Streaming dla każdego!

Blog Forum 02.03.2013
Streaming dla każdego!

Ciekawym fenomenem okupującym ostatnio główne strony portali i czasopism traktujących o najnowszej technologii jest streaming. Kilka lat temu byłem pod wrażeniem cierpliwości mojej siostry, która była zdolna czekać kilka godzin na zbufforowanie przedpremierowego odcinka serialu (taka usługa oferowana była przez TVN).

Wtedy wydawało mi się to dziwne, komputer stał włączony godzinami tylko po to, żeby potem można było jednorazowo obejrzeć sobie odcinek serialu, który przecież za tydzień będzie w sieci. Dzisiaj setki stron oferują oglądanie filmów i seriali online, ale to są portale zazwyczaj tandetne i nieprofesjonalne, a takie coś nie ma zbyt wiele wspólnego ze streamingiem, o którym chcę dziś mówić.

Wszystko zaczęło się dla mnie 3 lata temu podczas mojego pobytu w Szwecji, kiedy to po raz pierwszy zetknąłem się z serwisem Spotify. Mieszkałem wówczas u pewnego kolegi o podobnym guście muzycznym. Któregoś razu zostawił mnie przed komputerem, żebym włączył coś do słuchania. Desperacko szukałem folderu z muzyką prosto z The Pirate Bay (w końcu to Szwecja!), ale nie mogłem go znaleźć. Na komputerze muzyki nie było. Doniosłem o tym koledze, który tylko się zaśmiał i włączył dziwny program z szaro-zielonym interfejsem.

Nie mogłem zrozumieć wtedy jak to działa. Jak można słuchać muzyki, której nie ma na komputerze? Jak można to robić bez przeglądarki? O co chodzi? Wszystko zostało mi natychmiast wytłumaczone. Wtedy i tamże Spotify działało na nieco innych warunkach – darmowa wersja gwarantowała nieograniczone słuchanie muzyki, jak w teraźniejszej wersji Unlimited, ale utwory były przeplatane reklamami. Ale te trwały po dwadzieścia sekund i nie przeszkadzały mi – byłem zachwycony! Postanowiłem zarejestrować się na stronie, żeby móc słuchać przez Spotify po powrocie do ojczyzny.

Kiedy wróciłem, okazało się, że jako zarejestrowany w Szwecji mogę korzystać z usługi już tylko przez dwa tygodnie. Potem byłem już tylko informowany, że serwis nie jest dostępny w moim kraju. Ha, ależ skąd! Okazało się, że wystarczy, że kolega Szwed raz zaloguje się na moje konto ze swojego IP i miałem kolejne 2 tygodnie ze Spotify dla siebie. Gdybym tylko wiedział wtedy, jak działa proxy, nie musiałbym męczyć go dwa razy w miesiącu…

A teraz Spotify mam dla siebie, tu, w Polsce. Na razie nie kupiłem jeszcze wersji Premium z powodu opisywanej przeze mnie w poprzednim artykule kradzieży, przez którą nie opłacało mi się korzystać z usługi skoncentrowanej na urządzeniach mobilnych. Niemniej jednak kiedy skończy mi się miesięczna prenumerata, natychmiast to zrobię, dziś rano bowiem policja oddała mi mój telefon w pełni sprawny po szybkim i efektywnym dochodzeniu – jestem naprawdę pod wrażeniem!

Spotify jest doskonałe. No, prawie, ciągle brakuje niektórych płyt a niektórzy wykonawcy są błędnie przypisywani innym przez to, że ich zespoły noszą wspólną nazwę, co kończy się błędami radia – smooth jazzowa grupa z Los Angeles może się mieszać z berlińskim death metalem i tak dalej…

Do czego zmierzam? Cały pomysł streamingu to przyszłość internetu. Muzyka? Problemy z piractwem? Spotify jako rynkowy gigant wszystko załatwia – jest wygodniejszy niż piracenie, umożliwia poznawanie setek nowych grup, ubezpiecza nas przed konfliktami z prawem, a to wszystko za jedyne 10 czy 20 zł miesięcznie, kiedy standardowa płyta audio kosztuje około 50 za sztukę…

Dalej – filmy, seriale! Nic tylko czekać na rozwój internetu szerokopasmowego i poprawy jakości połączeń, a zacznie się streaming filmów w najwyższej jakości! Tak, tak, jak już mówiłem, są rosyjskie strony korzystające z dziwnych serwisów hostingowych, kojarzące mi się ze straszną tandetą i nieporządkiem. Gdyby było profesjonalnie, problem by zniknął. Idealna funkcjonalność – chcę muzykę? Żadnych sklepów, żadnych torrentów, włączam serwis streamingowy i muzyka z całego świata natychmiast czeka gotowa do odtwarzania! Chcę obejrzeć film? Włączam inny serwis, stworzony specjalnie pod nie (a kto wie, może kiedyś powstanie projekt łączący obie platformy?) i podobnie jak z muzyką, filmy z całego świata miast być ściągane czy kupowane, po uiszczeniu niewielkiej opłaty abonamentowej czekają gotowe do odtwarzania w jakości FullHD. Koniec problemu z szukaniem napisów do takiej czy innej wersji filmu – wszystko zawarte w ofercie, dostępne do wyboru w dziesiątkach języków poprzez aplikację.

Na koniec GSM. Do tego najtrudniej będzie pewnie przekonać społeczeństwo, ale ta sieć jest już przeżytkiem. Gigantom telekomunikacji bardzo się to opłaca, ale przecież wszystko mogłoby być już oparte na internecie. Tanio, wygodnie, koniec problemu zasięgu tej sieci, zamiast tego poszerzenie map 3G i jej technologicznych następców. Stacjonarne, domowe telefony działające niczym Skype? Pewnie. Takie coś byłoby możliwe już od dawna, ale jak na razie skutecznie blokuje to rynek i niechętne na techno-zmiany społeczeństwo. Podobno smsy mają swój urok, ale po co to, skoro zamiast nich mógłbym kontaktować się z innymi przez internet, tak jak to robię teraz? Szkoda tylko, że teraz ogranicza się to do grona osób stale korzystających z sieci, dzięki czemu smsowanie z nimi mogę wyeliminować na rzecz korzystania z Facebook Messengera.

Dajmy się światu rozwijać. Ja po słuchawkę stacjonarną nie sięgam już w ogóle, smsy wysyłam, tak, ale myślę, że skuteczna propaganda Messengera pomoże mi się tego wkrótce pozbyć (niektórych już przekonałem do takiej formy kontaktu – działa świetnie). Muzyka na moim komputerze jest już całkowicie ograniczona do Spotify, inne źródła nie są mi potrzebne. Jak będzie z tymi filmami? Ha, zobaczymy.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement