Wyciekł Facebook Home. Sprawdzamy jak spisuje się na Nexusie 4

Felieton/Technologie 08.04.2013
Wyciekł Facebook Home. Sprawdzamy jak spisuje się na Nexusie 4

Niezawodny Paul O’Brien z MoDaCo udostępnił wyciek aplikacji, właściwie launchera Facebook Home, który działa na wybranych urządzeniach, w tym na Nexusie 4. Zainstalowałam i… nic. Niedługo wyrzucę.

W udostępnionych aplikacjach nie działa na razie jedna z kluczowych funkcji – chat heads, czyli dymki z konwersacjami. Jednak już w takiej formie Facebook Home daje przedsmak tego, co zobaczymy 12 kwietnia. Jeśli ktoś ma ochotę wypróbować nakładkę, która zmienia system w pokaz slajdów z postów z Facebooka i ukrywa pasek powiadomień, może spróbować.

W ustawieniach można wybrać, czy pasek powiadomień ma się wyświetlać na stałe czy ukrywać się – wtedy można go wywołać przesunięciem z góry ekranu. Jednak najważniejsze jest zachowanie Facebook Home.

Jak to działa?

Nakładka pojawia się już na ekranie blokady, którego właściwie nie ma. Po naciśnięciu przycisku blokowania pojawia się ekran, na którym wyświetlany jest ostatni post z Facebooka oraz, gdy takowe są, powiadomienia. I tu warto zwrócić uwagę na pewną rzecz – Facebook Home nie ma zamiaru oddawać pola innym usługom. Powiadomienia wyświetlą się, przynajmniej w tej nieoficjalnej wersji (chociaż po screenshotach widać, że w ten oficjalnej będzie podobnie) tylko z „błogosławionych” przez Facebooka serwisów.

Coverfeed wyświetla posty z Facebooka (i w tej wersji ma problem z polskimi znakami), ale po tapięciu na dole pokazuje ikonkę z awatarem, której przesunięcie gestem w odpowiednią stronę prowadzi do trzech miejsc. W lewo do aparatu, w górę do aplikacji, w prawo do ostatnio używanej aplikacji. Poza tym przesuwanie coverfeeda w bok pozwala na przeglądanie, lajkowanie czy komentowanie postów. Po przytrzymaniu palca na zdjęciu to pokazuje się w pełnej okazałości.

Nie ma tu wielkiej filozofii, ale domyślnie wyświetlane na coverfeedzie posty pochodzą od znajomych oraz od stron. Można to zmienić i w ustawieniach zablokować strony. W ustawieniach można zmienić też interwały odświeżania treści z Facebooka i inne szczegóły dotyczące treści

Przycisk „Home” przełącza między widokiem coverfeeda a listy aplikacji. Sama lista to specjalnie przygotowane boksy, między którymi można przemieszczać się w prawo i dowolnie układać ikony. Przypomina to nieco sposób wyświetlania aplikacji z niektórych nakładek Sony. Na górze każdego boksu znajduje się skrót do postowania na Facebooka. Jednak po przesunięciu w lewo pojawia się lista wszystkich zainstalowanych aplikacji wraz z paskiem wyszukiwania w Google. Co ciekawe, na samym dole umieszczono przycisk „More”, który przenosi do… Pulpitu, tego systemowego! „More” można umieścić w skrótach, więc mieć w zasadzie Facebook Home i zwykły pulpit w jednym. Jak to wpłynie na baterię, nie chce sobie nawet wyobrażać.

Skoro Facebook, to Facebook…

Wspomniane wyżej powiadomienia to ciekawa sprawa. Android w różnych oficjalnych ROM-ach różnie traktuje wyświetlanie powiadomień, ale zazwyczaj jest tak, że na locksceenie wyświetla informacje o SMS-ach oraz połączeniach, resztę umieszczając na pasku powiadomień. Facebook Home traktuje ekran główny – coverfeed – trochę na modłę iOS-a, wyświetlając pop-upy. A te pojawią się z Messengera, z powiadomień z aplikacji Facebooka, z Instagrama, SMS-ów czy połączeń. Jeśli używa się Gtalka czy klientów Twittera z powiadomieniami Push, to powiadomienia nie wyświetlą się na coverfeedzie.

Z pozoru nie ma to znaczenia, przecież zwykłe nakładki też selekcjonują powiadomienia. Jednak w nich Facebook stawiany jest na równi z innymi, na pasku. To trochę tak, jakby Google postanowił nadać powiadomieniom z Google+ priorytet i wyświetlać je obok powiadomień o nieodebranych połączeniach. Fakt, Facebook Home trzeba zainstalować dobrowolnie, ale jeśli ktoś już to zrobi, to Home zaserwuje mu segregację powiadomień i sprawi, że te nie z Facebooka będą mało ważne.

…a reszta nieważna.

Facebook Home sprawia, że telefon przestaje być telefonem. Robi się z niego facebookofon, z którego można podejrzeć posty z serwisu, ale można zapomnieć o czymś takim, jak skróty do funkcji telefonu czy innych typowych, smartfonowych rzeczy. Te będą funkcjonowały w tle, sprowadzone na ten sam poziom, co zwykłe aplikacje. FACEBOOK, FACEBOOK, FACEBOOK – tak można podsumować Home. Widżety wyświetlające treści z różnych miejsc, czy choćby licznik e-maili – to wszystko chowa się pod Facebookiem, zostaje zepchnięte nawet nie na drugi, a trzeci plan.

Dodatkowo Facebook Home jest po prostu nieprzyjemny wizualnie i niespójny. O ile duże wpisy na coverfeedzie prezentują się przyzwoicie (o ile nie są to durne posty z nieprzyjemnymi zdjęciami), o tyle rotujące, ruchome posty wyświetlane pod listą aplikacji są mało estetyczne i powodują, że w zasadzie nie wiadomo, co się dzieje. Na dodatek dwie różnie wyglądające listy aplikacji nie pomagają zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi.

Nie warto.

Nieważne, czy jest się przeciwnikiem Facebooka, czy uzależnionym użytkownikiem – Facebook Home to przerost pomysłu nad wykonaniem. Nie do końca wygodny, nieprzemyślany, a jego najsłabszy punkt jest taki sam, jak najmocniejszy – to treści z Facebooka. Może chat heads zmienią ogólną funkcjonalność Home, ale lepiej byłoby, gdyby mogły funkcjonować jako osobna aplikacja.

Na razie nie ma w tym nic ciekawego.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement