Lumia 620 – recenzja

Blog Forum 24.03.2013
Lumia 620 – recenzja

Pisanie recenzji sprzętu kupionego za własne pieniądze nie jest łatwe. Z jednej strony obowiązuje (bo obowiązuje, prawda?) autora nieformalny kodeks etyczny, nakazujący być obiektywnym i rzetelnym wobec Czytelników, z drugiej zaś serce żąda uzasadnienia, za wszelką – nomen omen – cenę, słuszności dokonanego wyboru. O tym, że zostanę właścicielem Lumii 620, zdecydowałem jeszcze w grudniu zeszłego roku, po ukazaniu się pierwszych informacji prasowych o pierwszym tanim modelu Nokii z Windows Phone 8 na pokładzie. Zachęcony możliwościami systemu i przyzwoitą na pierwszy rzut oka specyfikacją sprzętową tego modelu, sprzedałem Lumię 800 i czekałem.

I się doczekałem. Na początku lutego, gdy mój ulubiony operator GSM wprowadził Lumię 620 do sprzedaży, a mi wygasła poprzednia umowa, udałem się do salonu, podpisałem stos papierów i w domu, przy herbacie dokonałem niezarejestrowanego unpackingu. Po dwóch tygodniach i dwóch dniach zdecydowałem się swoje wrażenia spisać, a sam telefon sfotografować (galerię znajdziecie tutaj – flic.kr/s/aHsjEsssYH ).

Obudowa

W przeciwieństwie do kolorowej, zielono-żółtej wersji recenzowanej przez Ewę Lalik (www.spidersweb.pl/2013/03/nokia-lumia-620-recenzj.html ), przy zakupie zdecydowałem się na zdecydowanie bardziej stonowaną wersję w kolorze białym. Od samego początku obcowania z sześćsetdwudziestką jestem zachwycony dwiema rzeczami: jakością spasowania obudowy oraz dbałością Nokii o naprawdę drobne szczegóły całej konstrukcji (takich jak identyczny promień zaokrąglenia obudowy telefonu i ładowarki). Mimo zastosowania wymiennych obudów, telefon nie skrzypi, nie trzeszczy ani nie wygina się w żadnym miejscu, nie dostrzegłem też luzów, a z uwagi na oczywiste różnice w stosunku np. do opisywanej przez Mateusza Nowaka Sony Xperia P (www.spidersweb.pl/2013/03/test-sony-xperia-p.html ) nie ma możliwości, aby części obudowy samoistnie zaczęły wypadać po dłuższym użytkowaniu.

Bardzo oryginalnie Nokia rozwiązała również samą konstrukcję zdejmowalnej klapki, decydując się na dwuwarstwową obudowę, w której to warstwa zewnętrzna pokryta jest (w białej wersji) przezroczystym plastikiem grubości ok. 1 milimetra, a dopiero wewnętrzna część jest koloru białego. Doskonale widać to m.in. w okolicach wejścia słuchawkowego (flic.kr/p/e5zECa ). Połączenie bieli obudowy z czernią przedniego panelu oraz przycisków z lewego boku obudowy jest bardzo eleganckie, i pozwala zapomnieć o fakcie, że bryła telefonu przypomina mydelniczkę. Kształt Lumii 620 z pewnością nie robi takiego wrażenia jak HTC Windows Phone 8S, ale całkiem przyjemnie leży w dłoni.

Dodatkowe elementy, takie jak tylny głośnik czy przyciski głośności, aparatu oraz blokady/wyłączania telefonu bardzo sprawnie realizuję swoje funkcje. Głośnik jest wystarczająco głośny i gra na tyle dobrze, że użytkownik może bez obaw skorzystać z rewolucyjnej względem poprzedniej wersji mobilnego systemu operacyjnego Microsoftu i ustawić jako dzwonek plik mp3. Przyciski aparatu i głośności nie sprawiają żadnych problemów, są dobrze wyprofilowane i reagują z odpowiednio dobranym skokiem. Dwustopniowy przycisk migawki wymaga niemniej pewnego przyzwyczajenia, z uwagi na słabo wyczuwalny opór przy ustawienia ostrości, jednak po kilku dniach można sprawnie nim operować. Zresztą, sama jego obecność pozwala uruchomić aplikację aparatu bez konieczności odblokowywania telefonu.

Aparat fotograficzny

Aparat o rozdzielczości 5 megapikseli jest przeciętnej jakości. Przy świetle dziennym przyzwoicie sprawuje się z powierzonych mu zadań, jednak w nieco trudniejszych warunkach ilość i grubość ziarna jest nieprzyzwoicie duża. Dioda lampy błyskowej oświetla scenę światłem mocnym, ale skupionym, przez co na zdjęciach widać charakterystyczny, jasny krąg. Lumia 620 zdecydowanie nie zastąpi tradycyjnego aparatu cyfrowego.

Ekran

Lumia 620 została wyposażona w stosunkowo niewielki ekran o przekątnej 3,8 cala i rozdzielczości 800×480 pikseli. Parametry te nie budzą zachwytu w dobie gigantycznych smartfonów o rozdzielczości Full HD, ale ich kombinacja skutkuje całkiem wyraźnym obrazem o zadowalającej jakości. „Zadowalające”, bo nie uświadczymy tutaj matrycy klasy IPS, niemniej Nokia dokonała gigantycznego wręcz postępu względem podobnie pozycjonowanej Lumii 610. Oczywiście, pod kątem można dostrzec blaknięcie kolorów, czerń jest raczej ciemno-szara niżeli czarna, a w lewym górnym i prawym dolnym rogu można zauważyć pewne nierównomierne podświetlenie matrycy – ale konstrukcja jako całość sprawia całkiem dobre wrażenie, i – co najważniejsze – pozwala korzystać z telefonu bez frustracji.

Największym jednak zaskoczeniem była dla mnie chwila, kiedy – właściwie przypadkowo – okazało się, że 620-tkę można obsługiwać w rękawiczkach. Co prawda Nokia o tym nie informuje w specyfikacji technicznej, a i dalsze próby na różnych modelach rękawic ujawniły smutną prawdę, iż skuteczność tej opcji zależy od ich rodzaju i przede wszystkim grubości, ale fakt, iż mogę swój telefon obsługiwać za pomocą noszonych przy zimowej aurze skórzanych rękawiczek, bardzo mnie ucieszył.

Bateria

Jednym z największych minusów Lumii 620 jest z pewnością bateria o pojemności 1300 mAh. Tak niewielka pojemność jest zadowalająca, gdy wyłączymy wszystkie „nowoczesne” funkcje takie jak WiFi, Bluetooth, GPS, NFC synchronizacja push i dodatkowo włączymy funkcję oszczędzania energii – w takim trybie dumb-phone’a telefon potrafi działać na jednym ładowaniu ok. 3 dni. Niestety, z oczywistych względów to bezsensowne rozwiązanie.

Na szczęście, moja praca (w której obowiązuje zasada bring (and pay for) your own device) nie wymaga korzystania non-stop z wszystkich powyższych funkcji. Przy typowym użytkowaniu –synchronizacja kilku kont pocztowych, sporządzanie dokumentacji fotograficznej wraz z jej back-upowaniem na SkyDrive oraz okazjonalne korzystanie z internetu i ok. 1h rozmów dziennie telefon bez większych problemów wytrzymuje z dala od ładowarki od 6 do 18.

Windows Phone 8

Moja decyzja, podjęta wiele miesięcy temu, iż moim kolejnym telefonem będzie przedstawiciel fińskiego producenta z mobilnym systemem Microsoftu, była konsekwencją pogodzenia serca i rozumu. Serce podpowiadało, że wieloletnia przygoda z Nokią nie może zakończyć się teraz, w trudnych dla tej firmy chwili, rozum zaś – że integracja ekosystemu Microsoftu, w który wsiąkłem w dzieciństwie i z którego jestem coraz bardziej i bardziej zadowolony, wymaga ignorowania konkurencyjnych rozwiązań spod znaku zielonego robota.

Te dwie strony medalu w Lumii 620 połączyły się w jedną funkcjonalną całość. Z jednej strony wysiłki Nokii, aby wykreować wartość dodaną dla swoich telefonów, w postaci szeregu użytecznych aplikacji, z drugiej zaś integracja szeregu usług własnych Microsoftu i firm trzecich pozwoliły mi na szybkie i łatwe podpięcie swoich kont w serwisach społecznościowych, jak i – co dla mnie odgrywa ważną rolę – usług związanych z pakietem Office i chmurą SkyDrive. Automatyczne generowanie kopii zapasowych telefonu i zapisanych na nim danych, w tym dokumentów i zdjęć (te ostatnie równie automatycznie zapisywane w chmurze) jest wygodne, praktyczne i nie wymaga od użytkownika właściwie żadnego zaangażowania. Nawigacja Nokia Drive+ bije na głowę używane przeze mnie w pracy rozwiązania Garmina. Świetną, choć prostą aplikacją „Przekaż moje dane” Nokia umożliwiła łatwy transfer kontaktów z używanego wcześniej telefonu, czyli Nokia C3.

Sporą zaletą w porównaniu do bezpośredniej konkurencji, czyli wspomnianego wyżej smartfona HTC 8S, jest większa ilość wbudowanej pamięci (8GB vs 4GB), co odgrywa niebagatelną rolę w świetle tego, że Windows Phone 8 nie pozwala na instalacją aplikacji na karcie pamięci, a jedynie w pamięci wewnętrznej telefonu. Obecnie, mimo zainstalowania niezbyt imponującej ilości aplikacji, system informuje o zużyciu pamięci na poziomie ok. 5GB.

Wydajność

Jeśli spodziewaliście się pokazania wyników benchmarków w tej części recenzji, to muszę Was zawieść – nic takiego tutaj nie zobaczycie. Istotniejsze dla nie jest wrażenie, jakie sprawia sam telefon i system – a całość jest niezwykle responsywna. Aplikacje uruchamiają się sprawie, przełączenie między nimi tak samo, a ograniczenie ilości pamięci operacyjnej do 512MB nie daje się specjalnie odczuć (choć nie pozwala to na instalację niektórych gier). Internet Explorer sprawuje się bez zarzutów, strony internetowe są poprawnie renderowane, a brak obsługi Flasha nie przeszkadza w odtwarzaniu filmów na co popularniejszych witrynach. Gry – te, które można zainstalować – działają sprawnie.

Podsumowanie

Należę do ludzi, którzy telefon zmieniają co dwa lata – przy okazji zmiany umowy abonamentowej. Wybierając określony model chcę mieć pewność, że przez te 24 miesiące nie będę żałował dokonanego wyboru. Pierwsze dwa tygodnie spędzone z Lumią 620 na razie potwierdzają słuszność mojej decyzji. Telefon dobrze wygląda, ma niezły ekran, obsługuje się go bajecznie prosto, na wydajność nie da się narzekać, a jedyną, choć dla mnie niezbyt dokuczliwą, wadą jest jakość aparatu fotograficznego.

Jeśli macie pytania czy wątpliwości – zachęcam do ich wyrażania w komentarzach

Tagi: , ,
Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement