Żywyrap to program, którego nie zobaczysz w telewizji

Felieton/Technologie 27.03.2013
Żywyrap to program, którego nie zobaczysz w telewizji

Co prawda panowie z Pyta.pl starają się przekonać wszystkich, że program w telewizji jest lepszy niż kanał na Youtubie, jednak nie da się ukryć, że obecnie to Internet pokazuje tradycyjnym mediom, jak powinno się przekazywać informacje i tworzyć programy rozrywkowe tak, by były interesujące dla widza. Idealnym przykładem tego jest program Żywyrap.

Moja rezygnacja z telewizji była podyktowana tylko jednym powodem, a mianowicie – zbyt głównonurtową i sztywna ramówką. Nie widzę sensu oglądania kolejnej wylęgarni popowych gwiazdek, czyli programów takich jak X-Factor lub Must be the music. Zamiast tego wolałbym zobaczyć program tego typu, ale znacznie bardziej spersonalizowany, skupiający się na jednym rodzaju muzyki, takim jak rock/metal czy ponownie zdobywający coraz większą popularność rap. Właśnie dlatego niezwykle ucieszyłem się, gdy natrafiłem w Internecie na Żywyrap.

Formuła programu jest bardzo prosta. Składa się on z czterech etapów. Pierwszy to casting, podczas którego wybieranych jest 32 uczestników programu. W ćwierćfinale i półfinale liczba ta jest redukowana do kolejno do 16 i 8 raperów. W finale z kolei jest wybierany zwycięzca lub kilku zwycięzców, jak pokazała pierwsza edycja programu. Wszyscy uczestnicy są oceniani przez jury składające się z czterech osób – w tym wypadku w jego skład wchodzili: Wujek Samo Zło, Peja (w jednym odcinku zastępowany przez Sokoła), Wdowa i Bilon, osoby znane każdemu fanowi rapu w Polsce.

Program umieszczany w Internecie był o wiele ciekawszy od swoich telewizyjnych odpowiedników nie tylko przez tematykę, której nie da się znaleźć w tradycyjnych mediach. Bardzo ważna jest też swoboda wypowiedzi i brak problemów z odstępstwem niektórych uczestników od norm społecznych. W Internecie nikomu nie przeszkadza, że raz na jakiś czas ktoś rzuci wulgaryzmem (wszak to część języka polskiego, póki nie jest nadużywana, nie ma w niej nic złego), nikt nie był też urażony tym, że jeden uczestnik programu był uzależniony od marihuany i na każdym nagraniu wyglądał i mówił w taki sposób, jakby niedawno palił ten specyfik. Czy w telewizji byłoby to możliwe? Nie, przedmiotem oburzenia bywały już znacznie mniejsze wybryki, o czym ostatnio przekonał się Abelard Giza, który miał czelność powiedzieć, że papież jest zwykłym człowiekiem.

Oglądając Żywyrap nie sposób nie zauważyć kilku niedociągnięć, takich jak nie najładniejsza sceneria czy montaż gorszy niż w wypadku programów telewizyjnych, ale moim zdaniem to też dodaje klimatu temu przedsięwzięciu. Najważniejsze jednak jest to, że oglądając program było widać ewolucję i zmieniający się styl rapowania jego uczestników tak, że po finale można było z czystym sumieniem dodać kilku raperów do swoich ulubionych wykonawców. Szczególnie zaskoczył mnie jeden ze zwycięzców programu, czyli Korki, którego psychodeliczny styl przypomina świętej pamięci Magika. Film z jego udziałem możecie zobaczyć powyżej, zaczyna on rapować na początku drugiej minuty.

Po obejrzeniu wszystkich odcinków Żywegorapu doszedłem do wniosku, że stare i nowe media są tak bardzo różniące się od siebie, że za kilka lat niemożliwe będzie ich współistnienie. Sądzę, że większość telewizorów już niebawem będzie odbiornikami Smart TV, a co za tym idzie, korzystanie ze zwykłej telewizji  będzie bezsensowne i niekomfortowe. Najlepszą ramówką będzie ta, którą ułożysz sobie sam. Jeśli mam być szczery, to naprawdę nie robi mi różnicy oświetlenie, jakość studia czy fakt, że przed ekranem występują sztucznie wykreowane przez media gwiazdy. Krótko mówiąc, wszelkie zalety tradycyjnej telewizji są dla mnie nieważne. Od ładnej formy wolę otrzymać wartościową lub ciekawą treść, a tą zapewnia mi Internet.

W Internecie nie jest ważne czy ukończyłeś szkołę aktorską, czy miałeś praktyki w telewizji, czy może jesteś zwykłym kolesiem z ulicy.Grunt to mieć ciekawy pomysł na program i mieć coś ciekawego do przekazania swojej publiczności. Żywyrap, MaxTV, Lekko Stronniczy, SciFun czy Polimaty są tego najlepszymi  przykładami. A że w Internecie można też zobaczyć Krzysztofa Gonciarza, Konstantego Kwasa lub Jerzego Urbana? Cóż, trzeba z tym żyć i po kilku odcinkach ich po prostu nie włączać. To właśnie jest w Internecie piękne. Moim zdaniem telewizja powinna pójść w stronę robienia teoretycznie gorszych jakościowo, ale dopasowanych do specyficznych grup odbiorców programów. Oczywiście będzie mieć to przykre konsekwencje w postaci spadku gaż prezenterów i aktorów. Ale moim zdaniem nie ma w tym nic złego, gdyż te (kilkanaście tysięcy złotych za dzień) są przesadzone i nieadekwatne do polskich realiów. Za te pieniądze można opłacić kilka(naście?) osób, które zrobią więcej programów z mniejszymi, ale bardziej zaangażowanymi grupami odbiorców.

Zanim stare media upadną warto zastanowić się, czy takie internetowe programy w końcu trafią do tradycyjnej telewizji. Moim zdaniem nie należy się spodziewać obecności programów takich jak Żywyrap w Polsacie lub TVNie, o państwowej telewizji nawet nie wspominając. Jak już pisałem, program taki wzbudziłby zbyt wiele kontrowersji jednocześnie zapewniając zbyt małą liczbę odbiorców. Jedyną stacją telewizyjną, która mogłaby zdecydować się na wprowadzenie takiego eksperymentu, to Rbl.tv, która jest skierowana głównie do młodzieży i cechuje się ogromną otwartością na nowe treści.

Ja mam nadzieję, że trend ten nie ograniczy się tylko do rapu. Chciałbym, by program Żywyrap był kontynuowany oraz by pojawiały się podobne programy, tym razem skierowane do słuchaczy metalu, reggae i wszystkich innych rodzajów muzyki. Czas wypromować coś innego niż kolejne popowe gwiazdki, które cały czas śpiewają o tym samym, czyli w dużej mierze o niczym.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement