Facebook nie jest i nie będzie dobrym miejscem do szukania pracy i randkowania, a Zuckerberg się myli

04.12.2012
Facebook nie jest i nie będzie dobrym miejscem do szukania pracy i randkowania, a Zuckerberg się myli

Jedna sieć społecznościowa, nieważne, jak zaawansowana by była, nie będzie służyć do wszystkiego – do prywatnych kontaktów z rodziną, znajomymi, klasą, współpracownikami, szefami, a na dodatek jeszcze nie posłuży jako odstawa do znalezienia sobie randki oraz nowej posady. To nie zadziała. Nawet Facebook nie jest takim omnibusem i raczej nie będzie.

Wiele firm próbuje swoich sił w kategorii aplikacji tworzonych na Facebooka, starając się wykorzystać potencjał ogromnej bazy danych osobowych, gustów, lajków, miejsc pracy, zainteresowań czy relacji międzyludzkich do dodawania wartości samemu Facebookowi. Deweloperzy chcą wycisnąć z Fejsa, co mogą, i z serwisu nastawionego najbardziej na dosyć intymne kontakty z poznanymi ludźmi, z bliskimi i rodziną, stworzyć narzędzie do poszukiwania potencjalnych partnerów życiowych, poznawania nowych osób czy platformę do szukania pracy i pracowników. Na razie żadna z takich aplikacji nie stała się hitem.

Więcej – żadna z takich aplikacji nie wzbudziła większych emocji i nie zagościła w krajobrazie Facebooka na dłużej. Takie Badoo na przykład ma ponad 4 miliony użytkowników miesięcznie, i chociaż wydaje się to sporo – przecież to aż cztery miliony! – to wcale nie jest, to tylko 0,4% całej miliardowej “populacji” Facebooka. Aplikacji tego typu ciężko nawet szukać w facebookowym App Center – o wiele prościej znaleźć dziesiątki banalnych gier.

Dlaczego tak jest? Bo Facebook po prostu nie nadaje się do takich aktywności. Same algorytmy Facebooka polegające na podpowiadaniu znajomych i sugerowanych osób oparte są na połączeniach między znajomymi i samych znajomościach (np. ktoś mieszka blisko i ma 10 wspólnych znajomych, zostanie nam więc zasugerowany jako ktoś, kogo możemy znać), ewentualnie kontaktach mailowych, miejscu pracy czy tym, czy odwiedzaliśmy czyjś profil etc. Sam w sobie Facebook nie posiada rozbudowanych mechanizmów odpowiadających za podpowiadanie osób na podstawie interest, a nie social graphu (czyli na podstawie potencjalnych podobnych zainteresowań, hobby czy gustów).

To wcale nie wada: Facebook ma służyć według Zuckerberga do łączenia ludzi, a finalnie na wyeliminowaniu elementu samotności – tak, byśmy wszystkim, co robimy, mogli podzielić się z gronem znajomych i dzięki temu czuć się lepiej.

Tak, to myślenie Zuckerberga – bardzo dziecinne i proste. Mark Zuckerberg, młody miliarder, człowiek roku Timesa, osoba podziwiana przez rzesze młodych ludzi jako świetny przykład młodego biznesmena z pomysłem i determinacją, w prosty – żeby nie powiedzieć prostacki – sposób podchodzi do charakteru ludzkiego i osobowości jako takiej. Tutaj tkwi odpowiedź, dlaczego Facebook nigdy nie będzie dobrym serwisem do zastosowań innych, niż czysto towarzyskie, z małymi ustępstwami dla zastosowań publicznych – ale naprawdę małymi, typu subskrybcje, rozwiązane i tak średnie.

Zuckerberg na zarzuty, że Facebook nigdy nie zastąpi realnych kontaktów, i że użytkownicy tworzą na Facebooku swój określony wizerunek, odpowiada: “Masz jedną tożsamość. Posiadanie dwóch tożsamości samego siebie jest przykładem braku integralności”. Proste, prawda?

Problem w tym, że takie nie jest. Już na chłopski rozum, bez odwoływania się nawet do nauki, można stwierdzić, że Zuckerberg nie ma racji. Jeśli mamy tylko jedną tożsamość, to dlaczego tak bardzo lubimy oddzielać w realnym życiu pracę od prywatnych spraw, i często pragniemy wręcz zostawić pracę w pracy i nie przynosić jej do domu? To dzięki różnym tożsamościom, które posiadamy, inaczej odbieramy imprezy integracyjne z pracy, inaczej te ze znajomymi nie z pracy, a całkiem inaczej zachowujemy się na przysłowiowych imieninach u cioci. To właśnie przez te tożsamości na Facebooku pozwalamy sobie często na więcej, umieszczamy luźniejsze zdjęcie, podczas gdy profil na LinkedInie utrzymujemy w poważnym tonie, często z oficjalnym zdjęciem i suchymi faktami.

Facebook nie będzie dobrym miejscem do szukania poważnej pracy ani randkowania. Szukając pracy chcemy przedstawić się w jak najlepszym świetle i odciąć od prywatnych spraw oraz cioć postujących na naszych Timeline’ach wpisy typu “Kochanie zadzwoń jutro bo mi się telefon dzisiaj rozładował a nie mam ładowarki!!!”. Szukając potencjalnej randki chcemy zrobić to prywatnie, żeby znajomi nie widzieli, że rozglądamy się za chłopakiem czy dziewczyną w sieci, bo jeszcze wyśmieją.

Można to zrobić – można pokombinować z ustawieniami prywatności, widocznością aplikacji i uprawnieniami, ale często okazuje się, że stworzenie całkiem nowego konta w innym, dedykowanym serwisie, stworzenie siebie “na czysto” jest prostsze i szybsze. Na dodatek nie niesie za sobą niepokoju, czy przypadkiem nie kliknęliśmy niewłaściwego przycisku, a my pozbywamy się przytłoczenia tym, że Facebook, który służył nam do rozmów o niczym ze znajomymi, teraz staje się jakimś specjalistycznym narzędziem.

W sieci mamy co najmniej kilka tożsamości i Zuckerberg myli się, że jest to oznaką braku integralności. To odbicie rzeczywistości, w której posiadamy różne tożsamości i jesteśmy bardziej złożeni z większej ilości wypadkowych, niż informacje, nawet te bardzo szczegółowe, na Timeline’ie.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement