Gdyby spojrzeć na giełdę, to Nokia i RIM świetnie sobie radzą, a Apple ma duże problemy

12.12.2012
Gdyby spojrzeć na giełdę, to Nokia i RIM świetnie sobie radzą, a Apple ma duże problemy

O tym jak nieprzewidywalna i nie do końca wytłumaczalna potrafi być giełda dobrze świadczy ostatni miesiąc notowań akcji kilku firm technologicznych, w szczególności tych działających głównie na rynku mobilnym. Nokia, RIM i Apple – każda z tych trzech firm jest w zdecydowanie innej sytuacji rynkowej, jednak gdyby patrzeć na zachowanie walorów tych spółek na giełdzie można by odnieść mylne wrażenie o owej sytuacji.

Apple święci kolejne triumfy rynkowe – według wszystkich wskaźników, raportów i przewidywań cenionych analityków, najnowsze produkty firmy fantastycznie radzą sobie na rynku. Zarówno iPhone 5, jak i nowe iPady (czwartej generacji i mini) powinny przynieść Apple’owi kolejne punkty w udziałach rynkowych, co w przypadku smartfonu pozwoli firmie Tima Cooka odbić się po małym dołku związanym z oczekiwaniem klientów na najnowszego iPhone’a.

Co więcej, w ostatnim czasie nastąpiła tak ceniona przez inwestorów i komentatorów mających realny wpływ na zachowanie się akcji na giełdzie ofensywa medialna Apple’a – Tim Cook postanowił podzielić się swoimi przemyśleniami po pierwszym roku na stanowisku CEO Apple’a z wiodącymi mediami, zarówno drukowanymi, jak i telewizyjnymi. Przy okazji, co nie zdarza się często, a co – ponownie – uwielbiają inwestorzy i analitycy, Cook wyraźnie zasugerował gorące zainteresowanie Apple’a rynkiem telewizyjnym, co rozpaliło kolejną falę spekulacji na temat nieuchronnego debiutu telewizora produkcji amerykańskiej firmy.

Mimo tego wszystkiego akcje Apple’a lecą w dół i to sporo, bo od 26 listopada aż o 50 dol., z 590 do 540 dol., a przypomnijmy, że niedawno Apple śrubował rekordy powyżej 650 dol. za akcję i w tym czasie byli tacy, którzy twierdzili, że spółka wciąż jest niedoszacowana i realną wyceną jednej jej akcji jest 1000 dol.

Fińska Nokia jest w zupełnie innej sytuacji. Z kwartału na kwartał zwiększa się strata netto na działalności, która jest finansowana z aktywów płynnych będących podstawą oszczędności. Jednak te szybko się kurczą i Nokia podejmuje radykalne decyzje by nieco zwiększyć płynność na działaniach bieżących – stąd m.in. sprzedaż swojej siedziby głównej w Espoo za 170 mln euro, które powinni podreperować nieco stan kasy.

Na rynku kilka tygodni temu zadebiutowały nowe modele linii Lumia, które odbierane są jako kluczowe dla przyszłej pozycji Nokii – jeśli ich sprzedaż zaskoczy, to Finowie powinni wrócić do rynkowego topu, jeśli nie, to przyszłość firmy będzie się przedstawiać niepewnie. Mimo nieoficjalnych pozytywnych informacji płynących z rynków europejskich, gdzie flagowy nowy model Lumia 920 miał się wyprzedać w przedsprzedaży, brak jest na razie oficjalnych danych na temat sprzedaży nowych Lumii, co mogłoby realnie wpłynąć na cenę akcji Nokii na giełdzie.

Tymczasem od miesiąca walory Nokii rosną – od 2,50 dol. za akcję do 3,80 dol. W ujęciu liczbowym nie jest to może gigantyczny wzrost, natomiast w ujęciu procentowym całkiem znaczny. Ruch na akcjach Nokii jest ponoć przy okazji całkiem spory, więc widać, że spółka zarządzana przez Stephena Elopa jest dziś w centrum uwagi inwestorów. W pełni merytorycznego uzasadnienia dla rosnącej ceny akcji Nokii jednak nie ma.

Jeszcze lepiej na giełdzie radzi sobie ostatnimi czasy kanadyjski producent smartfonów BlackBerry – RIM. To o tyle zaskakujące, że zewsząd napływają niezbyt optymistyczne wieści dla RIMu. A to kolejna firma z listy 500 największych spółek świata wg Forbesa decyduje się na porzucenie platformy BlackBerry na rzecz iPhone’a, a to szefowie kanadyjskiej firmy po raz kolejny przekładają długo oczekiwaną premierę systemu BlackBerry 10, który odbierany jest jako produkt ostatniej szansy dla RIMu.

W ciągu miesiąca akcje RIM skoczyły z 8 na 13 dol. pokazując przy okazji klasyczną linię wzrostu. Gdzie tu logika? Czyżby inwestorzy rozkochali się w tym, co na półprywatnych pokazach RIM pokazuje dziennikarzom na całym świecie, a pokazuje prawie finalną wersję systemu BlackBerry 10? A może doceniają fakt, że mimo braku na rynku nowoczesnego systemu operacyjnego sprzedaż BlackBerry nie spada tak dramatycznie jak sprzedaż smartfonów Nokii z Symbianem? Innych, w pełni uzasadnionych przesłanek dla prawie 50% wzrostu w ciągu miesiąca nie ma.

Dziwna sytuacja giełdowa tych trzech spółek dobrze pokazuje fakt, że w dzisiejszych czasach giełda coraz mniej powiązana jest z publikacją wyników, raportów rynkowych i twardych informacjach związanych z podpisaniem nowych kontraktów, czy debiutem na ważnym nowym rynku, a bardziej od spekulacji i gier dużych graczy.

Dlatego coraz mniej zasadne wydaje się branie pod uwagę wycenę akcji spółki przy ocenie jej działań rynkowych.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement