Facebook idealną platformą komunikacyjną? Zdecydowanie nie!

Felieton/Social media 13.02.2013
Facebook idealną platformą komunikacyjną? Zdecydowanie nie!

Portal społecznościowy Facebook mnie, delikatnie rzecz biorąc, mocno rozczarował. Postrzegałem go do dziś jako idealną platformę komunikacyjną. Aż do momentu, w którym odkryłem folder „Inne”.

Ciężko mnie nazwać fanem Facebooka – jest on wielce niedoskonały, błędów koncepcyjnych jak i technicznych jest w nim na pęczki. Ale ma dwie podstawowe zalety: jest otwarty i „wszyscy” na nim są. W efekcie praktycznie wyeliminowałem inne metody cyfrowej komunikacji. Po co SMS-ować, skoro większość moich znajomych ma Facebooka w telefonie? Po co używać Skype‚a czy GG, skoro i tak przytłaczająca większość kolegów i koleżanek chętniej wchodzi na „Fejsa” niż odpala komunikator?

I tak żyłem sobie od wielu, wielu miesięcy, odsyłając wszystkich na Facebooka. „Tam mnie znajdziecie, tam odpiszę”. Ostatnio pojawiły się jednak problemy. Facebook coś manipuluje ze swoim API do komunikatora, przez co wiele wiadomości do mnie w to miejsce nie dochodzi (są jednak obecne po zalogowaniu się przez przeglądarkę). Podejrzewałem Windows Phone 8, ale znajomy deweloper mi wytłumaczył, że winę ponosi portal Zuckerberga. Nie wnikałem, nie wiem czy ma rację, ale tu przynajmniej rozumiem problem, a korzystając „jak buk przykazał” z Facebooka przez jego oficjalną aplikację czy też przez przeglądarkę problemu nie ma.

Wracając jednak z urlopu nad morzem (tak, w lutym jest tam co robić, czasem nawet i więcej niż latem) z nudów zacząłem grzebać po różnych menu i podmenu w oficjalnej aplikacji. I odkryłem… drugą skrzynkę odbiorczą oznaczoną jako „Inne”. Lądują w niej wiadomości od osób, których nie mam na swojej liście kontaktów. Przy czym „odkryłem” to złe słowo. Zawsze byłem świadom jej istnienia, ale za każdym razem, jak tam zaglądałem (co było dawno, dawno temu…) znajdowałem tam tylko spam z przeróżnych Stron, w którym żebrano o kliki i „polubienia”. Jakież było moje zdziwienie, kiedy to znalazłem tonę całkiem ciekawych wiadomości.

Pozdrowienia od Czytelników, prośby o rady, pytania, wiadomości od pracowników firm PR-owych, propozycje współpracy, zaproszenia na konferencje. Zgłupiałem. Na początku myślałem, że to ja jestem idiotą, więc sprawdziłem swoją teorię wśród moich znajomych. Tylko moja Jakże Przepiękna była świadoma istnienia tego miejsca. Reszta się dziwiła „o jakie «inne» wiadomości ci chodzi?”.

Ludzie piszący do mnie byli sfrustrowani i wcale się im nie dziwię. Co prawda, mili państwo, na swoim profilu udostępniam też maila i inne namiary kontaktowe, więc łatwo do mnie dotrzeć. Ale przecież to ja sam polecałem Facebooka innym, sam innych tam odsyłałem. I co? I wyszedłem na idiotę.

Rzecz jasna, ktoś w komentarzach słusznie zauważy, że co ja robię w swojej pracy, skoro nie znam tak „podstawowej” zasady działania Facebooka. Macie rację, ale Facebook nie jest tylko dla „znafców”. Jest przede wszystkim dla normalnych ludzi, którzy w nosie mają te całe komputery. Ja może i nie miałem prawa przegapić tego folderu, ale zwykli ludzie jak najbardziej.

Krążą całkiem sensowne plotki (które pochodzą z ograniczonych testów, są zrzuty ekranu, więc to całkiem wiarygodne informacje), że Facebook chce wprowadzić opłaty za korzystanie z wiadomości do nieznajomych. Powodzenia. Płacić za wiadomość, o której odbiorca nie jest w żaden sposób powiadamiany i do której sam się musi doklikać? Wolne żarty…

Osoby, które próbowały się w ten sposób ze mną skontaktować (przeróżni deweloperzy z prośbą o przetestowanie appek, sugestie współpracy, prośby o rady): bardzo was przepraszam. Nie wiedziałem. Osoby, które mnie zwyzywały za brak odpowiedzi i przeklęły trzy pokolenia wstecz i dwa naprzód: współczuję wam. A ty, drogi Facebooku, weź się ogarnij. Google+, mimo wielkich (według mnie) wad, rośnie w siłę. Coraz mniej rozczarowań będzie ci wybaczane.

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement