Najważniejsze w tygodniu: Które stare i kultowe gry powinny pojawić się na Facebooku oraz smartfonach?

Felieton/Gry 10.02.2013
Najważniejsze w tygodniu: Które stare i kultowe gry powinny pojawić się na Facebooku oraz smartfonach?

Po premierze Wormsów na Facebooku, o której pisał ostatnio Kuba zaczęliśmy rozmawiać o tym w jakie inne gry chętnie zagralibyśmy na Facebooku lub smartfonach. Przywołaliśmy zza światów kilka naprawdę kultowych tytułów, ale chętnie poznamy Waszych faworytów w tej kategorii.

Mateusz NowakMateusz Nowak: Ja bardzo tęsknię za Mario. To była moja ulubiona gra z czasów przenośnej konsoli GameBoy. Dziwię się, że nie zagościła na smartfonach. Równie dobrze na Facebooku zagrałbym w taki kultowy tytuł.

Drugim tytułem, którego bardzo mi brakuje jest Metal Slug. Pamiętam jak graliśmy w to z kumplami na automatach w przeróżnych klubach i salonikach gier. Do tej pory lubię w to zagrać, ale pozostają mi tylko marne emulatory i to w chińskiej wersji językowej.

Przyznam się, że gdy kupiłem sobie pierwszego iPhone‚a,a potem Androida byłem przekonany, że stare kultowe gry już tam będą. Okazuje się, że nawet po tych kilku latach nadal się ich nie doczekaliśmy. Gdyby na Facebooku te gry był płatne to bez chwili wahania wykupiłbym na nie abonament.

Zastanawia mnie jednak jedno. Większość tych gier nie miała funkcji zapisu stanu gry. Zawsze się zaczynało od początku. Jako, że teraz gracze są już rozleniwieni i przyzwyczajeni do łatwiejszego stylu rozgrywki, obawiam się, że powrót do tych trudnych gier mógłby się u wielu z nich nie przyjąć.

 

krelaTomasz Krela: DynaBlaster. Dlaczego? Nikomu chyba nie trzeba tego tłumaczyć, kto choć 15 minut spędził przy tym tytule.

 

 

 

 

Piotr GrabiecPiotr Grabiec: Przyznam, że dla mnie idea gier na Facebooku straciła sens w kilka miesięcy po tym, jak założyłem konto na portalu. Z początku Mafia Wars i Farmville dobrze służyły na wypełnienie go treścią, gdy miałem na nim ledwie kilku znajomych i nie śledziłem prawie żadnych stron. Ale to było kilka lat temu, a teraz narzekam na nadmiar, a nie niedobór treści. Z tego powodu gier społecznościowych kolejnej generacji nawet nie uruchomiłem. Nie dziwią mnie też problemy finansowe Zyngi, bo ileż razy można namówić te same osoby do dokonania mikropłatości za wirtualne truskawki czy ubranka dla zwierzaka?

Są jednak perełki, które odpalam z przyjemnością, ale paradoksalnie nie są to nowe rozwiązania i charakteryzują się tym, że można rywalizować ze znajomymi w czasie rzeczywistym. Jednym z takich tytułów nich jest Live Hold’em, czyli po prostu wirtualny karciany Poker. Do prostej zabawy nie potrzeba inwestować żadnych prawdziwych pieniędzy. Z drugiej strony nic się też na nim nie zarobi, ale w zamian mogę grać czysto for fun ze znajomymi z Facebooka zarówno będąc przy komputerze, jak i za pomocą dedykowanej grze aplikacji na smartfona.

Drugą taką grą są opisywane przez Kubę Wormsy. Jak pewnie wielu z Was, w dzieciństwie uwielbiałem tę grę, a potem wielokrotnie wracałem do odsłon Armageddon i World Party. Były to gry wymagające, a często niektóre plansze przechodziłem po kilkanaście razy. Teraz nie mam już na to czasu, a taka forma rozgrywki nie ma szans zaistnieć na portalu społecznościowym. Dlatego zmiana formy na krótkie, kilkuminutowe starcia ze znajomymi jest strzałem w dziesiątkę. Polecam!

 

Dawid Kosiński: Facebook jako platforma do gier jest świetnym pomysłem i najlepszym tego przykładem są właśnie Wormsy, które w niewiarygodny wręcz sposób nadają się do grania w kilka osób. Inne tytuły, które idealnie by się do tego nadawały, to między innymi różnego rodzaju bijatyki, gry RPG z dwuwymiarową grafiką oraz przygodówki typu point and click.

Platforma jest ta o tyle dobra, że dzięki wykorzystaniu przeglądarki grać w nie mogliby nie tylko posiadacze tradycyjnych komputerów, ale też tabletów, smartfonów, słowem większości urządzeń wyposażonych w przeglądarkę internetową.

Najlepszym tytułem, jaki mógłby pojawić się na Facebooku to moim zdaniem Pokemony, czyli gra, której poświęciłem kilkaset godzin swojego życia. Oczywiście nigdy się to nie stanie, gdyż Nintendo jest bardzo rygorystyczne w kwestii licencjonowanie swoich produktów. Mimo wszystko można by pomyśleć nad jakimś eRPeGiem z wielkim, otwartym światem, który mógłbym eksplorować nie tylko na swoim komputerze, ale też na smartfonie.

Facebook jest szansą przede wszystkim nie dla nowych tytułów, ale dla starszych, z ugruntowaną marką, ale o których już zapomniano. Machinarium, Syberia, Heroes of Might and Magic – sądzę, że w te gry chętnie zagrałbym każdy – nie tylko gracz, ale zupełnie przypadkowa osoba, która spędza dużo czasu na największym portalu społecznościowym na świecie.

 

Mateusz Nowak: Mnie akurat nie ciągnie do wieloosobowych gier na Facebooku. Nie mam serca, żeby wysyłać znajomym zaproszenia do takiej zabawy. Jedynym wyjątkiem były muzyczna gra na telefon, która opierała się na zasadzie programu „jaka to melodia”. Wtedy rzeczywiście wyzywałem znajomych na pojedynek.

Z drugiej strony jak ktoś będzie miał ochotę na partyjkę Wormsów to nie pogardzę zaproszeniem.

 

lalikEwa Lalik: A ja z chęcią zobaczyłabym Transport Tycoon. Granie na Facebooku w rozbudowywanie transportowego imperium przeciw znajomym to byłoby coś!

Open Transport Tycoon dostępny jest na Androida, ale jest to wersja jedynie przeportowana. Gdyby dostosowano ją albo do dotyku, albo do konwencji Facebooka i nieco uproszczono zachowując grywalność, to byłby hit! Przynajmniej dla geeków 🙂

 

 

Mateusz Nowak: To jest myśl! Stare Tycoony mógłby zagościć na Facebooku. Chętnie zagrałbym w symulator linii lotniczych. To była jazda!

 

Ewa Lalik: Symulatory linii lotniczych jakieś są, ale do grywalności TT im daleko;(

 

Mateusz Nowak: Ostatnio widziałem Air Line Tycoon w AppStore, ale miał tak niskie oceny, że nie ryzykowałem zakupu. Wszystkie opinie były fatalne. Jeżeli w ten sposób przeportowano grę na iPada to boję się jak może ona wyglądać na Facebooku.

 

Ewa Lalik: A gdzie jest Leisure Larry, ja się pytam? Że co, że przygodówki nie można zrobić na fejsa? Dodać achievmenty, społecznościowe funkcje i mnóstwo zabawy gwarantowane!

 

Piotr Grabiec: Nowe gry społecznościowe od Zyngi to jedno, ale co z tymi starymi już grami, które mogłyby na Facebooku i smartfonach przeżyć drugą młodość, a nie przynoszą już zysków twórcom? Chociaż Xperia Play z grami z PlayStation nie odniosła sukcesu, to fani starych gier sami piszą emulatory. Tylko jeśli emulacja starszych konsolek Nintendo działa nieźle, to pozyskiwanie romów jest w najlepszym przypadku moralnie wątpliwe. A w przypadku Nintendo DS najlepsze emulatory wyciągają w porywach do 10 klatek na sekundę, i to na smartfonie z Tegrą 3. Można zapomnieć o najnowszym Mario.

Zresztą ani mysz, ani ekran dotykowy nie zastąpią fizycznych przycisków. Nie negowałbym istnienia nowych generacji istnienia przenośnych konsol w stylu 3DS czy PS Vita. Sam w końcu stałem się posiadaczem nieco starszego Nintendo DSi, bo po latach postanowiłem przypomnieć sobie wspomniane przez Dawida Pokemony. Jasne, wolałbym grać w nie na komórce którą mam zawsze ze sobą, ale hej, czego nie robi się dla wspomnień?

I tutaj od razu mała dygresja: wiele osób patrzy na Pokemony przez pryzmat serialu który leciał kilka lat temu, o ile mnie pamięć nie myli, na Polsacie. Fakt, anime było przeznaczony dla siedmiolatków, ale stwierdzenie to jest nieprawdziwe w przypadku mangi i właśnie… gier na przenośne konsole Nintendo.

Pokemony to rozbudowana i osiągająca olbrzymie sukcesy sprzedażowe seria gier z pogranicza przygodówki, strategii i cRPG. Gracz podróżuje po fantastycznym, stylizowanym na japoński świecie, w którym żyją baśniowe i kolorowe stworki. Służą one ludziom do prowadzenia między sobą walk. Głównym elementem gry jest zdobycie miana najlepszego trenera poprzez zbudowanie możliwie najsilniejszej i zróżnicowanej drużyny. Opiera się to w uproszczeniu na schemacie: woda trawi ogień, ogień pali trawę, trawa pokonuje wodę. Tyle, że elementów układanki jest kilkanaście, a wysiada przy niej ulubiona gra Sheldona papier-kamień-nożyce-jaszczurka-spock. Stworki do tego osiągają kolejne poziomy doświadczenia, zdobywają coraz lepsze ataki i tak dalej.

Drugim elementem Pokemonów jest zbieranie wszystkich kilkuset stworków, a do uzupełnienia listy jest wymagana współpraca z innymi graczami. W rezultacie gra dostarcza kilkudziesięciu do nawet kilkuset godzin zabawy. Nowe wersje gry kładą spory nacisk na rywalizację i współpracę z graczami z całego świata, ale ogranicza to potencjalnych “klientów” Nintendo do posiadaczy ich konsol. A szkoda, bo formuła gry aż prosi się o udostępnienie jej na smartfonach i w przeglądarkach, a po lekkim uproszczenie, dodaniu mikropłatności sam wciągałbym do takiej zabawy znajomych. Tego się jednak szybko nie doczekamy, a kolejne wersje Pokemonów X i Y powstaną na ostatnią konsolę Nintendo, przedłużając jej żywot.

Swoją drogą, czy ktoś z naszych czytelników nadal w Pokemony się bawi? Szukam partnerów do sparingu.

 

Wojciech PatelkaWojciech Patelka: W obrębie Facebooka grałem w sporą liczbę tytułów. Zawsze kręciła mnie rywalizacja, a serwis społeczności owy umożliwiał bezpośrednie zmierzenie się z niemal każdym z moich znajomych. Na początku wydawało mi się to ogromną zaletą w porównaniu do wszystkich innych multiplayerowych tytułów, po jakimś czasie gry mi się po prostu nudziły – nie potrafiły zainteresować. Na dłużej przyciągnęły mnie tylko nieliczne pozycje, między innymi wspomniana przez Piotra Mafia Wars, Texas Holdem Poker od Zyngi (jedyna aplikacja, która się ostała w mojej aktualnej liście aplikacji na Facebooku) oraz rywalizacje muzyczne jak SongPop czy Music Challenge.

Wszelkiego rodzaju koszenie trawy, hodowanie krów i sadzenie roślin nie jest dla mnie. Nie zrozumiałem fenomenu FarmVille’a oraz wielu innych tytułów z tej serii. Do traktora podchodziłem może ze dwa razy, gra mnie jednak niczym nie urzekła. Odpychały mnie – jak wiele innych flaszowych gierek – słabe animacje, które potrafiły niemiłosiernie zwalniać zabierając całą frajdę. Duże nadzieje wiązałem ze strategiami. Długo czekałem na internetową wersję Age of Empires (choć nie w obrębie Facebooka), ażeby w końcu po jej uruchomieniu od razu wyłączyć. O wiele bardziej podobała mi się pierwsza wersja jeszcze na komputery z Windowsem 98 (do dzisiaj zdarza mi się grać ze znajomymi w tę kultową strategię).

Od gier na Facebooku staram się trzymać jak najdalej (pomijam nielubiane przeze mnie wysyłanie zaproszeń, mikropłatności i spam w wiadomościach oraz na tablicy za kilka pieniążków). Nie przekreśliłem ich do końca i bardzo chętnie ogram wspomniane wyżej robaki (jeszcze nie miałem okazji). Może zmienię zdanie dzięki temu tytułowi. Coś mi się jednak wydaje, że będę wolał sobie zadać nieco więcej trudu, uruchomić leciwe już World Party i powspominać rozgrywki kilku znajomych przy jednym komputerze.

Pozostaję więc przy tradycyjnym multiplayerze.

 

Paweł OkopieńPaweł Okopień: Chętnie pograłbym na Facebooku w klasyczne DSJ czyli Deluxe Ski Jumping. Problem z przeniesieniem tej gry wydaje mi się być tylko jeden od ponad dwóch lat nie używam myszki nawet przy komputerze stacjonarnym. Ale ta klasyczna gra w „Małysza” to był hit, ostatnio naszym kadrowiczom nie wiedzie się niestety tak dobrze by powrócił ten szał sprzed dekady

Tagi: ,

Dołącz do dyskusji

Advertisement