Xbox „Durango” to 16 logicznych rdzeni, śliczny wygląd i… niepewna przyszłość

17.11.2012
Xbox „Durango” to 16 logicznych rdzeni, śliczny wygląd i… niepewna przyszłość

Niesamowita i niespodziewana popularność konsol do gier wiele nauczyła programistów. Okazali się oni zdumiewająco zdolni do wyciskania ostatnich potów z leciwego już sprzętu, jakim jest Xbox 360 czy PlayStation 3. Co rusz pojawiają się informacje, że to już koniec możliwości tych platform, i za każdym razem jakaś nowa gra wygląda jeszcze lepiej. Czas jednak na nową generację, a my „znamy” już jego głównego reprezentanta.

Xbox 360, mimo swojego spektakularnego sukcesu, nie był nigdy najlepiej na świecie zaprojektowaną konsolą. To świetny sprzęt, ale mógłby być dużo lepszy. Za ten stan rzeczy odpowiada… pośpiech Microsoftu. Gigant chciał za wszelką cenę zdążyć przed Sony i jego PlayStation 3, by odebrać jego klientelę. Plan powiódł się jak najbardziej, co widać w wynikach sprzedaży. Xbox 360 radzi sobie słabo wyłącznie w Japonii.

Do zalet Xboxa 360 z pewnością należy dokumentacja. Microsoft wie, jak dbać o programistów, jak ułatwiać im życie. Do wad? Ojoj, tego będzie sporo. Brak Wi-Fi jest pomijalny. Ale postawienie na standard „gry na DVD, filmy na HD DVD” okazało się złym wyborem. Wygrał Blu-ray, na dodatek PlayStation 3 pozwala również samym grom na obecność na tym nośniku. W efekcie najnowsze gry dla konsoli Xbox 360 nieraz mieszczą się na kilku płytach, co wymaga (na szczęście rzadko) od gracza ruszenie czterech liter z kanapy. Na dodatek pośpiech w projektowaniu konsoli źle się skończył dla samych graczy. Pierwsza generacja konsol notorycznie się psuła. Dopiero później, po usprawnieniu procesu technologicznego, wyeliminowano problem. Gracze dotknięci awariami otrzymali, za darmo, rozszerzoną gwarancję.

Lata później Xbox 360 jest jednym z trzech najważniejszych graczy na rynku. Ale rynek się zmienił. Coraz mniej chętnie kupujemy drogie gry, coraz częściej wolimy prostą, niezobowiązującą zabawę na tablecie, smartfonie czy laptopie. Nisza hardkorowych graczy, w tym ja, jest przerażona tym trendem. Na szczęście Microsoft szykuje następcę konsoli, a dzięki publikacji w Xbox World Magazine (która jest szeroko cytowana w Sieci), wiemy coś więcej na jej temat. Pamiętajcie jednak, że wszystkie poniższe informacje to plotki, za których autentyczność ręczy co prawda znany magazyn, ale równie dobrze ta publikacja może mieć zapach trotylu. Pamiętajcie o tym. Do rzeczy:

Nowa konsola ma tymczasową nazwę „Durango”, co już wiemy z innych źródeł. Nazwa handlowa ma być jednak odmienna, co również oczywiste. Co ciekawe, konsola ma się nazywać, po prostu, Xbox. Czyżby kolejna inspiracja od Apple? Moim zdaniem, dość nietrafiona.

To jednak najmniej istotne. Konsola w końcu będzie obsługiwała płyty Blu-ray. To miłe, bo wcześniej krążyły plotki o wyłącznie cyfrowej dystrybucji. Pobieranie gier „ważących” kilkanaście gigabajtów i instalowanie ich na dysku to jednak jeszcze nie teraz. Oprócz tego, w urządzeniu znajdziemy czujnik Kinect drugiej generacji, „niesamowicie precyzyjne” mikrofony kierunkowe, a urządzenie będzie miało nie tylko wyjście telewizyjne, ale i… wejście. W jakim celu? Nie mam zielonego pojęcia.

Sama konfiguracja sprzętowa nie jest znana, ale znamy nieco szczegółów na bazie jednostek symulujących konsolę opracowanych dla deweloperów. Nowy Xbox to czterodzeniowy chipset z szesnastoma rdzeniami logicznymi i osiem gigabajtów pamięci RAM. Zanim spojrzycie na swojego superdesktopa do grania, pamiętajcie, że Xbox jest zwolniony z wielkiego bagażu, jakim jest wielozadaniowy system operacyjny. Na dodatek jednorodność platformy powoduje, że można z tego sprzętu wycisnąć dużo więcej, niż z PC, który jest dostępny w tysiącach różnych wariacji, co oznacza brak wielu optymalizacji. Nowy Xbox powinien być prawdziwym potworem, który wystarczy na lata.

Obudowa konsoli ma być wykonana z magnezowego VaporMG, tego samego materiału, co Surface. To bajer, bo konsoli zazwyczaj nie nosimy ze sobą, i nic ponadto. Ale Surface jest lekki i trwały, świetnie wykonany. Więc to tylko dobre wieści. Sama konsola ma być estetycznie utrzymana w nowej stylistyce Microsoftu. Czarny kolor, ostre krawędzie i zaokrąglenia we wzornictwie.

Co ciekawe, nie wszystkie innowacje sprzętowe mają być gotowe na premierę konsoli. Okulary zapewniające rozszerzoną rzeczywistość (szczegóły nieznane) mają być dostępne dopiero w co najmniej dwa kwartały po premierze samego urządzenia.

Cena również pozostaje nieznana, a ta będzie kluczowa. Jak juz wspominałem wcześniej, coraz mniej chętnie wydajemy pieniądze na sprzęt dedykowany graniu. Urządzenia dotykowe tak nas pochłonęły, że konsole do gier stoją smutne, zakurzone na półkach, tęskniące za wspólną zabawą. Xbox nowej generacji ma szanse być genialnym urządzeniem, którego nikt nie chce. Mam jednak nadzieję, że tak się nie stanie. Uwielbiam Om Noma z Cut The Rope, ale kurcze pieczone, nie porównujmy go z panem Maxem Payne…

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga

Dołącz do dyskusji

Advertisement