Ponownie subiektywnie (#5) – o empetrójkach, blogu Miłosza i flickr

Blog Forum 28.12.2012
Ponownie subiektywnie (#5) – o empetrójkach, blogu Miłosza i flickr

Nie jestem specem w żadnej dziedzinie, dlatego nie zamierzam mówić o czymś, o czym nie mam pojęcia. Na szczęście do prowadzenia subiektywu nie potrzebuję żadnej wiedzy, więc mogę sobie pisać, co tylko chcę. A dzisiaj trochę o jakości muzyki, odwołując się do artykułu Piotra Lipińskiego, o tym, dlaczego zacząłem używać flickr i paru innych drobnostkach. Zapraszam!

Piotr w artykule „Wygoda zamiast jakości” bezbłędnie opisał obecną sytuację na rynku, jeżeli chodzi o jakość materiałów i odtwarzaczy. Nie mam do tekstu żadnych zastrzeżeń, dodałbym tylko jedno – niewielu się tymi rozmyślaniami przejmie. Sam słucham muzyki (256 kb/s .aac) z iPhone’a na słuchawkach nausznych za 200 złotych. I jestem bardzo z tego zestawu zadowolony. Jakość dźwięku wytwarzanego przez ten sprzęt jest w pełni satysfakcjonująca tam, gdzie go używam, czyli na zewnątrz. W głośnych czasach, jakich żyjemy, gdzie dodatkowo wiecznie się śpieszymy, a jednocześnie nie chcielibyśmy rozstawać się z muzyką, ciężko jest otrzymać nieskazitelny dźwięk. A iPod, na którego Piotr zrzucił winę za gorszą jakość, jest właśnie tym – sprzętem przenośnym, którego zadaniem jest dostarczanie nam muzyki na mieście, w autobusie, czy na rowerze.

Popularyzacja formatów o dyskusyjnej jakości (.mp3, .aac) nie przyczyniła się moim zdaniem do pogorszenia jakości muzyki jako takiej. Empetrójki zbliżyły do niej ludzi, a ona sama stała się dużo łatwiej dostępna. A przecież muzyka ma się dobrze – sprzętu audiofilskiego na rynku nie brakuje, a w nagrania również można się bez problemu zaopatrzyć. W domu możemy więc sobie stworzyć znakomite miejsce do odsłuchu ulubionych kawałków, oczywiście jeżeli ktoś tego potrzebuje. Mimo iż słucham muzyki w tak kiepskiej jakości (tak wynika z artykułu na SW), to nie mam do niej zastrzeżeń. Mało tego – wieelu moich znajomych nierzadko korzysta z YouTube’a jako głównego odtwarzacza, a niektórzy posuwają się nawet do słuchania muzyki prosto z laptopowych głośników. I im to absolutnie nie przeszkadza, a nawet czerpią z tego przyjemność.

Nie obwiniałbym więc iPoda. Zostawmy .mp3 dla mało wymagających, a CD-Audio, czy .flac dla audiofilów. Wszyscy mają to, co chcą i obecność „tych drugich” nie powinna ich boleć.

Przemek Pająk okrzyknął brak spolszczonego iTunes Store skandalem, a ja, jako wielki fan produktów Apple… muszę się z tym zgodzić. Zupełnie nie rozumiem takiego stanu rzeczy. Nie przeszkadza mi to w ogóle w kwestii rozumienia tego, co się tam dzieje. Mam z tym problem, gdyż burzy to całą estetykę i słynne „dopracowanie” produktów spod logo nagryzionego jabłka. Cały sklep na komputerze jest po angielsku, aplikacja AppStore i iTunes na iOS (jako jedyne w systemie) również. Wyraźna skaza na Apple, a z mojej strony irytacja.

Do tej pory flickr był cały czas jakoś „obok” mnie. Wiedziałem o jego istnieniu, znałem osoby z niego korzystające, jednak nigdy nic nie skłoniło mnie do wypróbowania go. Zmienił to… mój Mac. OS X zintegrowany jest z facebookiem, twitterem i flickr, a to oznacza, że dzielenie się czymkolwiek za pośrednictwem tych serwisów jest dziecinnie proste. Bardzo często potrzebuję pokazać jakieś zdjęcie, czy zrzut ekranu dla znajomych – dzięki tandemowi OS X + flickr robię to z poziomu systemu w kilku przyjemnych klikach. Kieruje mną lenistwo i wygodnictwo, ale swoje zadanie to spełnia. Jedyne, co irytuje, to ograniczenia darmowego flickr – brakuje mi łatwego dostępu do bezpośredniego linku do obrazka i to w pełnym rozmiarze. Szkoda.

Niezmiernie cieszę się z zamknięcia Pobieraczka. Wstyd się przyznać, ale kilku znajomym zdarzyło się „wkopać” i pomocy szukali u mnie. A to było męczące, więc dobrze, że już koniec!

W kontekście pokazanego niedawno motywu SW dla Opery muszę przyznać, iż sensu w opakowywaniu przeglądarki dodatkowymi grafikami kompletnie nie widzę. Wygląda to nieciekawie, psuje harmonię interfejsu, a także gryzie się z niemal wszystkimi stronami internetowymi. Wiem jednak, że ludzie to lubią, więc nie pozostaje mi nic innego, jak powiedzieć, iż sama skórka Spider’s Web wygląda świetnie i podoba mi się bardzo. Jak słusznie zauważyli komentujący – lepiej przyjęłaby się taka dla Firefoksa, czy Chrome, ale nie ma co narzekać.

Na deser muszę podzielić się swoją opinią na temat blogu Miłosza Bolechowskiego. Choć czytam go już ponad pół roku, to wciąż jestem pod jego wielkim wrażeniem! Czytelnikom SW postać Miłosza powinna być znana, bo od jakiegoś czasu publikowany jest tutaj jego cykl „à propos piątku”. W Fabryce Pikseli (fabryka-pikseli.com) urzeka mnie przede wszystkim dopracowanie każdego aspektu. Uwielbiam również piękne zdjęcia publikowane na blogu oraz świetne teksty, które bezbłędnie wpisują się to, co lubię. Traktuje on głównie o Apple, fotografii i stylowych gadżetach, a w całej Fabryce króluje minimalizm. Polecam!

Subiektywnie w tym tygodniu to na tyle. W planach oczywiście odcinek szósty, bo subiektyw pisze się bardzo miło i lekko.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement