Chirpify – proste kupowanie przez komentowanie. Aż za proste

15.11.2012
Chirpify – proste kupowanie przez komentowanie. Aż za proste

Firmom bardzo zależy, abyśmy jak najłatwiej mogli wydać swoje pieniądze na ich produkty lub usługi. Wszelkie systemy internetowych płatności albo karty zbliżeniowe mają ułatwić nam życie, ale przede wszystkim sprawić, aby procedura płatności stanowiła jak najmniejszą przeszkodę w samym zakupie. Ale w sieci istnieje jeszcze jeden sposób, równie szybki, jak kontrowersyjny. Zakup przez jeden komentarz? Proszę bardzo.

Chirpify.com jest usługą umożliwiającą przede wszystkim handlowanie przedmiotami bezpośrednio w portalach społecznościowych. Przede wszystkim ponieważ istnieje również możliwość prowadzenia zbiórek pieniężnych w ten sposób. Początkowo jedynym wspieranym serwisem był Twitter, niedawno dołączona została obsługa Instagrama. Zasady są proste. Osoby chcące handlować w ten sposób muszą powiązać swoje konta w obsługiwanym portalu społecznościowym i PayPalu z Chirpify – zarówno kupujący jak i sprzedający.

Chirpify - wystawianie przedmiotu

Gdy już się to stanie sprzedający mogą oferować produkty, które lądują bezpośrednio na ich profilach na Twitterze lub Instagramie. Kupno jest jeszcze prostsze, ponieważ w komentarzu pod „ćwierknięciem” albo zdjęciem wystarczy wpisać słowo „buy”, a transakcja zostanie zawarta. Tak jak wspominałem w serwisie można przeprowadzać również zbiórki pieniędzy, wtedy w komentarzu musi pojawić się tekst „donate”. Możliwe jest też przekazywanie pieniędzy innym użytkownikom  korzystającym z usługi pojedynczym wpisem w ramach Twittera. „Pay/donate @odbiorca $kwota” i już nasze pieniądze idą w inne miejsce. Od każdej transakcji Chirpify pobiera 5% prowizji.

Twórcy chwalą się, że z ich usług korzysta wiele znanych marek i organizacji, np. Taco Bell, Green Day,  VH1 Save the Music oraz na każdym kroku podkreślają, że łatwiej płacić w Internecie się nie da.

Chirpify - przekazywanie pieniędzy

Nie sposób się z nimi nie zgodzić, ale czy taka usługa nie jest przesadą? Największe zastrzeżenia mam w kwestii bezpieczeństwa. Wszelkie „ułatwiacze” dokonywania płatności wymagają jednak potwierdzenia ze strony osoby płacącej. W sieci, pomimo tego, że nie musimy wklepywać już cyfra po cyfrze numeru konta odbiorcy, to musimy ostateczne zatwierdzić transakcję specjalnym kodem lub tokenem. Płacąc kartą nie obejdzie się bez podania PINu lub złożenia podpisu. W przypadku technologii PayPass właściwie się obejdzie, ale tylko gdy kwota nie przekracza 50zł. A w Chirpify? Wystarczy wpisać „buy” i koniec.

A oszustów nie brakuje i nie każde konto na Twitterze lub Instagramie musi należeć do legalnie działających organizacji lub firmy. Metody weryfikacji użytkowników mogą zawieść, a jeśli ktoś słyszał chociażby o polskim przypadku z telefonami od firmy „Telekomunikacja Dzień Dobry” to wie, że zuchwałość i pomysłowość ludzi nie zna granic. A nawet nie potrzeba oszusta w osobie sprzedawcy, aby w Chirpify stracić pieniądze. Wystarczy nie wylogować się z serwisu społecznościowego, albo zostawić smartfona na chwilę bez opieki. Niektórzy źli ludzie wykorzystują takie sytuacje do ogłoszenia nowej orientacji seksualnej posiadacza konta, a inni mogą wpisać kilka razy „buy” w komentarzach pod produktami i kłopoty murowane.

Chirpify - buy

W Polsce ta usługa jest praktycznie nieznana, ale nawet jeśli kiedyś spopularyzuje się w naszym kraju to nie będę z niej korzystał, a także zachęcał wszystkich do postąpienia tak samo. Co prawda w wypadku oszustwa zwrot pieniędzy ma zapewniać PayPal, ale wciąż ryzyko występuje.

Kiedyś trzeba było czekać w okienku w banku, aby wypłacić pieniądze, a następnie iść do sklepu i dokonać zakupu. Teraz wystarczy siedząc w domu kliknąć kilka razy, podać kod autoryzujący i czekać na kuriera. I tak chyba nikt już nie może narzekać na brak wygody podczas dokonywania zakupów.

Dołącz do dyskusji

Advertisement