Windows Phone będzie miał mniejszy udział w rynku? Tylko skąd o tym wiecie?

10.12.2012
Windows Phone będzie miał mniejszy udział w rynku? Tylko skąd o tym wiecie?

Analitycy to mistyczne postacie porównywalne z amerykańskimi naukowcami. W ciągu ostatnich dni cała branża cytowała analityków IDC, którzy obniżyli prognozy dotyczące udziałów Windows Phone’a w ryku systemów mobilnych. Ja tego typu przewidywania uważam za zupełnie bezsensowne. W branży IT przewidywanie czegokolwiek w perspektywie kilku lat przypomina długoterminową prognozę pogody. Krótko mówiąc, może się sprawdzić, może też nie i absolutnie nic z niej nie wynika.

International Data Corporation twierdziło, że w roku 2016 roku na rynku mobilnym udział Androida z obecnych 68% zmniejszy się do 63,8%. Powodem tego ma być między innymi rosnąca popularność systemu Windows Phone. Mimo udanej premiery najnowszej wersji mobilnych okienek, prognozy dla oprogramowania Microsoftu zostały obniżone.  Jeszcze pół roku temu analitycy przewidywali, że za cztery lata będzie on miał 19,1% rynku. Teraz twierdzą oni, że ma on mieć tylko 11,4%. Jest to spowodowane mniejszym od oczekiwanego zainteresowaniem nim przez producentów innych niż Nokia i HTC.

Sądzę, że pracownicy IDC wybrali najgłupszy z możliwych powodów do obniżenia przewidywanego udziału w rynku firmy z Redmond. Nie potrafię zrozumieć, czemu uznali oni, iż zamknięty Windows Phone nie różni się niczym od Androida, a o tym świadczy wzięcie pod uwagę liczby producentów zainteresowanych tym systemem. Moim zdaniem budowa sprzętu jak i samego oprogramowania oraz sklepu z aplikacjami pozwalają twierdzić, iż oprogramowanie Microsoftu bardziej przypomina wariant obrany przez Apple niż przez Google. Równie dobrze mogliby uznać, że iOS nie będzie się się rozwijał, gdyż smartfony z tym systemem produkuje jeden producent.  Warto zauważyć, że Microsoft próbuje osiągnąć złoty środek między Androidem oraz iOSem. Nie chce produkować tylko jednego modelu telefonu, gdyż istnieje zbyt duże prawdopodobieństwo, iż nie przyjmie się on na rynku. Nie zamierza jednak stworzyć też przepakowanego portfolio, w którym nie odnajdzie się potencjalny klient.

Mimo możliwości tworzenia wielu modeli telefonów, Microsoft nie zdecydował się na zastosowanie otwartego systemu oraz dowolnego doboru podzespołów do sprzętu ze swoim systemem. Narzucił bardzo ostre wymagania, które pozwoliły na zastosowanie tylko kilku konfiguracji  sprzętowych, jednocześnie pozwalając na konkurencję między producentami sprzętu, która jest niezbędna do rozwijania się rynku. Pozytywne efekty takiego działania widać już na pierwszy rzut oka. Telefony z Windows Phone 8 są ładne, wydajne i nie zacinają się. W większości nie należą do najtańszych, ale można znaleźć też modele, które nie mają zaporowej ceny. Należy do nich HTC Windows Phone 8S oraz niebawem debiutująca Nokia Lumia 620. Telefony te będą kosztować w oficjalnej dystrybucji około 1000 zł. Oznacza to, że na Allegro będzie można je bardzo szybko kupić za 600-800 zł, czyli za cenę typowego i niekoniecznie szybkiego urządzenia z Androidem.

Jeśli chodzi o same analizy ogólnie, to od dwóch lat nie biorę ich na poważnie. Jeszcze w 2010 roku uważałem, że są one dobrym źródłem wiedzy o przyszłości. Potem jednak pojawiła się opinia, także IDC, według której tablety wcale nie miały doprowadzić do śmierci netbooków:

IDC nie spodziewa się, żeby tablety doprowadziły do śmierci netbooków, chociaż nie ma wątpliwości, że centrum uwagi przeniosło się na te nowego rodzaju urządzenia. Biorąc pod uwagę zakres możliwości i ceny, jest bardzo prawdopodobne, że konsumenci będą decydować się zarówno na tablety jak i netbooki w celu opóźnienia decyzji o zakupie nowego laptopa, przykładowo żeby dodać jedno z tych urządzeń jako towarzyszące ich głównemu komputerowi. Pojawienie się tabletów nie zmniejszyło też popytu na netbooki na rynku edukacyjnym, szczególnie w krajach rozwijających się, gdzie duże rządowe inicjatywy po gospodarczej recesji przybierają na sile.

Informacja taka pojawiła się zaledwie dwa lata temu. Jak dziś wygląda rynek? Netbooki na nim praktycznie nie istnieją, a prawie każdy konsument wybierając tani i mały komputer zdecyduje się na tablet. Tablety mają wszyscy – dorośli i dzieci, emeryci i sportowcy, uczniowie i nauczyciele. Doskonale widać to w USA, gdzie co druga osoba  na ulicy niesie iPada. Jednak nie trzeba jechać za ocean, by zobaczyć podobny trend. W warszawskim metrze też coraz trudniej zobaczyć laptopa. Osoby korzystajce z elektroniki zazwyczaj mają tablet. Różnica między Polską a USA polega tylko na tym, że u nas nie są to iPady, a mniejsze urządzenia z Androidem, takie jak Nexus 7 czy Samsung Galaxy Tab 2 7.0.

Nie wiem jak Wam, ale mi prognoza rynku IT bardzo przypomina wyobrażenie ludzi sprzed 100 lat o tym, jak będzie wyglądał rok 2000. Nie mamy latających rowerów, srebrnych skafandrów i jedzenia w tubkach. Nie zmieniło się prawie nic poza tym, że dookoła nas znajduje się więcej techniki, często na pierwszy rzut oka niezauważalnej. Krótko mówiąc jest to czysta fikcja, która nie ma nic wspólnego z faktycznym stanem rzeczy.

Dołącz do dyskusji

Advertisement