MWC 2013: Huawei pokazuje dużo ciekawych produktów, których nikt nie kupi

Felieton/Technologie 25.02.2013
MWC 2013: Huawei pokazuje dużo ciekawych produktów, których nikt nie kupi

Będąc na targach Mobile World Congress 2013 nie sposób nie zwrócić uwagi na jedną rzecz: ogromną obecność Huaweia. Doskonale kontrastuje ona z tym, co pokazał Samsung, LG oraz HTC – firmy jednoznacznie kojarzące się większości użytkowników z systemem operacyjnym Android. Okazuje się, że to on ma najwięcej do pokazania i co więcej, są to produkty wartościowe. Niestety z kilku powodów Huawei raczej nie podbije globalnego rynku.

W tej notce nie będę opisywać konkretnych urządzeń, bo nie ma na to czasu ani miejsca. Najbardziej istotne jest to, że gdy Samsung jedzie na targi praktycznie po to, by pokazać jedno urządzenie, czyli Galaxy Note 8.0, to Huawei stara się eksponować praktycznie całą ofertę. Pracownicy tej azjatyckiej firmy z chęcią opowiadają nie o jednym flagowym modelu, lecz o całym portfolio firmy. A to jest wyjątkowo szerokie.

O dziwo od razu widać, że Huawei inspiruje się zachowaniem dawnego Samsunga. Krótko mówiąc, chce zalać rynek jak największą liczbą modeli smartfonów, które mają zapełnić absolutnie każdą niszę i sprawić, że smartfony Huawei będą kupowane zarówno przez pryszczatych nastolatków naciągających rodziców na kolejną zabawkę oraz przez biznesmenów, którzy poszukują po prostu stabilnego i szybkiego narzędzia pracy. Są wśród nich urządzenia małe, duże (6-calowy phablet), drogie i tanie. Gdyby zamienić na nich logo na inne, naprawdę pomyślałbym, że mam do czynienia z inną firmą.
WP_20130225_040

Czy Huaweiowi ta sztuka może się udać? Szczerze mówiąc nie jestem o tym przekonany. Samsung już na dobre zakorzenił się w głowach użytkowników smartfonów, a seria Galaxy jest przez nich traktowana jak synonim dobrego telefonu. Może nie jest to marka równająca się z iPhonem Apple, ale z całą pewnością jest kojarzona przez większą grupę docelową niż informatycy, dla których kryzys wieku średniego jest zacierającym się powoli wspomnieniem.

Z kolei Huawei ma smartfony oznaczone jakimiś dziwnymi nazwami typu G300, D2, P2, W1. Kto to będzie kojarzył? Kto się do tego przywiąże? Nie znam osoby, która powie „Idę kupić smartfona i to chyba będzie W1”. Sądzę, że wiele więcej osób decyduje się na kupno czegoś, co nazywa się iPhone, Galaxy Ace lub RAZR. Nazwa ma intrygować, przyciągać i sprawiać, że się do niej przyzwyczaimy. To wbrew pozorom bardzo poważny element każdego urządzenia.WP_20130225_052

Dużą wadą smartfonów produkowanych przez Huaweia może być ich cena, która będzie po prostu za wysoka. Samsung słynie z tego, że działa na wyjątkowo niskich marżach i dodatkowo produkuje mnóstwo smartfonów. A wiadomo, że im większa liczba tworzonych telefonów, tym można sobie pozwolić na mniejszy zysk jednostkowy. Huawei raczej nie przebije Koreańczyków pod tym względem. Widać to po planowanych cenach flagowych smartfonów Huaweia. Ich topowy sprzęt ma kosztować „tyle ile urządzenia konkurencyjne”, czyli prawdopodobnie 2699 zł.

Jednak ja nie widzę powodu, by tyle zapłacić sprzęt Huaweia. Za kilkaset złotych mniej (najlepiej mniej niż 2000 zł – granica psychologiczna) chętnie bym go wybrał. Jednak w tej cenie wolę zdecydować się na równie wydajny, równie ciekawy, równie dobrze wykonany, ale bardziej modny telefon wyprodukowany przez Samsunga, Nokię lub Apple.

 

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement