Nexus 7, rysik i trzy aplikacje – połączenie idealne

21.11.2012
Nexus 7, rysik i trzy aplikacje – połączenie idealne

Steve Jobs powiedział kiedyś, że jeśli coś ma rysik, to jest do bani. Rysiki jednak nie wyginęły, a dzięki Samungowi Galaxy Note zyskały drugą młodość i mnóstwo dodatkowych funkcji. Jednak rysik nie musi być specjalny – nie mam Note’a, ale uwielbiam mój rysik, bo w połączeniu z tabletem (u mnie Nexus 7) i kilkoma aplikacjami jest zestawem niezastąpionym.

Rysik, który posiadam, jest bezimienny, kosztował 10 zł i działa świetnie ze wszystkimi ekranami. Poprzedni, którego kupiłam za ponad 60 zł, działał wybiórczo, a na wielu urządzeniach po prostu nie działał. Ten obecny nie ma żadnych specjalnych funkcji – kolejny raz sprawdza się zasada, że droższe nie znaczy lepsze.

Rysik ten sprawdza się świetnie w wielu sytuacjach. Na przykład gry – niektóre, zwłaszcza te logiczne, wymagają większej precyzji jednopunktowego dotyku. Poza tym zagrywam się w Plague, niszcząc ludzkość, i okazuje się że tutaj też wygodniej rysikiem. Celowanie w Angry Birds, Golf Extreme!, Let’s Create! Pottery – to wszystko gry, w których rysik pomaga, bo nie zasłania, jak dłoń, sporej części ekranu i wymaga mniejszych ruchów.

Jednak prawdziwą „moc” rysika widać dopiero w niektórych aplikacjach. Moją ulubioną, tabletową, jest Quill. Quill służy do tworzenia odręcznych notatek. Twórcy zwrócili szczególną uwagę zwłaszcza na wprowadzanie treści rysikiem, dostosowali go też dla niektórych, specyficznych rysików, jak S-Pen z Note’a czy rysiki Lenovo.

Quill ma kilka sporych minusów, na przykład gumkę do mazania, która usuwa całe fragmenty wprowadzone za jednym razem, czy ostatnio kłopoty z nową funkcją synchronizacji w chmurze. Jednak to, że jest szybka, niezawodna, a co najważniejsze czuła – wyczuwa nacisk rysika czy palca, więc można tworzyć cieńsze lub grubsze linie – jest genialne. Żadna inna aplikacja do odręcznych notatek nie jest tak szybka i sprawna. Quill przydaje się w wielu sytuacjach. Gdy np. siedzimy na wykładzie/ prezentacji/ w innym miejscu, w którym nie ma stołu, a trzymanie tabletu tak, by szybko pisać, jest niewygodne lub wręcz niemożliwe. Wystarczy złapać tablet nieważne w jakiej pozycji w jedną dłoń, w drugą rysik, i notować. Już kilka razy umożliwiło mi to pracę. Mam nadzieję, że twórcy Quilla rozbudują aplikację, wprowadzą rozpoznawanie pisma, ale z drugiej strony zastanawiam się, czy to właśnie nie ta prostota i łopatologiczność wręcz nie stanowi o jego sile.

Quill w Google Play – cena ok. 3,20 zł

 

O Sketchbooku od Autodeska już pisałam i chwaliłam, jednak wtedy miałam styczność jedynie z wersją smartfonową. Wersja na tablety to osobna, osobno płatna aplikacja, która jednak dorównuje, jeśli nie przewyższa tej smartfonowej. Interfejs opiera się na górnej belce i bocznych panelach, a możliwości Sketchbooka są naprawdę spore. Oprócz gamy edytowalnych pędzli, przezroczystości, pracy na warstwach, zapisu jako PSD dostajemy też linijki czy możliwość obsługi gestami (dwukrotne „tapnięcie w dolny, lewy róg to cofnięcie itp.). Tak naprawdę jedyne, czego mi w Sketchbooku brakuje, to narzędzi wycinania.

Sketchbook Pro for Tablets w Google Play – cena ok. 16 zł

 

Trzecia aplikacja jest stosunkowo świeża i nie do końca pasuje do kryterium rysika, bo niemal równie przyjemnie używa się jej na smartfonie, jak i obsługując palcem. Jest to Pixlr, znów od Autodeska, aplikacja do obróbki zdjęć. Przyznaję, że od dobrych dwóch lat szukam przemyślanego i wygodnego narzędzia do prostej edycji fotografii, sprawdziłam już ich dziesiątki, jednak żadne nie zachwyciło mnie tak od pierwszego momentu.

Pixlr wbrew pierwszemu wrażeniu jest potężny – mnogość opcji, filtrów i parametrów jednak nie przytłacza, bo wszystkie pogrupowane są w logiczne kategorie i podkategorie. Interfejs jest płynny i responsywny, a narzędzia edycji w połączeniu z rysikiem właśnie (kto wie, jak ciężko operować precyzyjnie palcem i małym pędzlem, ten zrozumie) są w stanie zastąpić w wielu przypadkach desktopowe programy graficzne, przynajmniej dla przeciętnych użytkowników. Pixlr to must-have.

Pixlr Express w Google Play – bezpłatny

 

Próbowałam używać wspomnianych aplikacji bez rysika, najpierw z własnej woli, potem z konieczności, gdy kilka razy nie zabrałam go na wyjazdy – przyjemność i użyteczność spada, a w przypadku Quill znika całkowicie. Dzięki połączeniu możliwości zwykłego rysika za 10 zł i trzecich aplikacji tablet nabiera funkcjonalności i zmienia swoje oblicze.

Jeśli znacie jakieś aplikacje na Androida, których świetnie używa się z rysikiem, dajcie znać w komentarzach!

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement