Twitter ma problem – sam się o to prosił

Felieton/Technologie 08.03.2013
Twitter ma problem – sam się o to prosił

Nie to, żebym zachęcała do postępowania wbrew woli twórców Twittera – wykonują kawał dobrej roboty przy tym największym serwisie mikroblogowym i za to należy się szacunek. Jednak wyciek kluczy identyfikacyjnych oficjalnych aplikacji Twittera może utrzeć Twitterowi nosa. I mam nadzieję, że tak będzie, i że jakiś deweloper odważy się ich użyć.

O tym, że Twitter stopniowo zamykał API, zmniejszył liczbę tokenów i dosłownie zabił świetne aplikacje do Twittera (ja tam dalej używam Boid App, mimo że już nie jest wspierany i nie znalazłam dla siebie alternatywy) wiadomo od jakiegoś czasu. Jednak sam Twitter w swoich własnych aplikacjach używa pełnego, nieograniczonego API i dlatego właśnie wczorajsza (a może starsza, wczoraj po prostu zrobiło się o niej głośno) publikacja kluczy identyfikacyjnych, podpisujących się jak aplikacje Twittera, może mieć dla Twittera nieprzyjemne skutki.

Klucze te pozwalają aplikacji na wysłanie do bazy danych Twittera przy logowaniu informacji, że aplikacja jest oficjalna, w związku z czym może uzyskać pełen dostęp do API, czyli do wszystkich funkcji Twittera. Twitter ma więc problem – jeśli zmieni klucze z aktualizacją oficjalnych aplikacji, to użytkownicy, którzy nie zaktualizowali Twittera, nie będą mieli do niego dostępu. Poza tym skoro pierwsze klucze zostały upublicznione, to pewnie kolejne też zostaną i rozpocznie się zabawa w kotka i myszkę, jak Apple’a i jailbreakowców.

A sprawa jest dosyć zabawna, bo dzięki kluczom teraz praktycznie każdy może wykorzystać pełne API Twittera do czasu, gdy się nie zmienią.W takiej sytuacji ograniczone API dla aplikacji zewnętrznych przestaje mieć sens. Jednak przecież Twitter nie otworzy go ponownie – prędzej w ogóle wytnie wszystkie aplikacje zewnętrzne zmuszając użytkowników do korzystania z tych oficjalnych.

I chociaż wiem, że używanie takich kluczy jest trochę nie fair, to jednak mam nadzieję, że znajdzie się jakiś śmiałek, który postanowi je wykorzystać choćby w aplikacjach, które przestały być wspierane, bo wyczerpały limit tokenów albo ugięły się pod ograniczonym API. Że ktoś je wykorzysta, by pokazać Twitterowi, że może, i żeby Twitter podjął jakieś stanowcze kroki – odciął wszystkie aplikacje trzecie, zmienił klucze i zostawił część użytowników bez dostępu do Twittera czy coś równie głupiego.

Bo to, co robi ten serwis, niekoniecznie stawia na pierwszym miejscu użytkowników – tych samych, którzy stworzyli potęgę Twittera. Czy nie dałoby się zarabiać nie wystawiając do wiatru nas, Twitterowiczów?

Tymczasem wciąż żałuję, że App. net, „ten płatny i lepszy Twitter” wciąż nie odnosi sukcesów. Ma nieco ponad 50 tysięcy użytkowników, ale część z nich to darmowe, z limitem 40 obserwujących, konta. Jeśli jednak chcecie zaproszenie do App.net, dajcie znać.

Jestem bardzo, bardzo ciekawa na jaki ruch zdecyduje się Twitter.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement