Czym nas zachwyci nowy Xbox? Można tego się domyślić

Felieton/Gry 27.02.2013
Czym nas zachwyci nowy Xbox? Można tego się domyślić

Konsolę PlayStation 4 przewałkowaliśmy na wszystkie możliwe sposoby. A co z jego potencjalnym największym konkurentem, czyli następcą konsoli Xbox 360? Na razie mamy „wycieki” i spekulacje. Ale łatwo można wywnioskować to, czym Microsoft nas rozpieści. Na podstawie tego, czego nie pokazał Sony.

Konsola do gier w dzisiejszych czasach kusi nas całą masą dodatków. Producenci chwalą się możliwością instalowania aplikacji, integracją z sieciami społecznościowymi, możliwościami multimedialnymi, ale nie oszukujmy się, to są tylko, no właśnie, dodatki. PlayStation i Xbox to, przede wszystkim, urządzenia do grania.

Czym więc powinno się cechować idealne urządzenie do grania? Jak wiadomo, gry to oprogramowanie, które wymaga od sprzętu bardzo wiele. Konsola musi być więc wydajna, by móc zapewnić graczowi piękną oprawę wizualną przez kilka lat. O tym jednak nie ma co się wypowiadać, bo o konfiguracji sprzętowej nowego Xboxa nie wiemy nic. Już pojawił się „pewniak”, z „dobrze poinformowanych źródeł”, że Xbox 720 (nazwa umowna) będzie miał podobne rozwiązania sprzętowe, co PlayStation 4, w tym procesor x86, a tu już pojawiają się nowe informacje na temat procesora IBM. Nie chcę się w to zagłębiać, bo nie ma to większego sensu.

Drugą najważniejszą rzeczą dla gracza są… gry. Sony, na swojej konferencji, pokazał, że nie próżnował. Partnerzy, którzy jak dotąd związani byli z firmą Microsoft, pokazywali swoje hity w wersji na PlayStation 4. W tym Activision, który jak dotąd skupiał się na Xboksie 360. W tym Bungie, który wypłynął dzięki legendarnej serii Halo na konsolę Microsoftu. Widzieliśmy zapowiedź Diablo III, które jak dotąd dostępne było tylko dla Windows i OS X. Zabrakło jednak kogoś. Kogoś, kto w ostatnich latach promował markę PlayStation.

Chodzi o Electronic Arts. Prawdziwego giganta branży. Nie mam pojęcia, czy oglądacie telewizję i kupujecie czasopisma o grach. Ale jeżeli tak, to na pewno zwróciliście uwagę na to, że gry od EA prezentowane były zawsze w wersji na PlayStation 3. Spot telewizyjny o nowej odsłonie gry FIFA? Zawsze pod koniec komentarz „zagrasz na PlayStation 3” i zdjęcie konsoli. Mimo, iż wszystkie gry dostępne były również dla Xboxa 360. Tymczasem na prezentacji PlayStation 4 Electronic Arts nie pokazał nic.

Najwyraźniej Sony, z przeróżnych względów, nie zdecydował się na kontynuowanie współpracy z Electronic Arts. Są dwie możliwości: albo Electronic Arts nie współpracuje teraz z nikim, albo Microsoft postanowił ich przytulić do siebie.

To, rzecz jasna, wyłącznie spekulacja, ale moim zdaniem solidna i logiczna. Jeżeli Electronic Arts, jedna z najważniejszych (jeżeli nie najważniejsza) firm w branży zdecydowałaby się rozwiązać współpracę marketingową z Sony, to i tak nie stało nic na przeszkodzie, by się tam pojawić i wypromować się przed fanami PlayStation. Na konferencji nie były prezentowane wyłącznie exclusive’y. Pojawiły się też tytuły multiplatformowe. Czemu nie było EA?

Microsoft był krytykowany przez ostatnie miesiące za zaniedbania wobec entuzjastów platformy Xbox. Pojawiało się coraz mniej tytułów na wyłączność, a co za tym idzie, coraz mniej powodów, by wybrać Xboxa 360 nad PlayStation 3. Głosy krytyki z całą pewnością dotarły do Microsoftu, który ostatnimi czasy skupiał się na rynku casualowym i Kinekcie. Krytyka zapewne została przetworzona, a wnioski z niej wyciągnięte. A to, że Microsoft umie zadbać o tytuły na wyłączność, wiemy z poprzednich lat. Wystarczy tylko przypomnieć sobie Grand Theft Auto.

Zanosi się więc na to, że poza studiami tworzącymi dla wydawnictwa Microsoft Studios (twórcy „nowego” Halo, Gears of War czy Forza) do grona partnerów Microsoftu dołącza Electronic Arts, kontrolujący EA Sports, BioWare, markę Need for Speed, kilka najważniejszych grup zajmujących się shooterami i wiele innych.

To, rzecz jasna, spekulacja, podparta wyłącznie logicznym rozumowaniem i nie znajdująca potwierdzenia w żadnych oficjalnych informacjach. Proszę, pamiętajcie o tym. Wygląda jednak na to, że strata Activision i Bungie nie będzie tak bolesna, jak mogłoby się wydawać…

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement