Najważniejsze w tygodniu: premiera nc+ – hit czy kit?

Felieton/RTV 24.03.2013
Najważniejsze w tygodniu: premiera nc+ – hit czy kit?

W czwartek 21 marca zadebiutowała nowa platforma satelitarna nc+. Połączenie oferty telewizji n i Cyfry+ miało nieść bogatą ofertę filmową i telewizyjną i rzeczywiście tak jest. Problemem nc+ są jednak ceny, wbrew zapowiedziom trudno mówić o elastycznej ofercie dla każdego. Zastanawiamy się czy to prezent dla konkurencji, a może tak naprawdę przed telewizją nadawaną linearnie nie ma przyszłości i nc+ pragnie zebrać ostatnie żniwa?

Mateusz NowakMateusz Nowak: Swego czasu pracowałem w salonie, który sprzedawał telewizję n. Od dłuższego czasu obserwowaliśmy wzrost zainteresowania fuzją tv n i Cyfry +. Klienci wypytywali czy już coś wiemy i kiedy będą znane konkrety dotyczące dekoderów i oferty pakietowej.

Po premierze było słychać tylko i wyłącznie jęk rozczarowanych abonentów. nc+ rozczarowało zarówno obecnych klientów jak i wszystkich potencjalnych nowych zainteresowanych.

To smutne, że po premierze władze spółki muszą przepraszać i oznajmiać, że jest im przykro, iż rynek, źle przyjął ich nowe ceny pakietów.

Czy deklaracja tego, że jest im smutno poniesie za sobą zmiany w ofercie? Oby tak było. Sam rozważałem zmianę kablówki na „enkę”. Teraz wiem, że poczekam z ewentualnymi zmianami.

kosinskiDawid Kosiński: Ostatnio dzwonili do mnie rodzice i pytali, co mają zrobić, gdyż do tej pory byli abonentami Cyfry, a właśnie kończyła im się umowa. Szczerze odpowiedziałem, żeby przejrzeli ofertę i porównali ją z dotychczasową. Po zrobieniu tego zdecydowali się na rozwiązanie umowy. Sądzę, że to bardzo dobrze obrazuje, co o ofercie nc+ myślą zwykli klienci. Nie obejdzie się bez obniżek i promocji, to pewne.

 

 

Tomasz Krela: Szczęśliwi ci, którzy mają dobrą kablówkę.

Wojciech Patelka: Szczęśliwi ci, którzy nie mają telewizora.

Paweł OkopieńPaweł Okopień: Platforma nc+ lekko mnie uwiodła. Latem 2011 przewidywałem niezwykle czarny scenariusz po fuzji obu platform, jednak im bliżej było do premiery nc+, tym częściej o tym zapominałem. Dałem się wpuścić w maliny poprzez zapowiedzi włodarzy nowej platformy o elastycznej ofercie i reklamami o szerokim wyborze.

Oferta nc+ jest mocna, ale nieadekwatna do realiów polskiego rynku i zupełnie nie odpowiadająca temu, do czego w ostatnich latach przyzwyczajeni byli abonenci telewizji n oraz cyfry+. Smutny jest też fakt, że podczas konferencji publiczność przez większość czasu raczona była banałami o treściach na kanałach premium. Pakietom i technologii poświęcono chwilę.

Przedstawiciele platformy wydają się być zaskoczeni reakcją mediów jak i samych użytkowników. Prawdopodobnie szybko doczekamy się weryfikacji obecnych cen. Należy pamiętać, że dla platform kluczowy jest okres przed świętami Bożego Narodzenia i właśnie wtedy można spodziewać się naprawdę korzystnych promocji.

Nowa platforma nie miała walczyć z Cyfrowym Polsatem, miała bronić swojej bazy abonenckiej. Jak się okazuje nie będzie to łatwe. Cenowa oferta nc+ to porażka. Natomiast trzeba też mieć na uwadze fakt, że programowo oferta premium w ramach kanałów Canal+ jest niesamowita, to umowy z czołowymi wytwórniami i dostęp do kluczowych sportowych rozgrywek.

Dla mnie elastyczna oferta byłaby wtedy, gdybym mógł wybrać tylko podstawowe kanały plus paczkę canal+ i HBO. Niestety na razie by zyskać dostęp do tych kanałów trzeba wyłożyć ponad 100 złotych. Pięć lat temu uciekałem z archaicznej i drogiej Cyfry+ do telewizji n, dziś trudno jest wskazać atrakcyjną ofertę konkurencji, zwłaszcza tam gdzie nic poza telewizją satelitarną nie jest dostępne.

Zamieszanie i boom medialny związany z nc+ jest także dowodem na to, że telewizja linearna ma się świetnie. Zainteresowanie płatną telewizją w Polsce jest naprawdę duże i miliony z nas nie wyobraża sobie codziennego życia bez telewizora i dekodera.

Wojciech PatelkaWojciech Patelka: Jakiś czas temu miałem okazję „obejrzeć” Hulka w wysokiej rozdzielczości na telewizyjnej jedynce. HD, oryginalna wersja dźwiękowa i napisy – super! Popcorn, chipsy, zimne piwo i zaczynam seans. Po kilku minutach zacząłem totalnie ignorować napisy – wyświetlały się w różnych czcionkach tylko na lewej połowie obrazu. Wyłączyłem je, gdy zobaczyłem komunikat: „błąd napisów” lub coś w ten deseń. Dałem telewizji szansę, nie wyszło jej. Dobrze, że piwa miałem nadmiar.

 

gajewskiMaciej Gajewski: Platforma nc+ to widoczna odpowiedź na działania Solorza. Jego imperium robi się coraz potężniejsze, a Cyfrowy Polsat to prawdziwy rynkowy hit. Problem w tym, że w nowej ofercie, tak jak zresztą u Cyfrowego Polsatu, nie czuję żadnej rewolucji. Nawet nie do końca z winy samej platformy, a z całej formy telewizji.

Nie ukrywam, że szalenie mnie zaskoczyło całe zamieszanie wokół nc+. Tak, zdaję sobie sprawę z tego, że to ja jestem mniejszością i to większość normalnych ludzi lubi spędzać czas z pilotem od telewizora w ręku. Dla mnie jednak to straszna strata mojego czasu. I nie, nie dlatego, że mam zamiar się tu wywyższać, że ja to taki kulturalny, że telewizja to chłam, i tak dalej. Nie, nic z tych rzeczy. Lubię się czasem odmóżdżyć, a na dodatek w telewizji serio nie brakuje wartościowych pozycji. Problem w tym, że model „ramówki” to coś, co w mojej ocenie nie ma już przyszłości.

Moje „proroctwa”, jak już pisałem wyżej, zostały zweryfikowane brutalnie przez was, Czytelników. Mimo wszystko odnoszę wrażenie, że telewizję w obecnym modelu serwowania treści oglądamy z przyzwyczajenia. A multimedia nowej generacji to wciąż awangarda. W jaki sposób ja konsumuję treści i, jak podejrzewam, będą konsumowane w przyszłości?

Tylko wideo na żądanie. Za kablówkę płacę z przyzwyczajenia. Ale większość programów telewizyjnych konsumuję wtedy, kiedy mam na to ochotę, w formie w jakiej chcę. Umożliwiają mi to ipla, tvn player, YouTube czy Vimeo. Gdzie to jest możliwe, płacę abonament (na szczęście są one tanie), by nie tracić czasu na reklamy. Oglądam dokładnie ten film / serial / program / reportaż / program informacyjny, który chcę. W każdej chwili mogę wcisnąć pauzę, by wrócić do oglądania za chwilę. Muszę wyjść? Kontynuuję oglądanie na tablecie.

Co jakiś czas daję klasycznej telewizji szansę. Długie bloki reklamowe powodują, że tracę ochotę na dalszą część programu. Te ciekawe bardzo często są nadawane wtedy, kiedy mam ochotę na co innego. I tak to wspaniałe, że mój dostawca kablówki chętnie implementuje nowinki techniczne, dzięki czemu na wybranych stacjach mogę wyłączać lektora, którego nie lubię, i włączać napisy.

Cokolwiek nie zaproponuje mi nc+, ja już patrzę dużo dalej. Co mi po wspaniałym pakiecie kilkuset programów, dekoderze o możliwościach porządnego Media PC, jak i tak to dalej ta klasyczna telewizja, którą nie jestem już zainteresowany? Nie chcę jeszcze rezygnować z kablówki. Tak na wszelki wypadek. Tym niemniej kilkumetrowy kabel HDMI od telewizora do komputera spowodował, że włączam klasyczną telewizję „od święta”. I nc+ nie oferuje mi nic, by zmienić moje upodobania.

Czekam na Netflix i Hulu. To są narzędzia telewizyjne przyszłości. Niestety, nieprędko się doczekam…

lalikEwa Lalik: nc+, popularność wpisów o nc+ na Spider’s Web i ogromne zainteresowanie świadczy o tym, jak bardzo jesteśmy w Polsce zacofani telewizyjnie. Podczas gdy na świecie trwa dyskusja o tym, że tradycyjna telewizja odchodzi do lamusa, a jej miejsce zastępuje telewizja przez internet, na żądanie, bez paczek programowych a po prostu z treściami, my tu w Polsce rozwodzimy się nad operatorem proponujących drogie paczki kanałów i pewnie nie takie nowoczesne dekodery.

Nie chcę paczek kanałów, nie chcę opłacać abonamentu na TV by mieć treści dostępne na tablecie, smartfonie i komputerze. Jeśli dostawcy zrozumieją, że osób takich, jak ja – które chętnie obejrzą, ale nie będą kupować subskrybcji na TV by oglądać w aplikacji, bo nawet TV często nie mają – jest sporo, to wtedy będzie o czym rozmawiać.

Paweł Okopień: Ewo nie mogę się z Tobą niestety zgodzić. Dekodery nc+ są akurat jednym z najnowocześniejszych sprzętów w branży, a co ciekawe produktem opracowanym w Polsce, będącym hitem eksportowym. Nowy MediaBOX+ zapowiada się obiecująco, jego poprzednik TurboBOX (wcześniej turbodekoder) został zaprezentowany w 2009 roku i do dziś radzi sobie nieźle. Jeśli chodzi o rozwiązania zamknięte to jeden z najciekawszych sprzętów na rynku STB. Nigdzie na świecie telewizja nie odchodzi do lamusa, a przynajmniej nie w takim tempie jakim chcieliby tego zwolennicy tej teorii. 16 milionów widzów Amerykańskiego Idola, 11,5 miliona widzów kolejnego odcinka The Big Bang Theory – Ameryka uwielbia telewizje, cały świat uwielbia telewizję. Co więcej nadawcy wchodzą w świat urządzeń mobilnych już nie tylko z treściami VOD ale także kanałami linearnymi. Warto pamiętać też o zbetoniałym HBO, który uparcie blokuje szerszy dostęp do HBO Go na całym świecie. Nie można więc mówić o żadnym zacofaniu w Polsce, czasami jedynie przeraża jak wiele osób traktuje telewizję w sposób priorytetowy.

Ewa Lalik: Community, które według rankingów Nielsena nie powinno w ogóle być kontynuowane, bo jest nieopłacalne, ale okazuje się, że rynek wtórny w postaci Netflixa, DVR etc. sprawia, że show jest opłacalny. Troszkę się wywróciło.

Wojciech Patelka: A w ogóle telewizja kłamie.

Paweł Okopień: nc+ opiera się na kanałach premium, więc tutaj opłacalność zależy tylko od portfeli widzów. Przy obecnych cenach na pewno nię będzie łatwo znaleźć sponsorów na zakup kolejnych licencji na filmy i transmisje sportowe.

Piotr GrabiecPiotr Grabiec: Nie jestem osobą, która jest zainteresowana klasyczną telewizją – pewnie dlatego, że tak naprawdę nigdy nie miałem telewizora w pokoju. I bardzo się z tego cieszę! Nie mam czasu na skakanie po kanałach i czekanie na określoną godzinę emisji. Gdy chcę poczytać książkę – kupuję ją i przesyłam w kilka sekund na Kindle. Komiksy w dniu premiery mam w formie cyfrowej w dedykowanej aplikacji Comixology. Muzyka? Odpalam jeden z dwudziestu milionów utworów w Spotify kiedy tylko chcę. Gry? Kupuję i ściągam ze Steama tak szybko jak łącze pozwoli. No to dlaczego ulubionego serialu i nowego filmu nie mogę obejrzeć wtedy, kiedy chcę?

Najpierw sam komputer, a potem dostęp do internetu przyzwyczaił mnie do treści “na żądanie”. Czy mnie to rozleniwiło? Nie, bardziej nauczyło mnie lepiej gospodarować czasem! Szkoda, że oferta VOD nad Wisłą nie powala, serwisy takie jak Netflix, Hulu lub filmy i seriale w Google Play nadal są dla nas niedostępne, a dystrybutorzy chcą bym kupował w sklepie horrendalnie drogie i niepotrzebne mi płyty lub czekał na emisję w klasycznej telewizji.

I to jedyny zarzut, jaki do niej w sumie mam. Wkurza mnie brak dostępu do HBO Go dla osób, które nie mają kablówki i satelity – ale rozumiem, że to jest po prostu dla firmy finansowo uzasadnione. A jeśli chodzi o ceny nc+, to rozumiem zawód klientów. Ludziom zaostrzył się apetyt po szumnych zapowiedziach, rzeczywistość okazała się bolesna. Ale lwia część osób i tak będzie płacić tyle ile nc+ sobie życzy, bo przez brak VOD z prawdziwego zdarzenia… tak naprawdę nie ma alternatywy!

Jeśli chodzi o popularność telewizji i ogromne zainteresowanie tematem nc+ wśród naszych czytelników, to nie jestem zaskoczony. Rozumiem, że nie każdy chce dostępu do treści w formie instant. Telewizja to niewymagający wkładu własnego bierny odbiór, do którego społeczeństwo jest od lat przyzwyczajone. Wielu z nas geeków nie rozumie, że ludzie mogą właśnie tego potrzebować! Wieczorem po pracy, zamiast samemu szukać nowości, czytać recenzje lub polecenia znajomych, ludzie chcą usiąść wygodnie w fotelu. I nic w tym złego! Dla takich osób rozszerzenie oferty programowej nc+ to bardzo dobra wiadomość.

Cieszy mnie, że dekodery oferowane w polskiej sieci są bardzo dobrym sprzętem, jak zauważył Paweł. Telewizja nie stoi w miejscu i jeśli ktoś chce, może próbować ominąć problem “ramówki”. W końcu w poniedziałek można przejrzeć program z tygodniowym wyprzedzeniem i zaprogramować dekoder na nagrywanie ulubionych seriali, filmów i programów, a potem oglądać je w dogodnym terminie.

Jedno co mnie zastanawia, to narzekanie na to, że razem z ulubionymi programami dostajemy dostęp do setek takich, które nas nie interesują. Jasne, nie lubimy płacić za to, czego nie chcemy… a z drugiej strony chwalony jest subskrypcyjny dostęp do streamingu muzyki (czy też artykułu w Piano, ebooki w Legimi), gdzie mamy dostęp do takiej ilości treści, której przesłuchanie i przeczytanie nie starczyłoby życia.

Wiele osób mówi o mobilnym dostępie do treści, ale to moim zdaniem akurat sprawa drugorzędna. Nie oszukujmy się: ekran tabletu i smartfona średnio nadaje się do oglądania czegokolwiek innego niż koty na YouTubie – zwłaszcza w porównaniu z kilkudziesięciocalowym telewizorem. Osobiście bym chciał, aby klasyczny model telewizji odszedł do lamusa, ale przy takiej ilości zainteresowanych klasyczną ofertą w rodzaju nc+ – nie ma co na to liczyć.

Można się tylko z tym pogodzić i albo pójść drogą “vote with your wallet” i nie płacić za kablówkę lub satelitarną telewizję, albo zagryźć zęby, podpisać umowę i podłączyć dekoder do komputerowego monitora

Paweł Okopień: Bardzo żałuję, że na konferencji nc+ zabrakło czasu na te techniczne aspekty i pokazanie tych dodatków. Mówimy cały czas o telewizji linearnej, ale jak Piotrek zauważył, wszystkie dekodery w ofercie nc+ mają możliwość nagrywania, posiadają też dostęp do internetu i katalogu VOD (zarówno w formie subskrypcji jak i w modelu transakcyjnym), jest też aplikacja na iOS oraz Androida umożliwiająca oglądanie kanałów poza domem, a w domu tablet może robić za drugi telewizor dzięki dostępowi do dysku twardego dekodera i sygnału telewizyjnego, co więcej z poziomu smartfona można też będzie zaprogramować nagrywanie. Pod tym względem nc+ jest ofertą bogatą w nowoczesne rozwiązania dopasowane do współczesnego użytkownika, który jednak nadal przywiązany jest także do zwykłej telewizji.

Piotr Grabiec: Paweł te rozwiązania o których wspominasz są moim zdaniem naprawdę dużym krokiem naprzód i jestem wręcz zaskoczony, że w naszym kraju mamy do nich dostęp. Osób, które tego nie potrzebują i nie chcą możliwość zaprogramowania nagrywania na smartfonie nie przekona do zaakceptowania wyższej niż oczekiwana ceny, ale ja już prędzej bym wykupił abonament mając takie dodatki.

Jeszcze został ostatni problem, czyli licencje na nowości. Po premierze nowego odcinka serialu bądź filmu w wydaniu na płycie za pomocą kilku kliknięć można pobrać go na dysk. Aby przekonać internautów do swojej oferty klasyczna telewizja musiałaby nie mieć opóźnień w przypadku premie kinowych i telewizyjnych. A to pozwoliłoby nie tylko utrzymać obecną bazę abonentów, ale też pozyskać nowych.

Jeśli chodzi o dostęp mobilny, jedno mi przyszło jeszcze do głowy: w przypadku filmów i serialu jest to tylko i wyłącznie bajer. Inaczej jednak w przypadku wydarzeń live i sportu. Tutaj dostęp do transmisji na smartfonie i tablecie byłby bardzo pożądany.

Paweł Okopień: Dlatego nc+ a wczesnej n i cyfra+ w swoich mobilnych aplikacjach stawiały właśnie na transmisje sportowe poza domem. Mam nadzieje, że rozwiązania te będą jeszcze udoskonalane. Co więcej platforma przygotowała materiały edukacyjne na temat tych rozwiązań, więc pod tym względem trudno coś im zarzucić.

pajak przemyslawPrzemysław Pająk: Prezentacja oferty nc+ to chyba PR-owa porażka roku – zawiodło dosłownie wszystko: ceny nowej oferty, jej prezentacja oraz wdrożenie nowości u istniejących klientów. Szefowie nc+ chyba zdają sobie już z tego sprawę, bo na przyszły tydzień planują szereg indywidualnych spotkań z wybranymi dziennikarzami, których będą przekonywać o tym, że jednak jest super.

Nie jest. Ceny nowej połączonej oferty Cyfry+ z Telewizją n są jak strzał w pysk z otwartej pięści. Narzekają wszyscy i słusznie. Widzę to po sobie. Jestem abonentem c+ od niepamiętnych czasów, a konkretnie od momentu, w którym Francuzi przejęli prawa do pokazywania polskiej ligi piłkarskiej. Byłem i jestem zagorzałym kibicem piłkarskim, i w c+ oglądam w zasadzie tylko mecze. Reszta mnie kompletnie nie interesuje. I co? Pakiet z kanałami sportowymi w nowej ofercie nc+ jest znacznie droższy niż wcześniej.

Prezentacja i komunikacja oferty nc+ opiera się w głównej mierze na kanałach HD. Nie wiem jak inni klienci, ale ja mam to całe HD w głębokim poważaniu. Na moim telewizorze „HD-ready” nie widzę zbytniej różnicy w jakości programów z i bez HD, a nawet jak widzę, to nie robi mi to żadnej różnicy. A co wkurza mnie najbardziej to to, że po wymuszonej aktualizacji dekodera kilka programów, w tym najważniejsze, które oglądały Moje Dzieci zniknęły w wersji bez HD! To ważne o tyle, że… nie mogą ich teraz oglądać, bo ze względu na to, że wiatry tej zimy przesunęły mi antenę, to część programów HD u mnie nie działa. Głupie – wiem, ale teraz będę musiał zawołać kogoś, kto mi tę cholerną antenę nastawi. Nie lubię tracić czasu na takie pierdoły

Aha, i po aktualizacji dekodera zmieniły się numery podstawowych programów. Teraz na jedynce jest… TVN HD (ach, cóż za PRowy majstersztyk… od siedmiu boleści), a TVP1 bez HD gdzieś na 260. Może komuś wyda się to śmieszne, ale dla mnie to kolejny dowód na to, że akcja pt. debiut nc+ została pokpiona.

A na koniec, dziennikarzom wybierającym się na indywidualne rozmowy z szefami nc+ zalecam zapamiętać nieśmiertelną maksymę trenera Kazimierza Górskiego: Panowie, skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak źle?

Dołącz do dyskusji

Advertisement