Perły z lamusa: Tomb Raider

Akcja komercyjna/Gry 12.02.2013
Perły z lamusa: Tomb Raider

Jest to drugi wpis z cyklu poświęconego najnowszej gry z serii Tomb Rider, który organizujemy wspólnie z firmą Cenega. W poprzednim odcinku pisaliśmy o specjalnej aplikacji na Facebooku i o nagrodach przewidzianych dla graczy.

Lara Croft to ikona gier komputerowych i mogłoby się wydawać, że jest z nami od zawsze. Bohaterka serii Tomb Raider jest jednak o wiele młodsza od Mario czy Dizzy’ego, zadebiutowała dopiero pod koniec roku 1996. 

Mniej więcej od tamtego okresu pojęcia „seksowna pani archeolog” i Lara Croft funkcjonują wymiennie. Dziwię się jeszcze, że nie zaczęli tego uwzględniać w jakimś słowniku synonimów. Nie wierzycie? Poszukajcie sobie tekstów o Tomb Raiderze w sieci. Dziennikarze piszący o grach komputerowych nawet nie zauważają już, kiedy używają tego określenia.

I nie jest tak, że mogłoby się ono wydawać niezasłużone. Wbrew pozorom już w 1996 roku Lara Croft spełniała wszelkie przesłanki, by uchodzić za prawdziwą seksbombę świata wirtualnej rozrywki, a przecież jeszcze nawet nie kojarzyła się z Angeliną Jolie. Wszystko za sprawą odpowiednio i chyba trochę do przesady osadzonych brył przylegających do jej klatki piersiowej. Lara była więc nie tylko jedną z pierwszych tak istotnych kobiet w świecie gier komputerowych, ale też z pewnością przyciągała oczy entuzjastów kobiecego piękna. Tak, zdaję sobie sprawę jak niedorzecznie i niepokojąco brzmią te słowa, gdy czyta się je po 16 latach.

380229-tomb-raider-dos-screenshot-ancient-ruins-s

Pierwszy Tomb Raider powstawał przy udziale niezłych perypetii. Pomysł na grę zrodził się już w 1993 roku, ale różne wypadki losowe stopniowo odsuwały czas premiery. Ostatecznie znane z Rick Dangerous brytyjskie studio Core Design uporało się z nią w osiemnaście miesięcy, jakie na produkcję wyznaczyła firma Eidos. Sama Lara na początku była jegomościem do złudzenia przypominającego Indianę Jonesa i w sumie obawy przed odpowiedzialnością prawną sprawiły, że twórcy spróbowali iść w innym kierunku. Pomysł na panią archeolog z początku budził wątpliwości Eidosu, na szczęście jakoś udało się go przeforsować. Eksperymentowano jeszcze z formą, rozważano z komunistyczną wojowniczką rodem z bananowych republik, ostatecznie stanęło jednak na angielskiej arystokratce. To wszystko jednak historie na inną okazję.

Pierwszy Tomb Raider wprowadził kilka elementów, które następnie były powielane w jego kontynuacjach i całkiem niezłych filmach z Angeliną Jolie. Akcja nie rozgrywała się w jednym miejscu, główna bohaterka dosłownie skakała między państwami i kontynentami. Co ciekawe, zawsze były to miejsca na swój sposób tajemnicze i w pewien sposób zahaczające o starożytne cywilizacje. Pomiędzy nimi istniała pewna więź, najczęściej w postaci tajemniczego artefaktu. Tak właśnie było między innymi w pierwszym Tomb Raiderze, który z Peru szybko przenosił nas na tereny Grecji i Egiptu, by wreszcie zakończyć przygodę na… Atlantydzie! Całe to zamieszanie spowodował tajemniczy talizman o nazwie Scion, do odszukania którego została wynajęta nasza protagonistka. A ze swoim późniejszym zleceniodawcą miała więcej problemów, niż przyjemności, ale to chyba uniwersalny problem każdej branży.

Tomb Raider od początku był przygodową grą akcji i nie brakowało strzelanin – najczęściej ze zwierzętami, ale na swojej drodze spotykaliśmy też rozmaitych zbirów czy nawet nadprzyrodzone moce. Liczne były też elementy platformowe i to z gatunku takich „dla najbardziej wytrwałych”. Myślę, że to główny powód, dla którego nigdy nie pokochałem przygód Lary Croft – wytrawni gracze skakali z liany na zapadnię, z zapadni nad kolcami przelatując jeszcze w kierunku wąskiej półki skalnej. Takie melepety jak ja przeważnie jednak kończyły zabawę podirytowane poziomem trudności.

380239-tomb-raider-dos-screenshot-no-trip-to-egypt-would-be-complete

To, co odróżniało Tomb Raidera od innych gier akcji dostępnych na rynku, to liczne zagadki logiczne. Podobno właśnie ten aspekt ostatecznie przekonał Eidos do kobiety w roli głównej bohaterki – miała ona sobie zdecydowanie lepiej radzić z główkowaniem od kolejnego mięśniaka. Przemierzanie świata Tomb Raidera nie było łatwe, ciągle mierzyliśmy się z pułapkami zostawionymi przez starożytnych, nie brakowało układanek, zapadni, podważania czy odskakiwania w przeróżnych kierunkach. Gra łączyła w sobie kilka bardzo różnych gatunków i to naprawdę niesamowite, że okazała się takim hitem.

Hitem była ogromnym, ponieważ sprzedano aż 8 milionów egzemplarzy, do samej produkcji ukazały się zresztą jeszcze dwa dodatki i modyfikacja, która przez długi czas figurowała jako najchętniej ściągany mod do gry komputerowej (a przypomnę, że w 1996 roku internet był swego rodzaju egzotyką). Co zmieniał w grze? Cóż, podpowiem tylko, że fakt, że główną bohaterką była dobrze wyposażona archeolożka niewątpliwie wpłynął na jego popularność w decydującym stopniu.

Również oceny w branżowej prasie i opinie graczy były bardzo ciepłe. Doceniano zarówno warstwę technologiczną – dobrą grafikę, szeroki wachlarz ruchów, znakomitą animację głównej bohaterki, niespotykaną dotąd integrację z otoczeniem (chwytanie krawędzi, przesuwanie elementów wystroju) – jak i grywalność, fabułę i pomysł na grę. Nic dziwnego, że wkrótce potem rozpoczęto prace nad kontynuacją, a przed samą serią czekało jeszcze kilkanaście lat mniejszych i większych sukcesów.

Wpis ma charakter komercyjny, obrazki pochodzą z serwisu mobygames.com

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement