Najważniejsze w tygodniu: Samsung Galaxy S 4 – hit czy kit?

Felieton 17.03.2013
Najważniejsze w tygodniu: Samsung Galaxy S 4 – hit czy kit?

No i jest! Samsung Galaxy S 4 został oficjalnie zaprezentowany w Nowym Jorku, i można już zacząć analizować to, czy pokazane nowości mają sens, czy urządzenie będzie hitem i co wniesie na rynek. Każdy ma swoje zdanie, ale okazuje się, że przynajmniej na Spider’s Web podchodzimy do tego urządzenia z dużą dozą rezerwy.


Paweł OkopieńPaweł Okopień:
 Nie mam wątpliwości, że Samsung Galaxy S 4 będzie sprzedażowym hitem, to także naprawdę mocna machina z wieloma ciekawymi rozwiązaniami software’owymi. Nie dziwię się, że Samsung ponownie zastosował tą samą bryłę, także plastikowość urządzenia nie była zaskoczeniem. SGS 4 nie jest jednak telefonem, który mnie osobiście przekonuje do przesiadki, tym bardziej przesiadki na Androida. Mocno liczę, że Samsung rzeczywiście zagra jeszcze w tym roku Tizenem i topowe telefony tego producenta będą pracować na tym systemie. Do Androida całkiem poważnie przekonuje mnie Nexus 4, SGS 4 ma natomiast wciągać w świat marki Samsung i zapewne będzie to robił z powodzeniem.

Galaxy S4 to nie rewolucja, bo Samsung dziś nie potrzebuje rewolucji. Za pół roku będziemy informowani o kilkudziesięciu milionów sprzedanych smartfonów z Koreii gdy w tym samym czasie Sony i HTC sprzedadzą co najwyżej kilka milionów Xperii Z czy One. Wciąż jestem pełen podziwu jak Samsungowi w szybkim czasie udało się transformować wizerunek z brzydkiego kaczątka na króla mobile’u.

SGS4 to hit, z którego nigdy prawdopodobnie nie będę dłużej korzystał, ale hitem jest, o czym świadczą prawie desperackie działania PRowe Apple’a i fakt, że Google ma poważny orzech do zgryzienia.

samsung galaxy s 4 52

 

gajewskiMaciej Gajewski: Wiecie czemu Samsung Galaxy S 4 jest tylko odświeżonym Galaxy S III? Bo Samsung, podobnie jak Apple, już nic nie musi (a propos podobieństwa, odświeżeniem iPhone’a 4 był 4S, tu mam Galaxy S 4… ). Podobnie jak po premierze nowych iPhone’ów, również i tutaj mamy, zarówno wśród internautów, jak i opiniotwórczych autorów, wypowiedzi „Samsung się skończył! Spoczął na laurach! Nihil novi!”. I wiecie co? Podobnie jak iPhone 4S, nowy Galaxy S rozejdzie się jak ciepłe bułeczki.

Innowacje, nowatorskie interfejsy, wyróżnianie się z tłumu… to zadanie dla tych, którzy albo chcą wykreować markę, albo chcą ją odbudować. Dlatego też Nokia, BlackBerry i im podobni wymyślają różne ciekawostki, by móc odwracać uwagę konsumenta od rynkowych hitów. „Hej, mamy aktywne kafelki, to oszczędza twój czas!” „Hej, mamy BlackBerry Balance, dzięki czemu masz jeden telefon do pracy i do zabawy!” Co robią Apple i Samsung? „Hej, to, co wywołało sympatię dziesiątków milionów z was, nieco poprawiliśmy, by było jeszcze lepiej!”. I to wystarczy. Najlepsze piosenki to te, które już znamy.

Osobną kwestią jest to, na co zwróciłem ja uwagę już dłuższy czas temu i co bardzo starannie przeanalizował Mateusz. Android padnie ofiarą sukcesu Samsunga. Koreański gigant stał się wszechpotężny. Wspólnie z Apple rządzi i dzieli rynkiem smartfonów. Nawet koncentrując się wyłącznie na androidowym światku, Samsung góruje. Wiecie ile procent rynku ma drugi najlepszy producent smartfonów z Zielonym Robocikiem na pokładzie? Około sześciu, i jest to Huawei. Android to Samsung. Czy to się Google’owi podoba, czy nie. Dopóki Samsung po prostu sprzedawał telefony, Google miał wszystko w nosie. Jego interesuje ilość obejrzanych reklam. Ale tym razem Samsung przygotował ofensywę swoich usług. S-Tłumacz, S-Nawigacja, S-asystent głosowy, i tak dalej, i tak dalej.

Po co? To przecież logiczne. By nas przyzwyczaić do tych usług. Byśmy, kupując kolejne Galaxy S, mieli zawsze je pod ręką. Miną kolejne kwartały, pojawią się kolejne smartfony Samsunga, aż tu w pewnym momencie zabraknie usług od Google’a. Czy gro użytkowników Samsunga to zauważy? Nie bardzo. A zanim się nie zgodzicie, pamiętajcie, że jesteście specyficzną grupą docelową. Wasze mamy, koleżanki, wysportowani koledzy, którzy, w przeciwieństwie do większości z nas, mają prawdziwego, nie wyimaginowanego partnera (bez rozszerzenia .flv), nie instalują MIUI czy CyanogenMod. Serio. Facebook, Instagram, Jakdojade.pl i Angry Birds to klasyczny zestaw aplikacji. Oczywiście, wielu z nich korzysta z Kont Google. Dlatego ewentualny sforkowany Android od Samsunga tudzież Tizen musi chociaż w sposób podstawowy potrafić importować Gmaila, Kontakty i Kalendarz. Ale to tyle, to wystarczy. A jak ktoś ma wątpliwości, czy Samsung potrafi przekonać deweloperów do pisania na jego platformę, przypominam badę, która na starcie miała imponujący zestaw aplikacji w sklepie. Na dodatek nowy Samsung bez Google Play sprzeda się w dziesiątkach milionów egzemplarzy, jak zawsze. Który deweloper przepuści taką okazję?

Samsung nie chce się dzielić zyskami, to logiczne. I, prawdę powiedziawszy, kibicuję Samsungowi, by stworzył własny ekosystem. Z subiektywnych i obiektywnych powodów. Obiektywny, to taki, że różnorodność jest w cenie. Im więcej graczy na rynku, tym lepiej. A subiektywny?

Nie rozumiem braku sukcesu linii One. Fakt, marketing HTC jest beznadziejny, ale to też dlatego, że Tajwańczycy nie mają takiej kasy, jak Samsung. Jak dla mnie One X był równie dobry, co Galaxy S III, jeżeli nie lepszy. I tak jak nie miałem jeszcze w rękach S4, tak bawiłem się już One. I wiecie co? Nie wierzę, by Samsung mi się bardziej spodobał. One jest rewelacyjny. I odniesie porażkę. Znowu. A odejście Samsunga od Google’a to wielka szansa dla HTC. Mam nadzieję, że ją wykorzysta.

samsung galaxy s 4 45

 

pajak przemyslawPrzemysław Pająk: Trudny jest Samsung Galaxy S 4 do jednoznacznej oceny.

KIT

W gruncie rzeczy fani Samsunga, a w szczególności posiadacze Galaxy S III mogą czuć się zawiedzeni. Nowy Galaxy niewiele się różni od tego, co mają w domach – wygląda praktycznie identycznie, a nowości w oprogramowaniu to w większości przypadków niezbyt przydatne na co dzień bajery. To oznacza, że dylemat, przed którym stoi konsument i zarazem fan marki Samsung jest podobny do tego, przed jakim stoją klienci i fani marki Apple, którzy zastanawiają się, czy upgrade z iPhone’a 4 na 4S jest sensowny. To z kolei oznacza, że potencjał sprzedażowy Galaxy S 4 jest na starcie nieco obniżony.

HIT

Jednak w ujęciu biznesowym Galaxy S 4 wydaje się strzałem w dziesiątkę. Po pierwsze decydując się na brak zdecydowanych zmian w designie produktu, Samsung wzmacnia całą dotychczasową linię Galaxy, która opierała się na S III. To oznacza, że modele Mini i inne mniejsze i słabsze Galaxy wciąż są atrakcyjne na rynku. Po drugie, zgadzam się z Mateuszem, który otworzył mi oczy na to, że Galaxy S 4 może być ostatnim tego typu smartfonem z Androidem od Samsunga – lepsze materiały wykończeniowe Koreańczycy mogą trzymać jako argument do przejścia na ich autorski system Tizen. Jeśli tak rzeczywiście jest, to oznaczałoby, że Samsung sporo oszczędza na Galaxy S 4, jednocześnie mając w garści topowy model smartfonu na rynku. Po trzecie, nowymi autorskimi funkcjami w oprogramowaniu Galaxy S 4 Samsung zyskuje sporo marketignowo silnych punktów, którymi będzie udowadniał, że jego produkt jest najlepszy na rynku. Nieważne, że te nowości na niewiele się przydadzą przeciętnym użytkownikom – ważne, że można nimi grać w ujęciu promocyjnym.

A ja?

A ja Galaxy S 4 nie kupię, bo nie niesie dla mnie wielu wartości dodanych, by przerzucać się z Galaxy S III (który notabene leży teraz nieużywany i zepsuty…)

samsung galaxy s 4 42

 

lalikEwa Lalik: Mijają kolejne dni od premiery SGS-a 4, a dalej nie do końca wiem, czym miałabym się ekscytować. Byłam w zeszłym roku w Londynie na premierze „trójki” – choć fanką Samsunga nie jestem, to nawet ja dałam się porwać wspaniałości nowości i czekałam na to urządzenie. Teraz? Siedziałam, oglądałam broadway’wski show, bawiłam się „czwórką”, pytałam ludzi i obsługę o to, co takiego wspaniałego ma ten nowy SGS i w sumie to nie dowiedziałam się specjalnie nic.

To, że Tizen zastąpi Androida w SGS-ach wiadomo od dawna. A nawet nie zastąpi – Tizen ma przejąć pałeczkę obecności w topowym smartfonie Samsuga. Pewnie nie teraz, możliwe że nawet nie za niecały rok, bo Samsung będzie miał sporo rzeczy do zrobienia przy Tizenie, ale w końcu to się stanie. I dobrze, bo… Android w wykonaniu Samsunga jest nie do zniesienia.

Czytelnicy słusznie zwrócili mi uwagę w komentarzach, że na Galaxy S 4 po przyciśnięciu klawisza „Home” aplikacje minimalizowały się dosyć długo. Nie zauważyłam tego, bo walczyłam z warunkami, ale fakt – na Nexusie 4 odbywa się to o wiele szybciej. I taki właśnie jest Android Samsunga: dużo mu brakuje.

Przede wszystkim brakuje mu prostoty. To tak, jakby Samsung wepchnął do urządzenia wszystko, co tylko przyszło mu do głowy i udało się to stworzyć, ten zylion przeróżnych, nawet dublujących się funkcji, i liczył, że chociaż ze dwie-trzy się przyjmą. Nie tędy droga.

Nie tędy droga, bo zaczynając używanie SGS-a 4 witani jesteśmy komunikatem po komunikacie, bałaganem w ustawieniach i niesamowitą wręcz ilością opcji, wesoło ponazywanych z angielskiego i feerią barw.

Całego Galaxy S 4 skwitować mogę takim swojskim „ech”. Nie hit, nie kit. Ech.

Będzie się sprzedawał, w końcu Samsung dba o to wydając niewyobrażalne sumy na marketing i reklamę. Jednak z powodu braku tego czynnika zachwytu, tego słynnego czegoś, Samsung na kolejną wielką premierę musi przygotować coś specjalnego. Bo może Apple wciąż sprzedaje mnóstwo smartfonów, ale powoli traci tę swoją magię. Samsunga też może to spotkać. Jak długo można być na szczycie?

tilt

 

Piotr GrabiecPiotr Grabiec: Jeśli chodzi o SGS 4 wypowiadałem się już o nim w kontekście jego konkurencji. Wygląda na to, że Samsung ma odpowiedź na wszystkie killer feature’y, którymi mamią inne firmy: HTC, Nokia, BlackBerry, Sony czy nawet Google z Nexusem od LG.

A sam telefon? Naprawdę ciężko mu cokolwiek zarzucić. “Na papierze” specyfikacja nie pozostawia złudzeń: to będzie w tym roku jeden z najlepszych telefonów, które można będzie kupić. 4 lub 8mio rdzeniowy procesor, olbrzymia wymienna bateria, pięciocalowy ekran 1080p (przy takiej rozdzielczości już nawet pentile może nie być problemem)… Do tego 2 GB RAMu i kilka opcji pamięci wewnętrznej z rozszerzeniem o karty microSD.

Jedno na czym mogą się moim zdaniem przejechać użytkownicy, to czas pracy na baterii. Paradoksalnie mimo zastosowania dużego ogniwa, bo o pojemności aż 2600 mAh (dla porównania HTC One ma 2300mAh) efekt końcowy może być mizerny. Czemu? Składa się na to olbrzymi ekran o dużej rozdzielczości oraz właśnie te wszystkie dodatki software’owe, które wymagają np. stałej pracy kamery do sprawdzania, czy użytkownik nie oderwał od telefonu wzroku.

A moim zdaniem taki akumulator, nawet pomijając dodatki, to nadal za mało. RAZR Maxx od Motoroli pokazał, że można upchnąć do telefonu jeszcze większe ogniwo (3300 mAh) i będzie on nadal szczupły. Smartfonom nie brakuje pikseli i mocy obliczeniowej, tylko właśnie energii. Bo o co jak o co, ale o jakość wyświetlacza i szybkość zastosowanego układu się nie martwię. U Samsunga te dwa elementy już rok temu były (i dziś nadal są!) w pełni wystarczające.

Ale jeśli chodzi o baterię, Samsung nie musiał tak naprawdę jeszcze bardziej się starać. On chce być tylko ciut lepszy od konkurencji, ale za to w każdym aspekcie. A rywalem jest między innymi, mimo kiepskiej kondycji, Nokia. Jej flagowy smartfon na Windows Phone ustępuje pod względem rozdzielczości, ma zupełnie inny system operacyjny, ale mami klientów świetnym aparatem. Samsung więc ładuje do swojego SGS 4 mnóstwo funkcji foto, jednocześnie grając na nerwach HTC.

Jeśli chodzi o cyferki i specyfikację, to tak naprawdę takie HTC One i Xperia Z czy nawet Nexus 4 od LG mają na pokładzie niemal to samo/ Samsunga ma wyróżniać nie lepsze bebechy, a… software. Ciekaw jestem, czy przewidywania Mateusza o odejściu od Androida się sprawdzą. Moim zdaniem ma to sporo sensu, a ruchy Samsunga na to właśnie wskazują: własny ekosystem. Może będzie to Tizen, a może po prostu Android z banem na usługi Google w podobnym modelu, w jakim dystrybuuje swoje tablety Kindle Amazon?

Umówmy się, posiadacz iPhone’a najpewniej kupi jego kolejną inkarnację, więc nie są oni grupą gdzie Samsung ma szukać klientów. Zresztą tak naprawdę to nawet nie posiadacze zeszłorocznego SGSIII są teraz głównym celem Samsunga. Ponieważ różnice między SGSIII i 4 są niewielkie, a większość z nich opiera się o software (który może nawet trafić do starszej generacji!), to nie ma wielu argumentów, aby przekonać klientów do ponownego wydania po roku ogromnej sumy pieniędzy.

Ale co innego osoby, które do tej pory korzystają z jeszcze wcześniejszych generacji flagowców oraz… właściciele low- i mid-endowych modeli, takich jak Galaxy Ace czy Galaxy Mini. To dla nich S4 będzie prawdziwym skokiem technologicznym. To dlatego przy premierze Galaxy rewolucji nie było, bo tak naprawdę nie musiało być. Bo nawet jeśli ludzie będą woleli udać się po zeszłorocznego Galaxy SIII, licząc na to, że będzie on teraz tańszy, i tak będzie to zysk dla Samsunga.

samsung galaxy s 4 48

 

Mateusz NowakMateusz Nowak: Czekałem na premierę Galaxy S 4 od dłuższego czasu. Rozczarowałem się jednak z dwóch powodów. Po pierwsze Koreańczycy nie dowieźli do Nowego Jorku żadnej tajemnicy. W ciągu ostatnich tygodni z przecieków i plotek poznaliśmy wszystkie szczegóły dotyczące budowy, specyfikacji i nowych funkcji. Liczyłem na to, że Samsung wyciągnie ASa z rękawa, który sprawi, że będę chciał zamienić mojego wysłużonego Galaxy S II na kolejnego członka koreańskiego rodu. Niestety SGS4 zawiódł i obecnie jest mi bliżej do Note II.

Jednak najbardziej zawiodłem się na tym, że Samsung nadal jak ognia wystrzega się lepszych materiałów. Czekałem na szkło, gumowany plastik i aluminium. Chciałbym, żeby SGS4 wyglądał jak HTC One, jak iPhone 5, jak Xperia Z lub Nexus 4. Niestety. Znowu mydelniczka.

Czy lepsze materiały zagoszczą dopiero w smartfonach z Tizenem na pokładzie? Wszystko na to wskazuje. 

samsung galaxy s 4 49

 

kosinskiDawid Kosiński: Z całą pewnością największym plusem Samsunga Galaxy S 4 są funkcje, takie jak S Health oraz S Translator, będące jednocześnie wstępem do porzucenia Androida. Jeśli chodzi o hardware, to również jest bardzo dobry, ale umówmy się – chyba nikt nie kupuje nowego telefonu tylko dla mocniejszego procesora lub większej ilości pamięci RAM. Już na pierwszy rzut oka widać, że Samsung upodabnia się do Apple. Jest na tyle silną marką w segmencie mobilnym, że może pozwolić sobie na wydanie kolejnego modelu w niemal tej samej obudowie, wcześniej było to nie do pomyślenia. 

Czy warto kupić Samsunga Galaxy S 4? Moim zdaniem nie, zwłaszcza, że lwia część znanych z niego funkcji ma zostać dodana do poprzedniego SGS-a w formie aktualizacji oprogramowania.

samsung galaxy s 4 76

 

kralka-150x150Jakub Kralka: Samsung mi ostatnio co i rusz podpada, a Android w SGS3 zacina się jak mało który Android, więc zgodnie z moją zasadą siedmioletniej banicji, proszę mi się przypomnieć jak wyjdzie SGS 11.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement