Dzień Bezpiecznego Internetu – sieć to nie tylko pozytywy

Felieton/Technologie 05.02.2013
Dzień Bezpiecznego Internetu – sieć to nie tylko pozytywy

Dzień Bezpiecznego Internetu obchodzony od 2004 roku ma na celu propagowanie treści dotyczących bezpiecznego dostępu do sieci przez niepełnoletnich. Chodzi tu nie tylko brak możliwości skażenia młodych umysłów pornografią czy przemocą, ale także o uświadomienie wychowawcom funkcjonowania sieci oraz zagrożeń związanych z surfowaniem w internecie.

W tym roku DBI obchodzony jest pod hasłem „Serfuję. Respektuję”. Temat jak najbardziej na czasie chociażby w kontekście ubiegłorocznych manifestacji związanych z ACTA oraz efektu przeprowadzenia projektu Grażyna Żarko. Obydwa wydarzenia wywołały ogromne emocje i służą jako sztandarowe przykłady skrajnych zachowań użytkowników sieci. Co więcej, od kilku dni wokół sceny Youtube’a również nie brakuje emocji – jeden z vlogerów posuwa się do stwierdzenia o obecności mafii w obrębie polskich kanałów. Zainteresowanych odsyłam do filmu. Przykładów powyższych zachowań można by wymieniać naprawdę mnóstwo, z pewnością każdy z Was niejednokrotnie spotkał się z problemem.

Wracając do Dnia Bezpiecznego Internetu – właśnie odbywa się konferencja, którą rozpoczął wykład inauguracyjny, obecnie odbywa się debata poświęcona prawom i obowiązkom cyfrowego obywatela. Później prezentowane będą projekty edukacyjne dla szkół, których tematy – muszę przyznać – są całkiem ciekawe. Wśród 15-tu znajdziemy takie jak: „Pokolenie innowacji – co dzieci tworzą w sieci?”, „Moje pr@wa i obowwwiązki” czy „Komentuj. Nie obrażaj”.

Ni mniej ni więcej – każdy z nas ma prawo do korzystania sieci w celu samorealizacji, zdobywania informacji, nauki czy zabawy, ponosząc jednak pełne konsekwencje swoich działań. Bardzo ważnym aspektem jest respektowanie praw drugiej osoby oraz szanowania jej. Tego brakuje w zawistnym, polskim internecie. Chciałbym, by hasło „Haters gonna hate” pewnego dnia przeszło do historii.

Mimo, że mnie nikt nie ograniczył dostępu do treści umieszczonych w internecie (limitacjom podlegał jedynie czas spędzany przy komputerze), sam jestem zwolennikiem tego rozwiązania, choć może nie tyle ograniczenia, co filtrowania treści. Nie chciałbym, by moje dzieci miały swobodny dostęp do treści pornograficznych czy mocno drastycznych. Często w wortalach społecznościowych udostępniano zdjęcia zmasakrowanych zwierząt z przekazem powinności troski o żywe istoty. Hasła jak najbardziej dobre, forma już nie do końca – posty mógł zobaczyć każdy, nawet kilkuletni maluch. Tak, jak jeszcze jakiś czas temu internet dostępny był przez 0202122 na jednym komputerze w mieszkaniu gromadząc przed ekranem całą rodzinę, tak teraz każdy posiada kilka urządzeń możliwych przeglądanie zasobów sieci. Sami dajemy pociechom telefony, by w razie czego mieć z nimi łączność. Nie wiemy jednak, do czego je wykorzystują.

Na stronie Dnia Bezpiecznego Internetu można pobrać szereg materiałów edukacyjnych dotyczących powyższych kwestii. Szczerze zachęcam do zapoznania się z nimi. Mimo, że nie uważam się za skrzywionego moralnie, nie chciałbym, by moje dziecko rzucało bluzgami w socialu czy grało w przykładowo sadystycznego momentami Manhunta.

Pamiętacie niedawną głośna sprawę, gdy fińska, antypiracka grupa wtargnęła do domu dziewczynki, by skonfiskować narzędzie zbrodni, jakim był laptop 9-letniej przestępczyni? Pobrała ona bowiem kilka utworów z Zatoki Piratów. Kuriozum? Owszem, dziewczynka z pewnością przeżyła szok. W sieci dzieją się jednak gorsze rzeczy i nie chciałbym, by moje dziecko miało z tym cokolwiek wspólnego.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement