NASA nie ma pieniędzy na ratowanie świata

Artykuł/Nauka 22.03.2013
NASA nie ma pieniędzy na ratowanie świata

Zapomnijcie o bohaterskich astronautach z filmu „Armageddon” czy „Dzień Zagłady”. NASA ma jedną radę w razie zagrożenia kolizją planetoidy z Ziemią: „módlcie się, my nie mamy pieniędzy”.

Armageddon to wyjątkowo głupiutki, a zarazem niezwykle udany film katastroficzny. Promowana w swego czasu w materiałach marketingowych współpraca filmowców z NASA miała znaczenie głównie PR-owe. Amerykańska agencja udostępniła twórcom filmu wszystkie swoje lokacje na potrzeby scenografii, a ci w podzięce wykreowali agencję na prawdziwych bohaterów. Reszta to film akcji nie mający nic wspólnego z prawami fizyki. Świetny, uwielbiam go, ale to bajka dla starszych chłopców. Jeden dialog jednak jest zabójczo prawdziwy.

Dlaczego nie widzieliśmy, że ta asteroida do nas nadciąga? (prezydent USA)
Panie prezydencie, nasz budżet pozwala nam na śledzenie trzech procent nieba, a to cholernie wielkie niebo (szef NASA)

Faktycznie. Szacuje się, że już ponad dziesięć tysięcy planetoid, w razie ewentualnej kolizji, będących w stanie wywołać globalną katastrofę, minęło naszą planetę będąc niewykrytymi. Co prawda, zdaniem Charlesa Boldena z NASA, szansa na kolizję jest „ekstremalnie mała”, ale… w „lotka” również praktycznie nie da się wygrać. Tylko od czasu do czasu pojawia się nowy milioner. Ziemia jest niczym tarcza na strzelnicy. Maciupka, niczym główka od szpilki. Coś jednak kiedyś w końcu może nas trafić. Wystarczy obiekt o średnicy jednego kilometra, byśmy podzielili losy dinozaurów.

By zilustrować skalę problemu, warto zaznaczyć, że codziennie na ziemię spada od 50 do 150 ton pyłu z kosmicznych odłamków, które trafiają w naszą atmosferę z olbrzymią prędkością. Na szczęście są na tyle małe, że spalają się całkowicie zanim trafią w powierzchnię.

Zagrożenie to coraz bardziej działa na wyobraźnię coraz większej ilości osób. Fundacja B612 ma zamiar wysłać na orbitę wart pół miliarda dolarów teleskop, który ma specjalizować się w wykrywaniu planetoid i innych skalnych odłamków. To prywatne przedsięwzięcie. A co z NASA?

Ta próbuje współpracować z kim się da, w tym z prywatnymi przedsiębiorcami. Nie opracuje własnych rozwiązań, bo nie ma na to pieniędzy. Kongres tnie budżet uznając, że pieniądze podatników należy zainwestować w bardziej przyziemne sprawy. To, rzecz jasna, całkiem zasadne i pokazuje przy okazji jak wielkim problemem jest angażowanie kraju w zbyt dużą ilość przedsięwzięć. NASA jest jednak, przy swoich wysiłkach, wykryć „wrogi” obiekt najwcześniej na trzy tygodnie przed kolizją.

Powiedzmy, że wykryjecie malutką asteroidę, taką jak ta, która eksplodowała nad Rosją. Powiedzmy, ze leci w kierunku Nowego Jorku. – pyta Bill Posey z Izby Reprezentantów na spotkaniu przedstawicieli NASA z administracją Obamy.
Mając tylko trzy tygodnie? Sugeruję modlitwę… – odpowiedział Bolden.

Źródła: Reuters, USA TODAY, CNN

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement