HTC Sense 4+ dla One X już dostępny. Mam strasznie mieszane uczucia

06.12.2012
HTC Sense 4+ dla One X już dostępny. Mam strasznie mieszane uczucia

Od kiedy rozpocząłem przygodę z Androidem jestem zadowolonym użytkownikiem smartfonów HTC. Chociaż nie wszystko mi się w nim podoba, to nie wyobrażam sobie lepszej nakładki na Androida. Na nową wersję oprogramowania HTC Sense 4+ czekałem bardzo długo, i chociaż jest mnóstwo funkcji, które mi się bardzo podobają, nie jestem w pełni z niego zadowolony. Zapraszam do lektury subiektywnego przegląd nowości, które od wczoraj zdążyły rzucić mi się w oczy.

HTC zaktualizowało swój tegoroczny flagowy model smartfonu One X do najnowszej wersji oprogramowania, które ujrzało światło dzienne razem z prezentacją odświeżonej wersji tego telefonu, One X+. Producent wystawił cierpliwość swoich użytkowników na próbę, ponieważ już blisko miesiąc temu aktualizacja pojawiła się dla smartfonów pochodzących z tajwańskiej dystrybucji, a reszta świata musiała czekać w kolejce. Bez żadnych informacji o przewidywanej dostępności.

Polityka aktualizacja Androida przez HTC jest niestety nienajlepsza. Część użytkowników mogła być wręcz wściekła po ogłoszeniu, że posiadacze części modeli smartfonów tej tajwańskiej firmy mogą zapomnieć o aktualizacji do Jelly Bean. Wstrzymywanie uaktualnienia flagowca przez tyle czasu też nie poprawia nastrojów. Samsung wypada na tym tle dużo lepiej nie zapominając nawet o zeszłorocznym Galaxy SII.

Na szczęście po tak długim czasie oczekiwania instalacja Androida 4.1 Jelly Bean z nakładką Sense 4+ przebiegła bez żadnego większego problemu. Ja zwykle niestety musiałem sprawdzić dostępność aktualizacji OTA (over the air) ręcznie, po tym jak zobaczyłem informacje na ten temat na Twitterze i Facebooku, bo smartfon nie wykrył jej automatycznie. Przed samym Jelly Bean z nakładką Sense w wersji 4+ była jeszcze malutka aktualizacja przygotowująca smartfon do upgrade’u systemu nowej wersji.

Sporo osób może o tym nie wiedzieć i używać telefonu ze starszą wersją softu, uznając że jedno uaktualnienie wystarczy. Co więcej, aktualizacja była tak długo odkładana w czasie, że nawet po aktualizacji One X nie działa pod kontrolą najnowszej wersji Androida. Posiadacze urządzeń linii Nexus cieszą się drugą odsłoną Androida Jelly Bean o numerku 4.2, ale to i tak nic przy tym, że nadal połowa Androidów na rynku funkcjonuje pod kontrolą archaicznego Gingerbreada 2.3.

Miałem wiele obaw, czy aktualizacja urządzenia przebiegnie pomyślnie. Przeprowadziłem ją zaraz przed wyjściem na premierę Samsunga Galaxy Camera, i gdyby coś poszło nie tak, zostałbym bez telefonu i odcięty od sieci. Na szczęście obyło się bez płaczu, a telefon działa nawet lepiej niż przed uaktualnieniem. Jedyne co mi się nie spodobało, to ponowne wgranie do listy kontaktów danych moich znajomych ze wszystkich sieci społecznościowych.

Nie potrzebuję w telefonie informacji o kontaktach z Twittera, Last.fm i Endomodno, ale najwidoczniej HTC wie lepiej i przywróciło dane, które z premedytacją usunąłem. Zresztą już przy opisywaniu bugów Sense 4.1 narzekałem na fatalnie działającą synchronizację kontaktów z Facebookiem. Przyznam się jednak, że nie mam zamiaru testować jej po raz kolejny – okazało się, że doskonale radzę sobie bez niej, a za każdym razem Sense dopisuje w kontaktach Google metadane w polu “notatki”. Sprzątałem to ostatnio przez godzinę, nie chcę znowu śmieci.

Aktualizacja popsuła także moje ustawienia kalendarzy i znów musiałem ręcznie wybierać które z nich chce widzieć, a których nie. Innym minusem który zauważyłem zaraz po uruchomieniu telefonu z nową wersją jest brak niektórych widżetów, które były dostępne w poprzedniej wersji. Jednym nad którego stratą ubolewam, gdyż psuje mi to układ skrótów na ekranie głównym, jest widżet muzyki w rozmiarze 4×1. Widzę też, że zniknął pogodowy widżet 4×1, ale na szczęście pozostał zegar w takim rozmiarze. Zupełnie nie rozumiem, co kierowało twórcami systemu przy tej decyzji, no bo przecież nie oszczędność miejsca w pamięci wewnętrznej.

Tak czy inaczej nic nie wybuchło, a z One X nadal mogę dzwonić i sprawdzać Facebooka, a nie sposób nie zauważyć nowości i usprawnień. Ze zmian wizualnych najbardziej rzuca się w oczy nowy kolor w domyślnym motywie przy zaznaczaniu elementów. Z zielonego zmienił się on na jasnoniebieski, aby pokazywać spójność z czystym Androidem Jelly Bean. Nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby nie kilka zielonych elementów, które nie doczekały się zmiany, przez co system wygląda mało spójnie.

Jednym jest przycisk Zadzwoń w systemowym dialerze, drugim podświetlenie słów w klawiaturze, trzecim wskaźnik stanu naładowania baterii. W tym pierwszym przypadku wygląda to niestety paskudnie, w pozostałych też nieco kole w oczy. W opcjach są co prawda dostępne skórki, a ostatnia z nich przywraca zielony kolor podświetlenia, ale zmienia niestety tym samym elementy graficzne aplikacji pochodzących z nakładki Sense, a także niektórych widżetów. Skórek jest tym razem więcej, w tym jedna zmieniająca elementy interfejsu na “pisane ołówkiem”. Ja tam zostaję przy standardowej, nie mam czasu na takie zabawy.

Z innych zmian, nie tylko wizualnych ale też funkcjonalnych, od razu widać nowy pasek powiadomień. Po jego wyciągnięciu znika teraz cała górna belka, a skrót do ustawień i usunięcia wszystkich wpisów z tej listy pojawia się bliżej górnej krawędzi ekranu. Oszczędza to trochę miejsca, ale HTC zdecydowało się umieścić na pasku powiadomień na stałe jeden wpis pozwalający na włączenie trybu “Oszczędzanie energii”. Nie rozumiem, czemu nie można go z tego miejsca usunąć, jeśli ktoś świadomie chce z niego korzystać.

O samej funkcji napiszę nieco później, ale dość powiedzieć, że takie marnowanie przestrzeni jest po prostu denerwujące. Z paska powiadomień nie można teraz usunąć także powiadomienia o włączeniu funkcji Beats Audio, co do tej pory realizowałem przez wyłączenie aplikacji “Beats Audio Notify” w opcjach, teraz ta możliwość znikła. W rezultacie podczas odtwarzania z włączonym Last.fm zajęta na stałe jest ponad połowa wysokości ekranu, a powiadomienia “trwające” i te zwykłe np. o nowych mailach, których można się pozbyć z ekranu, są teraz wymieszane między sobą.

To spory krok wstecz, a wiele osób nowym paskiem będzie bardzo rozczarowana. HTC zdecydowało pozbyć się obecnych w czystym systemie Android powiadomień rozszerzonych, które pozwalają na interakcję z aplikacjami już z poziomu zablokowanego ekranu. Na szczęście pozostała obecna bardzo przydatna funkcja odgórnego wyłączania powiadomień dla danej aplikacji, dzięki czemu już żadna z gier nie będzie nas niepokoić – a robił to między innymi Gameloft w swojej grze Asphalt 7.

Ekran blokady na szczęście nie został popsuty przez programistów HTC, a moim zdaniem jest on dużo lepszy niż wszystko to, co oferuje konkurencja. Nadal znajdują się na nim skróty do czterech programów z docka, a do tego pojawił się nowy tryb “produktywności” gdzie można wybrać kilka elementów i powiadomień do wyświetlania jeszcze przed odblokowaniem smartfonu. Co więcej, ekran blokady na życzenie można w całości wyłączyć. Z braku zmian i użycia rozwiązań z czystego Jelly Bean jestem zadowolony w jeszcze jednym przypadku: podczas wyboru aplikacji z menu udostępniania zachowana została forma listy.

Nieco zaskoczyło mnie ukryte Google Now. Nie widać skrótu do niego na pulpicie głównym, a jeśli bym nie wiedział że należy go szukać, pewnie nawet bym go nie uruchomił. Nadal jednak nie rozumiem, jak w Polsce miałoby ono być dla mnie przydatne. Google wbrew pozorom wcale nie ma o mnie aż tak wiele informacji, a jedyną kartą jaką widzę po uruchomieniu tej usługi jest pogoda w okolicy, ale przecież to samo prezentuje mi widżet na ekranie głównym.

Bardzo pozytywnym zaskoczeniem jest natomiast odświeżona klawiatura. Byłem zakochany w klawiaturze HTC pochodzącej z poprzednich wersji Sense do 3.0 włącznie, a ta wprowadzona w One X była za duża, a w niektórych polach tekstowych pokazywała strzałki do nawigacji po tekście. W rezultacie pisząc na smartfonie z ekranem 4.7 cala widziałem mniej, niż na starym poczciwym Desire z ekranem 3.7 i zostałem na długi czas z klawiaturą Swype.

Nowa wersja jest niższa, strzałki są domyślnie wyłączone a układ klawiszy jest teraz jeszcze lepszy niż poprzednio. Nadal brakuje mi gestów do zaznaczania, wklejania i wycinania tekstu ze Swype, trzeba to realizować poprzez przytrzymanie palcem ekranu. Mimo to używam klawiatury systemowej od wczoraj i jestem po prostu zadowolony, wymaga to jedynie zmiany kilku przyzwyczajeń. Znikło też to, co mi od zawsze przeszkadzało: w końcu po zmienia klawiatury z liter na symbole wirtualne klawisze są ułożone tak samo.

Telefon jest wyraźnie szybszy, dzięki “projektowi butter” zaimplementowanemu w Jelly Bean. Ekrany główne można w końcu przewijać od ostatniego do pierwszego, jak w nakładkach innych producentów. HTC pozbyło się też części animacji, jak np. trójwymiarowych przejść między listami w spisie programów. W szufladce na aplikacje można teraz dodatkowo ukrywać niechciane pozycje.

Aplikacje systemowe Sense wyglądają natomiast praktycznie identycznie jak przed aktualizacją. Największa zmiana dotknęła chyba po raz kolejny latarkę, co powinno mówić samo za siebie. Poczta, Zegar, Kalendarz, Pogoda, Kalkulator a nawet Muzyka się nie zmieniły na pierwszy i oka wcale; za to ucieszyła mnie obecność w systemie dodatkowo Google Music. Użytkownik w końcu ma wybór, z którego rozwiązania chce korzystać: Google, czy HTC. W systemowej Muzyce jedyną nowością jest możliwość sortowania plików MP3 po folderach, nie tylko tagach.

Jedną z aplikacji, która się zmieniła nieco bardziej jest Galeria. Po jej otwarciu widać duże ikony usług, z których można przeglądać fotografie. Wcześniej były dostępne w postaci rozwijanej listy. Niestety w przypadku Dropboxa nawigacja po zdjęciach jest strasznie ciężka, jeśli do katalogu Photos wrzuci się foldery zagnieżdżone. Ich kolejność wyświetlania w aplikacji wygląda na losową. W przypadku Facebooka wyświetlana jest za to lista znajomych, można wybrać które z osób chcemy na niej wyróżnić. Oprócz tego dostępne są serwisy Flickr, Picasa oraz SkyDrive.

Nie podoba mi się to rozwiązanie, ponieważ wymusza to na mnie dodatkowe kliknięcie za każdym razem, gdy chcę przejrzeć zdjęcia wykonane aparatem w telefonie. To co może natomiast przypaść do gustu wielu osobom to możliwość sortowania zdjęć według daty i lokalizacji. Sam z tego rozwiązania nie skorzystam, ponieważ zdjęcia zwykle przy pierwszej okazji wgrywam ręcznie na Dropboksa i usuwam z telefonu.

Sam aparat doczekał się liftingu. Podobno poprawiła się jakość zdjęć i ilość klatek na sekundę w rejestrowanych filmach, ale używam nowej wersji za krótko aby to ocenić. To co uznaję za duży plus to przeniesienie paska przybliżenia z dolnej na prawą krawędź ekranu, dzięki czemu mogę dobrać zoom prawym kciukiem. Jest to wbrew pozorom znacznie wygodniejsze, zwłaszcza jeśli trzyma się smartfon w jednym ręku.

W interfejsie aparatu został powiększony wirtualny spust migawki, a klawisz przełączania się na przednią kamerę wyciągnięty na wierzch. W pozostałych aspektach aparat wygląda praktycznie identycznie jak poprzednio, ale podobno jest to aplikacja napisana zupełnie od zera. Co prawda One X już po wyjęciu z pudełka robi bardzo dobre zdjęcia, ale jeśli mają się one jeszcze poprawić, to nie widzę przeciwwskazań. Aparat w tym smartfonie jest jednym z najlepszych dostępnych na rynku.

Idąc dalej nie sposób ominąć dialer i ekranu kontaktów. Ich wygląd, nie licząc nowego koloru, jest taki sam jak poprzednio. Zmiany widać dopiero w aplikacji Wiadomości – moim zdaniem in minus. Podczas edycji treści system sam zmienia znaki na emotikony, które są nienaturalnie duże względem tekstu, co rozprasza podczas pisania. Nadal nie doczekałem się też możliwości odbierania raportów o dostarczeniu SMS-a bez konieczności odbierania każdorazowo powiadomienia, ale za to można zmienić tło i kolorystykę aplikacji.

Jedną ze zmian na którą czekałem, jest przeglądarka internetowa z możliwością wyłączenia trybu pełnoekranowego. Surfując po sieci ze smartfona chcę mieć cały czas podgląd na powiadomienia, a nie wiedzieć czemu HTC zablokowało to w poprzedniej wersji programu. Oprócz tego Sense 4+ wprowadza coś, czego mogą pozazdrościć użytkownicy smartfonów innych firm z systemem Jelly Bean: systemową obsługę Adobe Flash, mimo zarzucenia wsparcia dla Androida przez same Adobe. Oprócz tego przeglądarka pozwala na ładowania materiałów wideo zaraz po otwarciu strony, jeśli tylko witryna na to pozwala. Można z tej opcji korzystać przez połączenie Wi-Fi lub Wi-Fi oraz 3G.

Wspomniałem wcześniej o trybie oszczędzania energii. Niezbyt podoba mi się rozwiązanie wyciągnięcia tego jako pozycję na szczycie listy paska powiadomień, ale sam tryb może być przydatny. Użytkownik może zdefiniować, co po włączeniu tego trybu ma być aktywowane: spowolnienie taktowania procesora, zmniejszenie jasności wyświetlacza, wyłączenie powiadomień wibracyjnych oraz uśpienie połączenia danych po wygaszeniu ekranu.

Wraz z aktualizacją do Jelly Bean HTC pozbyło się trybu pamięci masowej, który pozwalał korzystać z telefonu jak z pendrive’a. Nadal można kopiować na niego dowolne dane bez potrzeby instalowania oprogramowania typu iTunes, ale od teraz wykrywany jest przez komputer poprzez protokół MTP. W moim odczuciu wyraźnie wolniej odbywa się zgrywanie danych, ale ma to olbrzymią zaletę: podczas kopiowania plików pamięć telefonu może być nadal używana przez system. Dziwi mnie jednak dzielenie pamięci wewnętrznej na partycje. Nadal pamięć na aplikacje i multimedia traktowana jest przez system jak dwie osobne przestrzenie.

Po podłączeniu smartfona do komputera wykrywany jest on automatycznie, ponadto pozwala na natychmiastową instalację narzędzia HTC Sync. Dzięki protokołowi MTP można pożegnać się z problemem znikających skrótów i resetujących się dzwonków po odłączeniu urządzenia. Po podłączeniu do komputera pojawia się, zamiast wyboru trybu pamięci masowej lub ładowania, ekran ustawień tetheringu. Współdzielenie internetu przez USB, Bluetooth i Wi-Fi można konfigurować teraz z jednego miejsca. Szkoda tylko, że nadal nie można do pamięci urządzenia skopiować plików większych niż 4GB.

 

Jedną z nowości, także związaną z transferem danych, na którą czekałem od dawna jest tryb USB OTG. Pozwala on na podłączanie akcesoriów do telefonu przez USB. Może być to mysz, klawiatura lub pamięć masowa. Dzięki temu można do telefonu zgrać zdjęcia z pendrive’a lub czytnika karta pamięci. Niestety, nie udało mi się podłączyć przenośnego dysku 0.5TB, ale dostałem informacje że mniejsze dyski wykrywane są bez problemu.

Nadal jednak niektóre elementy Sense nie zostały poprawione. Ciągle nie ma możliwości wygodnego załączania plików z pamięci urządzenia w aplikacji email, w kalendarzu nie można sprawdzić adresu na mapach Google, a w aplikacji kontakty nie widać rozmów prowadzonych przez Gmail. Wygląda na to, że HTC separuje swoją nakładkę od usług bezpośrednio od Google, ale dzieje się to ze szkodą dla użytkowników.

Na aktualizację czekałem bardzo długo, a z każdym dniem oczekiwania rosły. Gdybym dostał ją miesiąc temu, pewnie bym nawet nie zwracał uwagi na błędy lub niespójności w kolorach, ale teraz każdy z tych elementów kłuje w oczy. Z części zmian nie jestem zadowolony i mimo ogromnego czasu oczekiwania wydaje mi się momentami, że producent się zbytnio pospieszył. Mam nadzieję, że nie jest to ostatnia aktualizacja systemu, jakiej One X się doczeka.

Bo jeśli HTC ze swoim Sense dalej mnie będzie zawodzić, to jedyną inną opcją jaką widzę, jest przesiadka na iPhone’a. A tego chciałbym uniknąć.

Jeśli interesują Was inne elementy systemu lub konkretne zrzuty ekranu, dajcie znać w komentarzach, postaram się dostarczyć niezbędnych informacji i grafik.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement