12345
Loading ... Loading ...
5 20 ratings.

Nexus 4. Czy topowy smartfon Google’a wart jest swojej ceny? Recenzja Spider’s Web (tekst + wideo)

Partnerem działu Spider's Web Testuje jest Expertcen.pl - nowa wyszukiwarka produktów. Znajdziesz w niej wszystkie produkty, których szukasz (nie tylko te, które testuje Spider's Web) w najlepszych cenach na polskim rynku!

Jeśli smartfon z Androidem, to tylko Nexus – to powiedzenie jest wciąż prawdziwe i wciąż producenci używający własnych nakładek nie potrafią stworzyć bardziej spójnych smartfonów, niż Nexusy. Nexus 4 to potwierdza. To najlepsze na rynku urządzenie z Androidem, które jednak nie uniknęło wad.

Nexus 4 jest niepozorny i minimalistyczny. Od pierwszego momentu widać, że filozofia tworzenia urządzenia, jaka przyświecała projektantom, różniła się od filozofii na przykład Samsunga tworzącego topową linię smartfonów Galaxy S, które wyróżniają się z tłumu i są dosyć oryginalne i charakterystyczne. Nexus 4 to przeciwieństwo takiego Galaxy S III – czarny, niepozorny, wyłączony jest jedynie czarną powierzchnią z drobną wariacją. Na nutkę szaleństwa pozwolono na tyle obudowy – szklany, lekko mieni się charakterystycznym wzorem. Wbrew pozorom nie wygląda to tak ordynarnie, jak na zdjęciach. W codziennym użytkowaniu ta nieco dyskotekowa wariacja jest ledwo zauważalna.

Jakość i obudowa

Jednak pod względem wykonania Nexus 4 stoi na wysokim poziomie. Jest solidny mimo szkła z obu stron. Delikatne zakrzywienia krawędzi czy przyjemny w dotyku materiał poza szklanymi powierzchniami robią dobre wrażenie, natomiast szkło powoduje, że telefon trzyma się w dłoni pewnie i stabilnie. Dwa przyciski – blokady oraz głośności – są niestety trochę zbyt mało wyczuwalne, i chociaż można się do nich przyzwyczaić, to mogłyby być lepsze.

Szkło na tyle obudowy słusznie budziło mój niepokój. Od początku nietrafiony pomysł, z którego zrezygnowało nawet Apple, w Nexusie ożywa i straszy. Tragicznie nie jest – szkło jest solidne i lekko wtopione w plastikową obudowę, co jest lepsze niż w iPhone’ach 4 i 4s, bo wydaje się wytrzymalsze, ale mój egzemplarz błyskawicznie złapał dwie rysy na tyle i nawet nie wiem kiedy – a używałam go bardzo ostrożnie i traktowałam tak, jak traktuje się nowy nabytek, bardzo delikatnie.

Oficjalna specyfikacja według Google'a. Mode dostępny w dwóch wersjach pamięci - 8 i 16 GB.

Oficjalna specyfikacja według Google’a. Model dostępny (na razie nie w Polsce) w dwóch wersjach pamięci – 8 i 16 GB.

Przednia szybka lekko wystaje ponad obudowę. Nie tak, jak w Lumii 800 – o wiele mniej, jednak zauważalnie. Wywołuje to przyjemny efekt przybliżenia ekranu, jednak bywa irytujące przy na przykład przewijaniu ekranu od samej krawędzi w aplikacji aparatu. Przez zakrzywienie czasem ciężko jest “wyciągnąć” galerię.

Ekran – SuperAMOLEDzie, tęsknię

Ekran Nexusa 4 to jedna z jego słabszych stron. Nie, nie jest źle, jednak można od niego wymagać więcej. Czerń nie jest do końca czarna, kolory bywają przyblakłe, a jasność, zwłaszcza na minimum, rozczarowuje. Technicznie, jest to 4.7″ True HD-IPS+ LCD. W praktyce oznacza to, że rozdzielczość jest świetna (jak w innych ekranach HD, ciężko dopatrzeć się piksela), natomiast wspomniana jasność i nasycenie barw jest słabe. Wiem, że wiele osób nie lubi SuperAMOLEDów właśnie przez nienaturalne kolory, ale jednego im odmówić nie można – są wyraźne, jasne w słońcu dosyć energooszczędne. Ekran w Nexusie 4 to przeciwieństwo wymienionych cech. Mam spore obawy, że w letni, słoneczny dzień będę musiała chować się do cienia by coś dojrzeć na ekranie mimo pełnej jasności i że w takie dni bateria będzie padała błyskawicznie. Niestety.

Aparat – więcej nie znaczy lepiej

Aparat w Nexusie 4 to dziwna sprawa. 8 megapikseli chowa się za szklanym obiektywem, który nie jest w żaden, kompletnie żaden sposób zabezpieczony. Znajduje się pod tylną szybką, pod nim umieszczono lampę. Obawiam się, że przy codziennym używaniu, kładzeniu telefonu na płaskich powierzchniach etc. szybka szybko się porysuje i robienie zdjęć przez to będzie niemożliwe. Nie wiem, kto wpadł na taki pomysł – z pewnością ładny, ale kompletnie nieprzemyślany – ale był on po prostu zły. Nie bez powodu większość smartfonów ma obietyw chroniony wypustkami czy wgłębieniem.

Aparat… Po prostu jest. Czasem ma problemy z ostrzeniem, czasem w ogóle nie ostrzy, większość czasu działa poprawnie i tylko poprawnie. Mimo, że aplikacja do aparatu w czystym Androidzie to majstersztyk, to sam aparat nie zachęca do robienia zdjęć. Oprócz problemu z ostrzeniem dostrzegłam jeszcze problem z automatyką – zdarza się, że aparat źle wykrywa warunki oświetleniowe i w jasny, słoneczny dzień wykonuje ciemne, nie nadające się do niczego zdjęcia, zdarza się też, że nie da się wykonać ostrego zdjęcia, bo stabilizacja obrazu nie działa tak, jak trzeba.

Te 8 megapikseli Nexusa 4 jest raczej rozczarowaniem.

z nexusa 4 1 z nexusa 4 2

z nexusa 4 3

W gorszym oświetleniu nie ma co liczyć na ostrość zdjęć.

Inne ważne szczegóły

Gniazdo ładowania umieszczone jest na dolnej krawędzi, natomiast miniJack już na górze. MiniJack na dodatek umieszczony jest pod lekkim kątem, więc po podłączeniu słuchawek wtyczka odstaje trochę na bok. Za to jakość dźwięku jest więcej, niż zadowalająca jak na smartfon, zarówno jeśli chodzi o muzykę, jak i rozmowy.

Zewnętrzny głośnik umiejscowiono w lewej, dolnej części tylnej obudowy i jest to o wiele lepsze miejsce, niż w Galaxy Nexusie, w którym trzymając telefon poziomo zasłaniało się głośnik dłońmi. Dźwięk wydobywające się z niego nie powalają, jednak są przyzwoite i stosunkowo głośne, więc nie ma problemu z obejrzeniem wideo z YouTube czy wideorozmową na głośniku.

Ze szczegółów zastanawia mnie bardzo, dlaczego pozostawiono na wierzchu śrubki – na dolnej krawędzi znajdują się dwie.

Baterii nie da się wyciągnąć, a kartę microSIM wkłada się w kieszeń, którą najpierw trzeba przycisnąć jakimś cienkim przedmiotem. Specjalny przyrząd umieszczony jest w pudełku, ale można robić to tez zwykłą szpilką czy innym tego typu narzędziem.

Mam wrażenie, że GPS w Nexusie 4 działa precyzyjniej, niż w Galaxy Nexusie i Nexusie 7 – szybciej łapie fiksa i nie gubi go podczas poruszania się.

Dodatkowo Nexus 4 wspiera technologię SlimPort, co oznacza, że po podłączeniu go jako źródła obrazu (przejściówką z microUSB) urządzenie będzie jednocześnie ładowane.

Bateria – dlaczego, LG, dlaczego?!

Myślałam, że po dosyć słabej baterii Galaxy Nexusa nic już mnie nie rozczaruje. A jednak LG się to udało! Bateria wbudowana na stałe to najsłabszy punkt Nexusa 4, wręcz żart. Nie ma możliwości, by przy synchronizacji wytrzymała cały dzień zwykłego użytkowania. Po prostu nie ma. Ekran pożera prąd jak szalony, a nie blokując 3G narażamy się na pozostanie bez smartfona po kilku godzinach.

A ponieważ mamy zimę, a Nexus 4 w dużej części składa się ze szkła, to bateria na chłodzie po prostu wariuje. Ubywa jej co kilka minut po kilka procent, potem po powrocie do ciepła przestaje jej ubywać na długi czas i tak naprawdę nie wiadomo, co się dzieje.

Zamiast opisywania niech wystarczą te screenshoty. Tragedia. Tragiczna tragedia.

bateria nexus 4 3 nexus 4 bateria 4

bateria nexus 4 bateria nexus 4 2

Jasne, przy oszczędzaniu można sprawić, by telefon wytrzymał cały dzień roboczy, jednak nie ma co mówić wtedy o nim jako o smartfonie.

System? Android w najlepszym wydaniu!

Połączenie mocnych podzespołów i czystego, najnowszego Androida, to połączenie świetne. Jeśli zapomni się na chwilę o kiepskiej baterii (mi pomagają w tym powerbanki), to okazuje się, że Android faktycznie potrzebuje potężnej specyfikacji, by pokazać pazury. Nexus 4 jest piekielnie szybki – ostry jak brzytwa.

Aplikacje uruchamiają się szybko, a nawigacja po systemie, przewijanie, przełączanie się między aplikacjami i inne tego typu czynności są bezbolesne. Co najlepsze, podczas użytkowania zrestartował się sam tylko raz (kilkakrotnie rzadziej, niż Lumia 920!) i nie doświadczyłam lagów, choć zainstalowałam i uruchamiam na co dzień wiele aplikacji. Pod tym względem Nexus 4 pokazuje, że Android to nie tyle zły, co niezoptymalizowany pod słabsze urządzenia system.

Poza tym Android na Nexusie 4 to po prostu czysty Android bez zbędnych modyfikacji. Dostajemy więc pakiet aplikacji od Google’a typu Gmail, Play, Mapy, Gtalk etc. Android 4.2 Jelly Bean w stosunku to wersji wcześniejszych posiada usprawniony interfejs aparatu czy funkcję DayDream wyświetlającą treści podczas bezprzewodowego ładowania (do którego potrzebna jest przystawka Orb – planuję kupić ją zapewne w przeciągu miesiąca i podzielić się wrażeniami). Dodatkowo w Nexusie 4 dodano opcje bezprzewodowego wyświetlania treści za pomocą technologii Miracast, na razie jednak nie ma zbytnio kompatybilnych ekranów.

O Androidzie 4.2 pisałam już tutaj, po testach na Galaxy Nexusie. Skrytykowałam go dosyć mocno, jednak używając go na Nexusie 4 trochę zmieniłam zdanie. Nie jest to system idealny, ma wiele nieścisłości i nielogicznych miejsc, jednak na Nexusie 4 działa wydajniej i stabilniej. Nieścisłości pozostały, jednak z czasem, przynajmniej mi, nie przeszkadzają aż tak. O samym Androidzie w Nexusie 4 i 7 popełnię w najbliższym czasie osobny tekst.

Kupić czy nie kupić, oto jest pytanie!

Ciężko ocenić Nexusa 4. Jest to wspaniale wykonane urządzenie elegancją i solidnością bijące wiele plastikowych zabawek. Jest zachwycająco szybki, czysty system bez zbędnych aplikacji i udziwnień jest świetnie zoptymalizowany. Z drugiej strony zastosowane szkło budzi obawy o wytrzymałość, bateria woła o pomstę do nieba, a ekran mógłby być lepszy i bardziej kontrastowy.

Kwestią zasadniczą jest więc cena. 350 euro, za które kupiłam Nexusa 4 w Niemczech, czyli niecałe 1500 złotych, jest ceną odpowiednią za to urządzenie. Wyższa już niekoniecznie.

Obserwuj nas na Twitterze, polub na Facebooku lub dodaj do czytnika RSS.

Reklama

Reklama