Rośnie dominacja Androida i Samsunga. Wciąż jednak szanse mają inni. Warunek – szybszy wzrost sprzedaży smartfonów

14.11.2012
Rośnie dominacja Androida i Samsunga. Wciąż jednak szanse mają inni. Warunek – szybszy wzrost sprzedaży smartfonów

Gartner przedstawił właśnie obraz rynku mobilnego po trzecim kwartale 2012 r. Na uwagę zwraca kilka ciekawych fenomenów: sprzedaż całej kategorii telefonów komórkowych spadła o 3%, mimo iż segment smartfonów sporo wzrósł, bo aż o 47%. Tzw. inteligentne komórki stanowią już 39,6% całego rynku telefonów. Bezdyskusyjnymi liderami są z jednej strony Samsung, a z drugiej system operacyjny Android. W przypadku tego drugiego to kolosalna dominacja – aż 72% smartfonów sprzedanych w 3Q 2012 r.

Spadek (zresztą kolejny) globalnej sprzedaży telefonów komórkowych jest dość zaskakujący. Oznacza on bowiem, że adopcja smartfonów nie następuje tak szybko, jak mogłoby się wcześniej wydawać. Wprawdzie stanowią one już 40% całego rynku, ale mimo wszystko tempo przechodzenia na nie osób, które dotychczas korzystały z tzw. ficzerfonów nie rekompensuje ogólnego spadku sprzedaży. To z kolei oznacza, że przed producentami smartfonów wciąż gigantyczny potencjał do wzrostów. 40% nasycenie rynku to bowiem potencjał na kolejne 40% (20% należy zarezerwować na tych, którzy za Chiny Ludowe nigdy nie przesiądą się na smartfony). Dzisiaj utrzymujące się status-quo wcale nie oznacza więc do końca rozdanych kart.

To dobra wiadomość dla wielu graczy, w tym przede wszystkim dla tych, którzy mają dziś największe problemy, czyli: Nokii, Research in Motion oraz HTC. Przy dobrze odrobionych pracach domowych, które w przypadku wszystkich tych trzech graczy są zgoła odmienne, szanse na spektakularne powroty do gier są. Co ciekawe, wyżej wymieniona trójka walczyć będzie głównie nie z liderami: Samsungiem i Apple’em, ale z chińskimi tygrysami: ZTE, Huaweiem oraz TCL. Łącznie ze sprzedażą kwartalną na poziomie prawie 38 mln sztuk, co daje 7,4% całego rynku telefonów, Chińczycy mocno dają się we znaki tradycyjnym liderom tam, gdzie potencjał do wzrostów jest największy – na rynku tanich smartfonów.

Ta wiedza powinna stanowić szczególną motywację dla fińskiej Nokii, która mimo iż na rynku w ujęciu ilościowym jest druga (83 mln sprzedanych telefonów, 19,2% udziałów), to jednak wynik robi głównie ficzerfonami. Niestety na rynku smartfonów, według Gartnera Nokia spadła na odległe 7 miejsce. Może więc zamiast inwestowania w kolejne tanie modele oparte na Series 40 bardziej agresywnie podejść do tanich modeli z Windows Phone. Przykład polskiego sukcesu Nokia Lumia 610 oraz całkiem entuzjastyczne medialne przyjęcie Lumii 510 daje nadzieję na to, że to właśnie tymi produktami należy szukać walki o utrzymanie rynku smartfonów. Co jak co, ale Lumia 610, czy 510 (miałem możliwość krótkiego testu tego smartfonika podczas mojej wizyty w Helsinkach) przynosi znacznie lepsze doznania od obcowania z najnowszymi modelami Nokia Asha.

Postępująca dominacja – tak z kolei można określić pozycję Samsunga na rynku telefonów. Koreańska firma, która jeszcze trzy, cztery lata temu pałętała się na obrzeżach rankingów z udziałami w granicach statystycznego błędy dziś jest bezdyskusyjnym liderem z kwartalną sprzedażą ocierającą się o 100 mln sztuk, co daje 23% udziałów. W ciągu roku Samsung poprawił swoją pozycję o ponad 4 pkt proc. – dokładnie tyle, ile przez rok straciła Nokia. Co najbardziej obiecujące dla Koreańczyków to fakt, że ze 98 mln sprzedanych telefonów aż 55 mln było smartfonami. W porównaniu do 7,2 mln sztuk sprzedanych smartfonów Nokii wygląda to na świetne podwaliny pod dalsze wzrosty.

Totalna hegemonia – tak z kolei można opisać sytuacje mobilnego systemu operacyjnego Google Android, który w ciągu roku zyskał prawie 17 pkt. proc. udziałów! Pisaliśmy już w podobnym tonie, ale powtórzmy to raz jeszcze w tym miejscu – z ponad 72% udziałem w rynku Android powoli zaczyna wyglądać jak Windows na rynku PC. Drugi w rankingu iOS kontroluje 14% rynku, ale wiadomo, że jego pozycja będzie słabnąć ze względu na taktykę zamknięcia platformy mobilnej Apple’a na sprzęt produkowany jedynie przez siebie.

Z pozostałych graczy jedynie Microsoft ma realne szanse na zagrożenie Androidowi, jednak musiałaby nastąpić jakaś szybka i gwałtowna rewolucja, by nagle Windows Phone stał się realnym zagrożeniem dla Google’a. Dziś z udziałami zaledwie 2,4% system Microsoftu przegrywa nie tylko z Symbianem, którego Nokia dla niego porzuciła, ale także z autorskim systemem Samsunga dla low-endowych smartfonów – bada OS, a także z BlackBerry OS, który mimo gigantycznych problemów wciąż generuje dwukrotnie większą sprzedaż od Windows Phone’a!

Z badań Gartnera, które dają obraz rynku telefonów na koniec trzeciego kwartału 2012 r. wynika więc całkiem sporo istotnych kwestii: po pierwsze, smartfony rosną, ale nie tak szybko, jak mogłyby, po drugie, postępuje dominacja z jednej strony Androida, a z drugiej Samsunga, po trzecie, dzisiejsi maruderzy rynkowi wciąż mają szanse na powrót do gry, ale, by to się stało, to m.in. Windows Phone musi zacząć rosnąć.

To ostatnie wiemy jednak od dawna. I od dawna na to czekamy.

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement