Bo po co, skoro starcza do moich wymagań? Można podejrzewać, że uważa tak wielu użytkowników. Osobiście wymieniłbym swój komputer na nowy model tylko jeśli oferowałby mi on odczuwalną zmianę. I nie chodzi mi o zmianę w wydajności, gdyż ta, jak już wspominałem, jest wystarczająca. Chodzi mi o to, by komputer ten oferował jakieś przydatne rozwiązanie, na przykład był konwertowalnym Ultrabookiem z dotykowym ekranem.

Z kolei jeśli chodzi o tekst, Ewy, to mam zastrzeżenie przede wszystkim do zarzutów mojej koleżanki. Napisała ona, że oczekuje od tabletu mobilności i by móc je wygodnie trzymać je w jednej ręce. Szczerze mówiąc nie wiem czego spodziewała się po 10-calowym tablecie, ale nie ma możliwości by urządzenie takie móc wygodnie trzymać w jednej ręce przez godzinę. Jest za ciężki i co najważniejsze, za duży. I nie mówię tu o urządzeniu Asusa, a o każdym 9-10-calowym tablecie, który obecnie jest na rynku. iPada ani Surface’a też tak nie utrzymasz.

asus windows 8 hybryda

Drugi zarzut to problemowe działanie objawiające się tym, że trzeba niekiedy wejść do trybu klasycznego, kiepsko przystosowanego do dotyku. Owszem, zgadzam się z tym, że aktualizowanie oprogramowania z jego poziomu jest nieporozumieniem, ale to jest jedna z nielicznych sytuacji, gdy to trzeba zrobić. W zamian za to otrzymujemy możliwość nie tylko konsumowania treści w trybie Metro, ale też pracy w trybie klasycznym. Moim zdaniem to uczciwa wymiana, aczkolwiek oczywiście oczekuję, że Microsoft pozwoli na korzystanie urządzenia bez wychodzenia z jednego trybu, może nawet na czasową blokadę dowolnego typu interfejsu (dwa zestawy domyślnych aplikacji zależnych od środowiska). W końcu już w Windows Blue interfejs kafelkowy ma dostać swój menedżer plików. Stąd już bliska droga do tego, o czym marzy Ewa.

Ewa napisała też, że wymaga wyważenia od notebooka. Tak, tylko ten tablet laptopem nie jest. Jest to przede wszystkim tablet. Jeśli chcemy mieć dotykowe urządzenie z Windows 8, które nadaje się do pisania  i ogólnie pracy, kupujemy konwertowalnego Ultrabooka. Przecież na Nexusie 10 i iPadzie, nie mówiąc już o 7-calowym Nexusie 7 nie można wygodnie pracować. Urządzenie, które testowała Ewa to jest przede wszystkim tablet i nie można o tym zapominać. Możliwość pisania i pracy to tylko dodatkowa opcja. Należy docenić to, że takowa jest, bo większość tabletów na rynku nie ma nawet możliwości zainstalowania na nim normalnego, funkcjonalnego pakietu biurowego.

yoga

Z małą liczbą aplikacji nie dyskutuję, bo jest to prawda, ale to tylko choroba wieku dziecięcego. Jestem pewien, że w przeciągu kilku miesięcy w sklepie Windows Store pojawią się wszystkie aplikacje potrzebne do wygodnej pracy.

Jeśli chodzi o moc obliczeniową, to nie rozumiem Ewy, bo również korzystałem z podobnego sprzętu Acera (W510) i działał on o niebo szybciej niż jakiekolwiek urządzenie z Androidem. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że Windows 8 z czasem praktycznie nie zwalnia, a system Google… no cóż. Kupując sprzęt z Windows 8 mamy pewność, że po pewnym czasie nie zapcha się on i nie będzie wymagał resetu. A nawet jeśli to się stanie, to wszystkie ustawienia i aplikacje w trybie Metro przywrócimy za pomocą kilku kliknięć, bez konieczności instalowania każdej z osobna.

Ewa na koniec swojego tekstu zadała bardzo ciekawe pytanie, a mianowicie „Czy kupilibyście czajnik z pralką, który jednak wodę potrafi zagotować tylko do 90 stopni, zrobi pranie ale bez wirowania, dodatkowo jest o połowę większy niż przeciętny czajnik, a pojemność bębna piorącego ma o połowę mniejszą niż przeciętna pralka?”. Pozwolę sobie na nie odpowiedzieć: Ewo, nie, nie kupiłbym, ale jesteś pierwszą osobą która wymaga od czajnika by robił pranie. Tak samo jak jesteś pierwszą osobą, która wymaga od 10-calowego tabletu mobilności 7-calowego odpowiednika oraz możliwości większego, 13,3-calowego komputera.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement