Impuls elektromagnetyczny nic Ci nie zrobi, ale tylko w teorii

05.12.2012
Impuls elektromagnetyczny nic Ci nie zrobi, ale tylko w teorii

Wojna jest czymś, czego ludzkość stara się za wszelką cenę unikać. Jeśli jednak konieczne jest podjęcie wrogich działań, trzeba je przeprowadzać tak, by zginęło jak najmniej ludzi. Bronią, która idealnie nadaje się do tego celu jest bomba elektromagnetyczna, która niszczy urządzenia elektroniczne lub w poważny sposób uszkadza i uniemożliwia ich działanie. Jednak czy na pewno użycie jej można uznać za humanitarne?

Wykorzystywanie fal elektromagnetycznych do zakłócania pracy urządzeń elektronicznych to rozwiązanie niezbyt nowe, bo pochodzi ono już z czasów drugiej wojny światowej. Wtedy stosowano nadajniki zakłócające pracę radarów. Podczas największego konfliktu zbrojnego w historii naszej planety zauważono też, że podczas wybuchu bomby atomowej występuje zjawisko burzy elektromagnetycznej, które przez kilkadziesiąt minut uniemożliwiało prowadzenie łączności radiowej i używania elektroniki. Jednak wówczas stosowanie takich rozwiązań było mało przydatne, ludzie potrafili się obyć bez skomplikowanych urządzeń. Dlatego koncepcją impulsu elektromagnetycznego specjalnie się nie interesowano. Jednak obecnie każdy dom, nie mówiąc o firmach czy placówkach rządowych jest uzależniony od prądu i elektroniki. Oznacza to, że EMP w tych warunkach staje się naprawdę poważną bronią, która może cofnąć duży obszar do epoki kamienia łupanego.

Przede wszystkim warto krótko przeanalizować, jak działa bomba elektromagnetyczna. Otóż przez bardzo krótki czas, wiele razy krótszy od sekundy, wysyła ona bardzo silną falę elektromagnetyczną o mocy miliardów watów. Skutkiem tego jest powstanie zjawiska indukcji elektromagnetycznej, która powoduje znaczne zwiększenie napięcia w sieciach, urządzeniach elektrycznych i elektronicznych. Zwiększone napięcie powoduje skokowy wzrost natężenia prądu elektrycznego i wydzielanie dużych ilości ciepła, w konsekwencji czego uszkodzeniu ulegają elementy elektroniczne, obwody elektryczne, a nawet linie przesyłowe. Impuls taki zmienia też właściwości jonosfery (zjonizowanej warstwy atmosfery znajdującej się 50-1000km nad powierzchnią Ziemi), przez co zakłóca łączność radiową. Wysokie napięcie powoduje również przebicie warstw izolacyjnych. Przy tym wszystkim bomba taka ma wręcz zerowy wpływ na wszelkie organizmy żywe. Bezpośrednio nie zagrozi więc ludziom, zwierzętom i roślinom. Słowem klucz jest tutaj „bezpośrednio”.

Zwierzęta dziko żyjące w lasach i innym naturalnym dla siebie środowisku nie odczują działania impulsu elektrycznego. Inaczej będzie z ludźmi, którym przestaną działać urządzenia elektroniczne. I pal tu licho komputery, smartfony, telewizory oraz inne urządzenia, które służą rozrywce i pracy. Nie byłoby możliwe dostarczenie do mieszkań wody, podgrzania jej lub przygotowania jedzenie. Transporty do sklepów stanęłyby, a pewne produkty, które nie zostałyby natychmiast wykupione, zepsułyby się w ciągu doby. W końcu lodówki, by nie działały. Zresztą, czy moglibyście sobie pozwolić na kupno czegokolwiek? Ja nie. Bynajmniej nie oznacza to, że żyję od pierwszego do pierwszego lub wydaję więcej niż zarabiam. Po prostu wszystkie moje pieniądze znajdują się na koncie bankowym, do którego nie miałbym dostępu. W kieszeni mam 3 złote 74 grosze. Kwota ta nie wystarczyłaby na zbyt duże zakupy.

Zapewne wielu z Was zastanawia się, czemu o tym piszemy. Otóż do niedawna do wystąpienia impulsu elektromagnetycznego mogącego poważnie zaszkodzić ludziom była potrzebna bomba jądrowa lub koronalny wyrzut masy ze Słońca podczas burzy. Teraz jednak Stany Zjednoczone przeprowadziły testy samodzielnej bomby EMP.  Oczywiście nie odtajniono dokładnej zasady jej działania. Wiadomo jednak, że urządzenie wywołujące impuls elektromagnetyczny jest przetransportowywane przez urządzenie wyglądające jak rakieta. Przelatując nad danym terenem uwalnia ono promieniowanie elektromagnetyczne, o działaniu którego pisaliśmy wcześniej. Oznacza to, że prowadząc jakikolwiek konflikt i będzie można stanąć za parawanem kłamstwa i powiedzieć, że użyło się broni, która nie zabija ludzi. Jest to prawda, sama ich nie zabija, ale pośrednio powoduje równie duże straty.

Czy da się uchronić przed impulsem? Tak, niekiedy może pomóc wyłączenie urządzeń, jednak nie zawsze przynosi to efekt. Najlepsze jest ekranowanie urządzeń, na przykład za pomocą klatki Faradaya. Co jednak z tego, że nasz laptop będzie działał, jeśli nie będziemy mogli go już naładować z powodu zniszczonej infrastruktury? Pozostaje nam mieć nadzieję, że sytuacja w Europie nigdy nie będzie tak napięta jak na bliskim wschodzie i że nigdy nie doświadczymy wojny na własnej skórze.

PS. Nie jestem ekspertem w dziedzinie fizyki i militariów. Wszelkie błędy proszę mi wytykać, postaram się na bieżąco poprawiać artykuł.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement