Zapisz treści z sieci prosto na Dysk Google za pomocą oficjalnego rozszerzenia

12.12.2012
Zapisz treści z sieci prosto na Dysk Google za pomocą oficjalnego rozszerzenia

Nie jestem fanem dysku w chmurze od Google. Używam Dropboxa, głównie ze względu na jego bezawaryjność. Z kompleksowej usługi Google interesuje mnie wyłącznie świetny edytor dokumentów online, który zastępuje w mojej pracy pakiet Office. Nie sposób jednak odmówić firmie z Mountain View, że za wszelką cenę stara się spopularyzować Dysk. Dziś dołączyła do tego intergracja z przeglądarką Chrome.

W Google Drive trzymam wyłącznie dokumenty, których kopię i tak przerzucam automatycznie na Dropboksa za pomocą narzędzia CloudHQ. Bardzo ucieszyła mnie ostatnia aktualizacja aplikacji mobilnej, dzięki której edycja akuszy kalkulacyjnych z poziomu smartfonu lub tabletu jest w końcu możliwa. Dla osób aktywniej wykorzystujących Dysk przydatna może być możliwość dodawania załączników w Gmailu prosto na dysk. Integracja z przeglądarką Chrome jest zaś bardzo rozsądnym i oczekiwanym ruchem.

Nowe rozszerzenie zostało zapowiedziane na oficjalnym blogu Google i od razu można je instalować i używać. Po instalacji na pasku przeglądarki pojawia się nowa ikonka z charakterystycznym logo Drive. Jej kliknięcie wywołuje jedną, konkretną akcję: zapisuje zrzut aktualnie przeglądanej strony internetowej na Dysku. Jednorazowo należy udzielić rozszerzeniu dostępu do naszego konta, potem odbywa się to automatycznie.

Już po wykonaniu przez przeglądarkę zrzutu ekranu pojawia się nowe wyskakujące okienko pokazujące postęp transferu. Po jego zakończeniu można je zamknąć lub zmienić nazwę pliku, a jeśli zaś się rozmyślimy, można od razu przenieść plik do kosza. Jednym słowem do bólu proste i logiczne, ale szkoda tylko, że nie można takiego zrzutu przenieść od razu do wybranego folderu.

Inną możliwością wykorzystania rozszerzenia jest kliknięcie prawym przyciskiem na wyświetlonej grafice. W menu kontekstowym pojawia się opcja wysłania do Dysku grafiki. Czasem można wybrać zapisanie grafiki spod linku, jeśli prowadzi on do większej wersji tego samego obrazka, co często ma miejsce na blogach i portalach internetowych. Eliminuje to konieczność otwierania zdjęcia w osobnej zakładce.

Co więcej, na dysku można zapisać także dowolne inne pliki, klikając prawym przyciskiem na linku, np. tym prowadzącym do pobrania załącznika z Gmaila. Kliknięcie powoduje jego pobranie i przesłanie na Dysk, a jeśli pod wybranym linkiem znajdzie się natomiast nie plik graficzny, a grafika, rozszerzenie poinformuje o tym stosownym komunikatem.

Jestem nieco rozczarowany, że zapisanie pliku spod linku nie odbywa się “w chmurze”, a komputer jest zmuszony wcześniej pobrać go na dysk. Jeśli użytkownik korzysta z aplikacji Drive do synchronizacji danych z komputerem, będzie zmuszony pobrać go dwukrotnie, a przy większym rozmiarze zwiększa to niestety znacznie czas oczekiwania. Mam nadzieję, że zostanie to dodane w przyszłości, tak samo jak możliwość zaznaczenia dowolnego fragmentu witryny internetowej, jak w innych rozszerzeniach do zrzutów ekranu. Plusem wysyłania ich do Google Drive jest możliwość natychmiastowej edycji z poziomu webowego interfejsu.

Rozszerzenie przyda się wielu osobom wykorzystującym Drive, ale nadal nie sprawi, że porzucę Dropboksa na rzecz Google. Nie chodzi nawet o ilość nagromadzonych darmowych gigabajtów, ponieważ za usługę chmury, z której korzystam każdego dnia, z pewnością mógłbym zapłacić te kilka dolarów miesięcznie. Najgorsze jest to, że Google nie oferuje mi niezawodności.

Jasne, Dropbox w ostatnich latach też kilka razy miał przestój, więc taka ostatnia awaria Google nie jest czymś wyjątkowym. Chodzi mi o jednak o awaryjny i nieprzewidywalny mechanizm udostępniania plików innym użytkownikom. Z tego powodu na moim Dysku powstał istny śmietnik, którego nie sposób normalnie usunąć – ale o tym napiszę już innym razem.

W sklepie Google Store jest już sporo rozszerzeń niezależnych od Google developerów, które integrują w sobie Google Drive i inne chmury. Jestem jednak przekonany, że oficjalne rozszerzenie Gogole może dzialać sprawniej, a mniej techniczne osoby nie będą przebierać w sklepie w poszukiwaniu alternatyw, a jeśli już, to pobiorą oficjalne rozszerzenie w Chrome Web Store.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement