Łukasz Parafianowicz: Czy fundusze seedowe poradzą sobie bez pieniędzy unijnych?

11.12.2012
Łukasz Parafianowicz: Czy fundusze seedowe poradzą sobie bez pieniędzy unijnych?

Autorem tekstu jest Łukasz Parafianowicz, ekspert ds. inwestycji Inkubatora Innowacji, funduszu inwestującego w spółki o dużym ryzyku i korzystającego z dofinansowania unijnego.

Bardzo łatwo wydaje się nieswoje pieniądze. Szczególnie, że czasami wydawanie pieniędzy unijnych ma więcej wspólnego z realizowaniem planu pięcioletniego niż z biznesowym myśleniem. Nie mniej jednak trzeba przyznać, że wiele z obecnie działających startupów oraz cała scena startupowa nigdy nie powstałaby w tej formie w Polsce, gdyby nie środki publiczne, szczególnie te z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, działania 8.1 oraz 3.1. Tyle, że unijna kasa niedługo się skończy.

Przed wszystkimi funduszami, w tym Inkubatorem Innowacji, którym mam przyjemność zarządzać, stoi teraz duży problem i wyzwanie: co zrobić kiedy za kilka miesięcy unijne źródło wyschnie? Postawiłem 3 tezy, które według mnie powinny sprawić, że lądowanie na wolnym rynku nie będzie dla nas takie bolesne.

Przejrzystość finansowa

Startupy to przedsiębiorstwa, które muszą zarabiać i zwiększać swoją wartość. Jeśli fundusz chce poważnie myśleć o odsprzedaży swoich udziałów to musi pokazać, że jego inwestycje są w stanie zarobić jeszcze więcej. Oczywiście nie zawsze startup może pochwalić się wynikami finansowymi w czystej postaci, ale na pewno może prezentować wskaźniki, które docelowo mogą przełożyć się na jego sukces komercyjny. Mam tutaj na myśli: liczbę odwiedzin, stan rejestracji,  liczbę aktywnych użytkowników, liczbę podpisanych umów z partnerami oraz dynamikę wzrostu dla wszystkich tych wartości. Co bardzo istotne, te dane nie mogą pojawiać się w oderwaniu od planów. Spółka musi wyznaczyć sobie kamienie milowe działań oraz wskaźniki, które je określą. W ten sposób potencjalny kupiec wchodząc na stronę internetową funduszu powinien mieć możliwość szybkiego obejrzenia sytuacji finansowej firm w portfelu funduszu tak, jak wyników spółek giełdowych. Uważam, że takie dane powinny być prezentowane nie tylko w naszym ojczystym języku, ale również w języku angielskim, tak aby zwiększyć szanse startupu na finansowanie z rynków zagranicznych.

Współpraca z inwestorami zewnętrznymi

Skoro skończą się pieniądze unijne to trzeba znaleźć je w innym miejscu. Zbliża się  czas dla funduszy, aby udowodnić wszystkim, że potrafią dobrze inwestować pieniądze. Najlepszym wyznacznikiem skuteczności jest tutaj sukces poszczególnych spółek w portfelu. Uważam, że szczególnie dużo do udowodnienia mają fundusze finansowane ze środków publicznych. Czas więc rozpocząć poszukiwania kapitału zewnętrznego, na przykład od firm, które w ten sposób chcą ulokować swoje wolne środki finansowe. Wiemy jak inwestować, wykorzystajmy to!

Konsolidacja i specjalizacja

Na pewno nie wszystkie fundusze poradzą sobie w nowej rzeczywistości, dlatego część z nich powinna już teraz pomyśleć o połączeniu sił i wspólnym inwestowaniu. Duże fundusze są paradoksalnie bardziej elastyczne, nie boją się próbować i wchodzić w ryzykowne inwestycje. Im więcej pieniędzy tym bardziej można zadbać o dywersyfikację portfela. Z drugiej strony część funduszy już teraz wie, że w pewnych branżach i zagadnieniach są bardziej efektywni od innych. Dlatego fundusze, których obecny profil jest bardzo ogólny, powinny specjalizować się w inwestowaniu w spółki o konkretnym charakterze. To będzie wiązało się z koniecznością ustanowienia odpowiednich relacji z ekspertami, instytutami, uczelniami wyższymi, jednostkami badawczymi, organizacjami pozarządowymi i instytucjami otoczenia biznesu. Będą one pomagać inwestować w bardzo specjalistyczne spółki, które nie osiągną sukcesu masowego, ale mogą wywołać rewolucje w swoich niszach, a fundusz będzie zarabiał sumarycznie sporo z długiego ogona powstałego ze wszystkich spółek z portfela.

Nadchodzą ciekawe czasy. Wydaje się, że nowe zasady funkcjonowania zmuszą część funduszy do przemodelowania swojej strategii. Niektóre będą musiały się połączyć lub szukać dodatkowego kapitału prywatnego, a jeszcze inne zostaną zgniecione niewidzialną ręką. Rzeczywistość zweryfikuje rynek funduszy zalążkowych, co doprowadzi do oczyszczenia go z podmiotów, które nie potrafią w efektywny sposób prowadzić procesu inwestycyjnego. Ale to dobrze, bo fundusze muszą być zarządzane jak nowoczesne przedsiębiorstwa. Będziemy musieli wszyscy zmienić myślenie z projektowego na biznesowe.

Łukasz Parafianowicz: – ekspert ds. inwestycji Inkubatora Innowacji, funduszu inwestującego w spółki o dużym ryzyku i korzystającego z dofinansowania unijnego.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement