Filmy za Piano – Wyborcza stawia na kino niezależne i… pozbywa się zysków?

News 09.04.2013
Filmy za Piano – Wyborcza stawia na kino niezależne i… pozbywa się zysków?

Piano, system płatnego dostępu do treści, w Polsce istnieje już od jakiegoś czasu i nie można powiedzieć, by odmienił rynek. Ma swoich przeciwników, ma zwolenników, a mimo 44 podmiotów w nim uczestniczących wydaje się, ze to Wyborcza.pl jest tym najbardziej rozpoznawalnym i próbującym ciągnąć Piano w górę. Teraz wrzuci za paywall filmy. I zapłaci twórcom za ich użycie.

Z okazji „Festiwalu Filmów”, od 12 kwietnia co piątek na stronie wyborcza.pl/festiwalfilmu pojawi się film z kategorii tych trudno dostępnych, festiwalowych czy niezależnych. Pierwszy udostępniony zostanie „Świteź”, a dostęp do wideo będą mieli wszyscy obecni i przyszli abonenci Piano.

Z informacji prasowej:

„Zauważyliśmy, że niezależni producenci filmowi nie posiadali dotąd żadnego pewnego sposobu, by zarabiać na swojej pracy w Internecie” – powiedział Peter Richards, dyrektor Piano Media w Polsce. „Zazwyczaj tego rodzaju produkcje nie są dostępne dla szerokiej publiczności, ponieważ emitowane są wyłącznie na festiwalach, a liczba seansów w kinach jest ograniczona. Od teraz, abonenci Piano będą mogli cieszyć się ciekawym kinem niezależnym w komforcie własnego mieszkania, kiedy zechcą. Obok aktualnych treści informacyjnych i koncertów materiały wideo będą stanowić idealne uzupełnienie pakietu abonenckiego Piano”.

Przedstawiciele Piano i Wyborczej mówią też, że zyski z systemu będą dzielone na trzy części – dla Piano, Wyborczej oraz twórców filmów. Pytanie, czy taki ruch będzie korzystny dla Wyborczej jest w tym miejscu zasadne, a wynika z prostej zależności.

Czy filmy na Wyborczej przekonają nowych użytkowników do wykupienia abonamentu? Jeśli tak, to czy podział zysków będzie na tyle korzystny dla Wyborczej, że wpływy od nowych użytkowników będą większe, niż część zysków dla twórców filmów? Jak Wyborcza rozliczy się dokładnie z filmowcami? Czy jeśli użytkowników nie przybędzie, ale obecni będą oglądać filmy, to Wyborcza podtrzyma projekt mimo nierentowności dla siebie, w imię wspierania niezależnych twórców?

Nie da się jednak ukryć, że Piano potrzebuje jakiegoś kopa. O sukcesach na razie nie słychać, a twórcy twierdzą, że „wyniki są zadowalające”, jednak tak przecież mówi się zawsze. Piano nie wzbudza już emocji i wydaje się, że kto miał zapłacić, zapłacił, a pozostała część polskiego internetu radzi sobie dobrze bez treści premium. W sieci krążą często nawet żarty odnośnie kiepskich treści „za Piano to”, co pokazuje dosyć jasno nastroje.

Wprowadzenie filmów za Piano to ruch raczej wizerunkowy. Przecież Agora ma własny serwis VOD z filmami – Kinoplex – na którym za filmy „płaci się” oglądając reklamy. Ale kino niezależne na Wyborczej a nie w Kinopleksie to kilka korzyści. Przede wszystkim medialne przypomnienie, że Piano w ogóle istnieje. Poza tym tworzenie wizerunku Wyborczej jako serwisu z treściami wysokiej jakości, kulturalnego i światowego. No i na koniec to korzyść dla Piano, które może pochwalić się obecnością treści multimedialnych za paywallem, nie tylko tekstów.

A czy faktycznie taki ruch pomoże Piano i Wyborczej? Czas pokaże. Ciężko jednak być nastawionym optymistycznie do tej perspektywy. Płacąc twórcom filmów Wyborcza (albo Piano, zależy od podziału zysków) raczej straci finansowo, niż zyska. Bo nie mówimy tu o hollywodzkich produkcjach z masowym zainteresowaniem, a o filmie, o którym czytamy „„Świteź” jest nowoczesnym połączeniem literatury, malarstwa, muzyki i animacji.”

 

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement