Klasyka PSXa: Twisted Metal

15.12.2012
Klasyka PSXa: Twisted Metal

Wyobraźcie sobie idealną grę. Dla jednych będą to wyścigi w stylu Gran Turismo, dla innych jakiś sportowy tytuł lub jakiś FPSa. W połowie lat 90’ Sony oraz deweloperzy z SingleTrac postanowili połączyć w jeden tytuł dwa gatunki gier. To właśnie z połączenia wyścigów samochodowych i strzelanki powstał Twisted Metal. Choć wiele osób być może pierwszy raz słyszy o tym tytule, to w moim zestawieniu klasyki gier z konsoli Sony PlayStation ma zagwarantowane stałe miejsce.

W Twisted Metal, a dokładniej jego drugą część spędziłem najwięcej godzin grając w salonach gier. Starsi czytelnicy zapewne pamiętają te miejsca, gdzie można było posmakować wirtualnej rozrywki. Ileż to kieszonkowego się wydało w tych często nie budzących zaufania miejscach prowadzonych przez różne niekoniecznie niepodejrzane osoby. Tak czy inaczej drogie dzieci, w takich często małych klitkach na osiedlach, a znajdowały się one w mojej okolicy w m.in. w piwnicy przedszkola, stało kilka telewizorów, a do nich podłączone były konsole PlayStation i Nintendo64. To były czasy!

Twisted Metal 2 nie był grą, w którą grało się w trybie dla jednego gracza, choć takowy posiadała. To był idealny tytuł, by usiąść z kolegami z podwórka i zacząć grać. W grze mieliśmy do wyboru kilka aren, planszy czy też miast. Jakkolwiek je nie nazwiemy – było to miejsce prawdziwej rzeźni, jaka odbywała się na pojazdach pozostałych graczy. Wszystkie pojazdy w grze były w mniejszym lub w większym stopniu (zazwyczaj w większym) zmodyfikowane i wyposażone w arsenał, przy którego użyciu można by było przemeblować połowę okolicy.

Demolka w najczystszej formie. Kto nie grał ten nie zrozumie ile przyjemności może sprawić jazda zwariowaną lodziarnią po ulicach Paryża odpalając co chwilę w kierunku znajomych bomby, rakiety i co jeszcze twórcy gry postanowili nam podarować. Pojazdy, uzbrojenie (bo kto widział zamrażanie wrogów?!) oraz plansze nie układają się w żadną logiczną całość. Mimo to ten szalony, o ile nie najbardziej szalony pomysł, był niesamowicie grywalny. Można było spędzić długie minuty grając, a jak kogoś było stać to i godziny w salonie. Chyba, że ktoś posiadał ten tytuł i konsolę – wtedy był „kimś” na podwórku!

Twisted Metal to gra stworzona do czerpania przyjemności z gry ze znajomymi. Co z tego, że grafika była jaka była – liczył się pomysł. Teraz mamy niemal fotorealistyczną oprawę graficzną, tylko jakoś gry dla mnie nie są tak atrakcyjne jak kiedyś. Może z nich już wyrosłem, ale bardziej bym się skłaniał do tezy, że brakuje prostych, ciekawych gier.

Poprzednie wpisy z serii „Klasyka PSXa”:
– Crash Bandicoot
– Gran Turismo
– Tekken
– Tony Hawk’s Pro Skater

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement