Bloger niczym jak Strażnik Teksasu

Blog Forum 31.12.2012
Bloger niczym jak Strażnik Teksasu

Kończący się właśnie rok, który według niektórych miał być tym ostatnim, apokaliptycznym, przyniósł nam wiele nowości i cennych doświadczeń. Apokalipsy w prawdzie nie było ale tegoroczne wydarzenia skłoniły mnie do refleksji. I nie mam tu na myśli kolejnych wojenek patentowych, premier, czy też startupowych rewelacji. Szczególnie ciekawe w tym roku wydaje mi się nasze rodzime blogowe podwórko, które z roku na rok rośnie w siłę. Siłę oddziaływania na innych, siłę walki z korporacjami i biurokracją. Wpierw chciałbym przypomnieć kilka wydarzeń, które moim zdaniem zwiastują pewne trendy.

ACTA
Żadna sprawa w polskim Internecie nie spowodowała większego poruszenia niż ACTA.
(Pozwolę sobie nie przypominać głównych idei tej ustawy, gdyż wydaje mi się, że zostały one wielokrotnie opisywane, rzekłbym, że do bólu).
Oprotestowana na wszystkich możliwych internetowych frontach, a Co najważniejsze przez samych internautów, skaczących na ulicy przeciwko „złej” ustawie. Sprzeciw i protesty okazały się na tyle skuteczne, że rządowa administracja postanowiła jednak przystąpić do konsultacji społecznych oraz dać wytchnienie rządowym stronom, które aż „padły” przez tak wielkie zainteresowanie ludzi. Początek 2012 roku w połączeniu z ACTA mogły wydawać się niejako jak prolog do zapowiadanego końca świata, Co na szczęście jak już wiemy skończyło się zupełnie inaczej. Bo przecież młody internauta nie da sobie w kaszę dmuchać. A jakże!

Objawienie się Fashionelki
Nie będę ukrywał, że przed „zamieszaniem „ z Fashionelką znałem jej bloga.( fashionelka.pl/) Mimo, że nie poświęcam czasu na przeglądaniu blogów „szafiarek”, orientuję się nieco w tej kwestii i wydaje mi się, że te najpopularniejsze byłbym w stanie wymienić. Fashionelki w tym gronie nie było. W moich oczach stałą się rozpoznawalna dopiero po zamieszaniu z Schaffashoes (schaffashoes.pl/), z którym to blogerka wcześniej współpracowała.
Fashionelka czekała na należne jej rozliczenie. Czekała, czekała i się zaczęło…Była publiczna sprzeczka na facebooku, było straszenie dziewczyny przez sklep Urzędem Skarbowym. Sprawa, która zaczęła się od jakiegoś nieporozumienia przerodziła się w wizerunkową klapę sklepu internetowego. A dla Fashionelki przeprosiny. To tak w skrócie.

Podróżniccy kontra „nie ma kryzysu”
Wszystko wydawało się proste. Autorzy bloga podrozniccy.com/ zapragnęli przenieść swój numer do Play. Cała procedura miała trwać Co najmniej dobę. Tak się jednak nie stało bowiem minęły dwie i nic. Dalsza historia to facebookowa sprzeczka między pracownikiem Play a blogerem, to udawanie, że Play jest niewinne, że nic złego się nie stało… Widocznie nie docenili klienta, a klient ich przecenił. Nie będę się rozpisywał, zakończę dwoma cytatami. „NIE PRZENOŚ NUMERU DO PLAY CZEKAMY JUŻ 4 DNI” oraz coś z drugiego bieguna, Co zakończyło całą walkę o przeniesienie numeru: „JAKUBIE, TWÓJ NUMER JEST JUŻ W PLAY PRZEPRASZAMY, ŻE MUSIAŁEŚ CZEKAĆ! RZECZNIK PLAY”

Ex
Kolejna wizerunkowa wpadka marki, tym razem Nikona, którego przedstawiciel zaoferował blogerce (segritta.pl/) darmową naprawę aparatu. Tak się postarali, że przysłano jej kosztorys naprawy. PR firmy zawiódł na całej linii. Może i chcieli dobrze ale nie spełnili obietnicy bo było to nieopłacalne. Mnie nauczono, że słowa się dotrzymuje, PRowców Nikona chyba nie. Cóż, kolejna marketingowa porażka.

Czy powyższe przykłady wskazują na to, że blogerzy to rozpieszczeni krytycy, którym wszystko wolno? Nie. Takie oraz wiele innych, podobnych przypadków, kiedy to ktoś przy pomocy klawiatury i Internetu decyduje się na „upomnienie” firmy, że działa po prostu nie fair nie jest niczym złym. Nie świadczy też o wybujałym ego blogera, czy o różnych negatywnych cechach, którym się im doczepia (choć często mogliby się w mojej opini powstrzymać od wulgaryzmó).
Nikt nie powinien mówić o blogerach, że są świętymi krowami lub podobnie, gdy prowadzą oni ostre dyskusje z przedstawicielami firm, które to właśnie przyjmują postawę wspomnianej krasuli.
Czego uczą nas te sytuacje? Moim zdaniem tego, że przedsiębiorstwa mogą się uczyć dzięki blogerom (bowiem pochodne słowa „nauka” widziałem w niejednych przeprosinach skierowanych do klienta), że blogerzy są w stanie wywierać wpływ na negatywne zachowania, czy to pojedynczej osoby czy też korporacji oraz że nie byłoby tych wszystkich sporów gdyby nie często przesadne emocje i brak szczerej chęci polubownego rozwiązywania problemów. Również narastająca liczba takich potyczek w internecie może być dobrym zwiastunem dla demokracji. Gdybyśmy walczyli o swoje prawa, z taką samą determinacją i uporem z wszelką inną administracją-biurokracją oraz wywierali na nią taki pressing jak to było w przypadku ACTA myślę, że liczba negatywnych ruchów ze strony korporacji oraz aparatu państwowego znacząco by spadała z roku na rok. Przesuwanie się lekko blogosfery w kierunku strażnika interesów klienta może się okazać jej świetlaną przyszłością. Skutki działania pojedynczego autora potrafią być większe niż upomnienia UOKiK, dlatego warto docenić ich działania przeciwko „nieścisłością”. Niech więc nie brakuje Nam odwagi w słusznej sprawie a biurokratom niech nie zabraknie zdrowego rozsądku i myślenia.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement