Uczennica odmówiła noszenia identyfikatora z chipem z powodów religijnych

24.11.2012
Uczennica odmówiła noszenia identyfikatora z chipem z powodów religijnych

Czy niebawem każdy z nas będzie musiał nosić chip, który będzie pełnił funkcje nie tylko gadżetu, ale też dowodu osobistego? To bardzo prawdopodobne. Ciągła miniaturyzacja każe nam myśleć, że właśnie tak będzie. Na szczęście jednak jest nadzieja na to, że nie każdy będzie musiał być posiadaczem takiego urządzenia.

Andrei Hernandez to uczennica drugiej klasy teksańskiego technikum John Jay High School’s Science and Engineering Academy. Szkoła ta postanowiła wprowadzić program znany jako “Projekt Lokalizacji Uczniów”. Wymagał on, by każdy uczeń nosił identyfikator z czujnikiem RFID, który za pomocą fal radiowych miał określać położenie danej osoby. Rozwiązanie to miało na celu sprawdzenie, czy uczniowie chodzą do szkół i przyznawanie placówkom subwencji na podstawie frekwencji. Rozwiązanie te wprowadzono już w 112 szkołach w Teksasie. Andrei Hernandez odmówiła noszenia chipa i za karę miała być zawieszona w prawach ucznia od najbliższego poniedziałku albo zmienić szkołę na taką, w której posiadanie specjalnego identyfikatora nie jest konieczne. Sąd nakazał jednak nie tylko przywrócenie uczennicy praw, ale uznał, że jest niezbędne przesłuchanie w sprawie projektu lokalizacji uczniów. Do tej pory działania takiego domagała się organizacja pozarządowa Rutherford Institute, która zajmuje się pomaganiem osobom, których prawa i swobody obywatelskie zostały złamane.

Bardzo ciekawy jest motyw, dla którego uczennica nie chciała nosić identyfikatora z chipem. Bynajmniej nie chodziło jej o ochronę jej prywatności, ale o przekonania religijne. Uczennica uznała, że nie będzie nosić „znamienia bestii”. Powoływała się ona na opis z Apokalipsy św. Jana, w którym Bestia „sprawia, że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło”, Obj. 13,16.

Muszę przyznać, że sprawa jest bardziej niż zaskakująca. Po raz kolejny warto zastanowić się, czy na pewno żyjemy w wolnym świecie i czy niedługo będzie istnieć takie pojęcie, jak prywatność. Jestem przekonany, że po rewolucji smartfonowej nadejdzie czas na inteligentne okulary, lustra i szyby. Potem miniaturyzacja pójdzie jeszcze dalej i wszystkie funkcje będziemy mieć w sobie. Najważniejsze jednak jest, by dać ludziom taką możliwość, ale nie zmuszać do korzystania z niej. Dlatego sam przychylam się do wyroku sądu i mam nadzieję, że układy różnego rodzaju nie zastąpią nigdy dowodów osobistych i innych dokumentów. Niektórzy zapewne będą mówić, że nie ma różnicy, czy będziemy mieć wszczepiony chipy, czy nie. W końcu każdy i tak przy sobie nosi smartfona z GPSem i systemem operacyjnym, a całe miasta są obładowane kamerami. To prawda, już jesteśmy szpiegowani, nawet jeśli tego nie widzimy. I tego trendu nie zmieni nic. Sądzę jednak, że warto go opóźniać tak bardzo jak się da i nie przykładać do niego ręki. To i tak dużo, bo tylko tyle możemy zrobić.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement