Facebook Home – nakładka do zarabiania czy w końcu interfejs dla ludzi?

News/Social media 04.04.2013
Facebook Home – nakładka do zarabiania czy w końcu interfejs dla ludzi?

Jak można było się spodziewać, Facebook pokazał całkowitą nowość. Wykorzystując otwartość Androida zespół Zuckerberga stworzył nakładkę na system, która ma zmienić nie tylko sposób, w jaki korzystamy z Facebooka, ale w ogóle sposób korzystania z interfejsu na smartfonie. Facebook ma być wszędzie.

Zuckerberg podszedł do tematu systemu społecznościowego solidnie. Przebudowany interfejs zaczyna się już na poziomie ekranu głównego, czyli w języku Facebooka „coverfeeda”. Nie ma tu pulpitu z ikonami czy widżetami – jest ekran, który wyświetla informacje z Facebooka, które można przesuwać w bok, lajkować z tego poziomu, czy wchodzić w interakcje. Coverfeed wyświetli też powiadomienia i da dostęp do innych aplikacji.

Co ciekawe, po facebookowym interfejsie mamy poruszać się za pomocą gestów. Dotykając ikonki na dole i przesuwając w górę otworzymy listę aplikacji, w prawo Facebooka, w lewo Messengera. Pop-up z wiadomością zamkniemy przesunięciem w bok, i tak dalej. To ciekawe rozwinięcie idei znanej z MeeGo czy BlackBerry 10 – nie tak kompleksowe, jednak właściwe w kontekście naturalnego używania telefonu.

Facebook Home zawiera kilka ciekawych opcji, na przykład Chatheads. Są to małe ikonki, które wyświetlą się zawsze na wierzchu, gdy ktoś napisze do nas wiadomość, czy to na Messengerze, czy SMS-a. Pozwolą one na podejrzenie i odpowiedź na wiadomości bez przechodzenia do innej aplikacji.

Facebook Home to launcher, który 12 kwietnia pobierzemy z Google Play, jednak na początku tylko na wybrane urządzenia. Nie jest to inwazyjne rozwiązanie – nie będzie potrzeba rootowania i grzebania w systemie telefonu. Społecznościowa nakładka zastąpi te oryginalne, od producenta i będzie działać na wierzchu systemu. I to może namieszać wszystkim producentom oraz Google’owi.

urzadzenia facebook home

Producenci nie po to przecież tworzą własne nakładki z własnymi funkcjami, by gigant z ponad miliardem użytkowników zastępował je własnymi. Nie po to Google – od dawna konkurent Facebooka – tworzy system i własne społeczności, by Facebook ukrywał to wszystko pod własnymi rozwiązaniami.

Co ciekawe, Facebook Home to nie tylko aplikacja – to również program partnerski, do którego mogą przystąpić producenci sprzętu, by certyfikować swoje urządzenia i dostarczać je już z Facebook Home na starcie.

Pozostaje tylko pytanie, czy użytkownicy będą chcieli używać tak inwazyjnego Facebooka.

Facebooka, który przykryje wszystkie inne funkcje, ukryje widżety, schowa praktycznie wszystko, co nie jest Facebookiem i każe nauczyć się korzystania ze smartfona na nowo.

Mark Zuckerberg twierdzi, że to wyjście naprzeciw ludziom i stawianie ich przed aplikacjami. Treści, nie technikalia – zakrzyknął. Tyle, że Zuck pierwszy raz porywa się na tak karkołomne zadanie. Nie dość, że musiał stworzyć interfejs, a te przecież są zdradliwe – jednemu nie spodobają się kolory, drugiemu gesty, a trzeci powie, że fajne, ale czegoś brakuje – to na dodatek musi uzależnić Facebook Home od masy innych rzeczy, zwłaszcza treści.

Tak naprawdę wszystko sprowadza się do algorytmów edge ranka i wyświetlania tego, co istotne. Na materiałach demonstracyjnych pokazano piękną wizję. Człowiek odpala telefon i bez wchodzenia w żadne aplikacje, przesuwając ekran w bok, ogląda piękne cover photo znajomych z mądrymi, zabawnymi statusami, widzi ważne i istotne wpisy. Istny cud, miód i malina.

A przecież nie padło ani słowo o algorytmach. Nie padło nic o reklamach. Czy coverfeed będzie wyświetlał strumień wpisów tylko i wyłącznie ludzkich znajomych, i to takich, z którymi wchodzimy w częste interakcje? Czy może coverfeed oprze się na głównym strumieniu?

likefb

Już oczyma wyobraźni widzę, jak przeciętny Kowalski bierze smartfon, przesuwa ekran w bok i widzi co następuje: wpis znajomego, reklama, żebrolajk, żebrolajk, zdjęcie z wczorajszej popijawy, reklama, żebrolajk. Genialne, dla Facebooka, oczywiście, bo przecież Facebook musi zarabiać, spieniężać użytkowników i to zwłaszcza tych mobilnych.

Tu Mark może się przeliczyć. Może doświadczyć brutalnie, że o ile użytkownicy są w stanie tolerować agresywne spieniężanie w aplikacji i na stronie webowej, o tyle nie bardzo będą chcieli oglądać takie rzeczy na ekranie głównym swojego smartfona. Nowy Newsfeed był więc przygotowaniem do Facebook Home, jednak jeśli Zuck nie dostarczy jeszcze prostszych, mówiąc kolokwialnie idiotoodpornych, narzędzi do selekcji tego, co wyświetla się w strumieniach, może mieć wielki problem. A użytkownicy… nie będą musieli używać Facebook Home.

Jednak to, że Facebook Home wkurzy wiele osób – producentów i użytkowników- tego możemy być pewni. I tego, że spowoduje pytania o to, czego chcemy od telefonu.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement