Koszmar powiadomień i wymuszeń na przykładzie Facebooka

16.11.2012
Koszmar powiadomień i wymuszeń na przykładzie Facebooka

Jedną z najgorszych rzeczy, jakie przychodzą z sieciami społecznościowymi jest wymuszanie reakcji na akcje, które kompletnie nie interesują użytkowników. Mam już dosyć tego, że domyślnie na Facebookach, Google+ czy innych Twitterach ustawienia przygotowane są tak, by każdy, kto chce mieć trochę spokoju, musiał grzebać, ustawiać, a czasem nawet nie może wyłączyć denerwujących rzeczy.

Rozumiem, że w sieciach społecznościowych powiadomienia ustawiane są zazwyczaj jako włączone – pewnie po to, by pokazać, że są i zaangażować nowych użytkowników. Nie ma w tym nic złego i wszystko byłoby w porządku, gdyby nie na przykład facebookowe wydarzenia.

Jeśli macie konto na Facebooku to może zauważyliście, jak działają powiadomienia z wydarzeń na Facebooku. Jeśli któryś ze znajomych zaprosi Was na coś, a Wy nie odpowiecie, czy weźmiecie udział, bo albo Wam się nie chce, albo jesteście na przykład na telefonie, gdzie to jest niewygodne, albo po prostu nie macie ochoty po raz enty odpowiadać “NIE”, to będziecie otrzymywali powiadomienia, które Was kompletnie nie interesują.

Jeśli ktoś napisze coś na stronie wydarzenia, Facebook nie omieszka Was o tym nie poinformować. Jeśli twórca zmieni coś w wydarzeniu też się o tym dowiecie. Cudowna, wygodna i logiczna sytuacja!

Niektórzy mówią, że przecież można zablokować dostawanie powiadomień i zaproszeń – tak, można, ale tylko od konkretnych osób. Czyli na koniec dnia zostaję z wyborem: wywalić kogoś całkiem ze znajomych, każdorazowo blokować kolejne osoby (w obu przypadkach nie dostanę już od nich żadnych zaproszeń, może ominąć mnie coś ciekawego) lub odpowiadać na każde jedno wydarzenie natychmiastowo.

Nie mogę globalnie ustawić na przykład, że powiadomienia z zaproszeń mogą wyświetlać mi się tylko od konkretnej listy, nie mogę ustawić, by nie wyświetlały mi się powiadomienia z zaproszeń, na które nie odpowiedziałam. A chciałabym móc – raz ustawić i mieć z głowy.

Złe i niedobre Google+, którego podobno używa w Polsce 5 osób, w tym trzej pracownicy Google’a, jeden spamer i jeden użytkownik, też ma irytujące powiadomienia domyślne, jednak ma też coś wspaniałego: ustawienia globalne dla powiadomień. Można wybrać, od których kręgów chce się dostawać powiadomienia, co jest niezłym lekarstwem na wszelkiej maści spamerów. No i nie trzeba radzić sobie z każdą osobą uwielbiającą zapraszać co dwa dni na dziwne wydarzenia pojedynczo. Proste i genialne.

Mechanizm powiadomień z Facebooka jest świetnym przykładem tego, jak zmuszać raz po raz użytkownika do reakcji. Może zaangażowanie w serwis wtedy rośnie i statystyki wyglądają ładniej, ale przy okazji rośnie też irytacja.

Ktoś pewnie powie, że to wina moich znajomych. Może i tak, ale Facebook powinien zadbać o komfort również w takich sytuacjach.

Advertisement

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement