Smartfon z dwoma ekranami. YotaPhone, czyli LCD i eINK w jednym

14.12.2012
Smartfon z dwoma ekranami. YotaPhone, czyli LCD i eINK w jednym

Papier elektroniczny kojarzy się głównie z czytnikami ebooków, są jednak nieśmiałe próby wykorzystania tej technologii w smartfonach. Opisywałem już jeden model Onyxa, który korzysta epapieru, ale to bardziej ciekawy koncept, niż produkt który może zainteresować masy. Dużo bardziej do gustu przypadł mi niejaki YotaPhone posiadający nie jeden, a dwa ekrany: klasyczny LCD oraz drugi, podobny do tego w czytniku.

Nie da się ukryć, że ekran wykonany w technologii elektronicznego papieru nie nadaje się do przeglądania internetu oraz multimediów. Korzystanie z przeglądarki w Kindle szybko może wyleczyć z tego pomysłu. Pomijając paletę kolorów w kilku odcieniach szarości, to szybkość odświeżania ekranu pozostawia wiele do życzenia w takim zastosowaniu. Dlaczego więc tak bardzo mnie projekt YotaPhone zainteresował?

Okazuje się, że ta dotychczas mało znana firma Yota, wywodząca się od rosyjskiego operatora komórkowego, wpadła na świetny pomysł wykorzystania tylnej części obudowy w smartfonie. Właśnie tam umieściła drugi, dodatkowy ekran, dzięki czemu do złudzenia YotaPhone będzie przypominał klasyczny smartfon. To rozsądne rozwiązanie, bo jeśli urządzenie miałoby się w jakikolwiek sposób rozkładać, niczym dwuekranowy Sony Tablet P, to nawet bym na nie nie spojrzał.

Bałem się, że specyfikacja tego urządzenia będzie klasyfikować go jako sprzęt z niskiej półki cenowej, a okazuje się że producent plasuje ten model jako konkurencję dla highendowych smartfonów konkurencji. Przedni panel to ekran LCD o rozdzielczości 720p i przekątnej 4.3 cala, chroniony szkłem Gorilla Glass. Napędza go dwurdzeniowy procesor Snapdragon S4 o taktowaniu 1.5GHza i dopełnia to aż 2 GB pamięci operacyjnej RAM. Pamięć wewnętrzna ma pomieścić 32 lub 64 gigabajty danych, a w środku nie zabraknie modułów LTE, NFC, 12 megapikselowego aparatu i rozsądnej baterii o pojemności 2100mAh.

Jeśli doda się do tego oprogramowanie, czyli Androida w najnowszej wersji Jelly Bean, YotaPhone wygląda niemal zbyt pięknie, aby był prawdziwy. Oczywiście wiele telefonów przed nim prezentowało się świetnie na papierze, a po wzięciu do ręki mimo szybkiego procesora oprogramowanie lagowało, a ekran mimo dobrych parametrów wyglądał jak z poprzedniej epoki. Chcę jednak wierzyć, że tym razem będę miło zaskoczony. Pierwsze recenzje są optymistyczne. Chociaż powstał dopiero pierwszy prototyp, to sprawuje się on podobno całkiem nieźle.

Pierwszym skojarzeniem z papierem elektronicznym są oczywiście ebooki. Ale po umiejscowieniu go na telefonie, nie sposób nie dostrzec masy jego innych zalet. Jego wpływ na baterię jest znikomy, a prąd pobierany jest de facto dopiero przy jego odświeżeniu – w końcu nie bez powodu czytniki Kindle radzą sobie bez ładowarki nawet kilka tygodni. Dzięki temu może być on zawsze włączony, wyświetlając statyczne powiadomienia, które nie mają wpływu na baterię.

Obraz na dodatkowym ekranie nie będzie domyślnie wyświetlał kopii tego, co znajduje się na głównym pulpicie. I bardzo dobrze, bo nie miałoby to zbytnio sensu. Mogą go wykorzystać niektóre z aplikacji. Idealnie nadałyby się do tego wszystkie usługi przeznaczone do czytania później, jak Pocket albo Instapaper. Naturalnym wyborem wydaje się aplikacja Kindle, bądź jakakolwiek inna, przeznaczona do czytania ebooków. Producent udostępni programistom API do wyświetlania treści na dodatkowym ekranie, ale w razie potrzeby będzie można sklonować obraz z głównego ekranu, jeśli aplikacja nie będzie do niego przystosowana.

Wiele osób zaznacza, że czytanie z ekranu mniejszego niż Kindle’owe sześć cali nie ma sensu. Nie zgadzam się z tym, że ekran smartfona się nie nadaje do czytania, ponieważ często korzystam z aplikacji Amazonu na swoim One X. Zapewnia mi ona dostęp do książek i synchronizuje ostatnio czytaną stronę z czytnikiem. Dzięki temu, jeśli zapomnę Kindle z domu, to w wolnej chwili i tak mogę dokończyć rozdział na telefonie, by potem w domu idąc spać płynnie wrócić na czytnik. Dodatkowy ekran z papieru elektronicznego w telefonie byłby świetnym uzupełnieniem. Zgodzę się jednak, że nie zastąpi on w pełni dedykowanego urządzenia do czytania ebooków.

YotaPhone brzmi jak chińska firma-krzak, jeszcze mniej rozpoznawalna niż ZTE i Huawei. Okazuje się jednak, że producent smartfonów spoza głównego nurtu potrafi mnie zainteresować swoim produktem. Jeśli parametry tego urządzenia spełnią moje oczekiwania i okaże się hitem nie tylko na papierze, to przy sprzyjających warunkach cenowych rozważę jego zakup w przyszłym roku. Nawet Ewa wyraziła chęć zakupu tego cacka, ze względu na problemy z dostępnością Nexusa 4 od Google i LG.

Na informację o tym produkcie trafiłem wczoraj na blogu ekundelek.pl, i potraktowałem to jako ciekawostkę, tak jak wspomniany we wstępie Onyx. Dziś okazuje się, że ten produkt nie jest mrzonką, a ma realne szanse trafić na rynek. Swoja pierwsze wrażenia prezentują zagraniczne serwisy, takie jak The Verge i Engadet. Jedno co mogę dodać od siebie, to nadzieję, że Yota zastosuje jakikolwiek patent na opcjonalne podświetlenie tego ekranu E-Ink, bliźniaczy do tego stosowanego w Kindle Paperwhite. Bez tego będę czuć lekki niedosyt.

Niestety, i tak muszę uzbroić się w cierpliwość. Oficjalna premiera ma nastąpić w lutym na targach MWC w Barcelonie, a planowana data wprowadzenia na rynek to trzeci kwartał przyszłego roku w Rosji, globalnie trafi do sprzedaży miejsce dopiero pod koniec 2013.

Planowana cena to 500$. Biorąc pod uwagę parametry, wydaje mi się ona rozsądna.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement