Angry Birds Star Wars dostępne na Androida, iOS i WP8 zachwycają

08.11.2012
Angry Birds Star Wars dostępne na Androida, iOS i WP8 zachwycają

Dziś udostępniona została długo oczekiwana, najnowsza część najpopularniejszej serii gier na smartfony i tablety. Mowa oczywiście o Angry Birds Star Wars! Co prawda ostatnio o Gwiezdnych wojnach mówi się w kontekście przejęcia uniwersum George’a Lucasa przez Disneya, ale nowe Wściekłe Ptaki zapowiedziane były znacznie wcześniej. Warto było czekać!

Pierwszy raz z konceptem połączenia Angry Birds i Gwiezdnych wojen zetknąłem się już wieki temu, ale nie była to oficjalna zapowiedź gry. Niedługo po premierze pierwszych części, w sieci pojawiły się fanowskie przeróbki i grafiki czerpiące inspirację z Sagi. Kilka miesięcy temu można było nawet zamówić koszulki z serii Angry Rebels. Pomysł na połączenie obu marek jest chwytliwy, i około miesiąca temu Rovio oficjalnie zapowiedziało połączenie Wściekłych Ptaków z bardzo rozpoznawalną i dochodową marką stworzoną przez Lucasa. Biorąc pod uwagę wspomniane przejęcie całych Gwiezdnych wojen przez Disneya, które do dziś odbija się echem w internecie, Rovio nie mogło wyobrazić sobie lepszego momentu na wypuszczenie nowej gry.

Angry Birds Star Wars było szeroko promowane przed premierą. Co kilka dni na YouTube trafiały kolejne trailery, gra przewijała się też w serwisach społecznościowych, a nowe materiały trafiały na specjalną stronę w serwisie Tumblr. Twórcy zdecydowali się też przeprowadzić chwilę przed udostępnieniem gry Hangout poświęcony grze w serwisie Google+. Do samej premiery miałem wielkie obawy i olbrzymie nadzieje związane z tym tytułem, licząc po prostu na masę zabawy w towarzystwie ulubionych bohaterów Gwiezdnych Wojen.

Już poprzednia odsłona Angry Birds o podtytule Space dotykała tematyki kosmosu, ale to nie to samo, co widzieć Świnki atakowane mieczem świetlnym. W tamtej części do rozgrywki wprowadzony został element zmiennej grawitacji, i mimo już nieco wtórnej zabawy, także ta edycja skradła mi ładne parę godzin z życiorysu. Nie jest tajemnicą, że jestem fanem Gwiezdnych Wojen, dlatego Angry Birds Star Wars zainstalowałem zaraz po pojawieniu się gry w sklepie Google Play. I już po chwili wiedziałem, że spędzę przy niej jeszcze więcej czasu.

Chociaż materiałów promocyjnych było mnóstwo, starałem się ich nie oglądać zbyt wiele, żeby sobie nie psuć niespodzianki. Ciekawił mnie tryb rozgrywki i nie chciałem wierzyć w powrót do klasycznej zabawy w zmienionej grafice, bądź zdublowanie mechanizmów ze Space. Rovio tworząc grę logiczną Amazing Alex, a także przedstawiając punkt widzenia biednych, zielonych świnek w Bad Piggies, pokazało że nie jest studiem jednego tytułu i potrafi zrobić coś świeżego i oryginalnego. Tak jest też tym razem.

Okazało się, że Angry Birds Star Wars łączy najlepsze elementy poprzednich wydań. Gra rozgrywa się zarówno na powierzchni planet, tak jak w pierwszej części, oraz w kosmosie, tak jak w Space. To co uległo zmianie to same Ptaki, które teraz są wariacją na temat bohaterów filmu. Oprócz wyglądu zmieniły się także ich ataki specjalne. Luke Skywalker macha mieczem świetlnym, Han Solo strzela z blastera, a Ben Kenobi popycha świnki mocą. W trakcie rozgrywki ptaki zdobywają też dodatkowe umiejętności. Oprócz nowych ptaków pojawiły się też dodatkowe elementy rozgrywki. Na pustynnej Tatooine pojawiają się świnki-szturmowcy, strzelający z blasterów, które Luke może odbijać swoim mieczem świetlnym.

Grę umilają efekty dźwiękowe rodem ze srebrnego ekranu. Odgłosy mieczy świetlnych, użycia Mocy i strzałów z broni laserowej doskonale budują klimat. Kolejne plansze podążają ścieżką oryginalnej trylogii. Na razie dostępna jest Tatooine oraz Gwiazda Śmierci, ale już w grze widać zajawkę lodowej Hoth z Imperium Kontratakuje. Oprócz tego dostępne są też poziomy bonusowe, gdzie w ręce gracza oddane zostają R2D2 i C3PO. Mam nadzieję na częste i obszerne aktualizacje gry.

Same już dostępne plansze są jak zawsze kolorowe i dobrze zaprojektowane. Angry Birds Star Wars zaskoczyło mnie pod względem zbalansowania i stopnia trudności. Ponieważ grałem we wszystkie poprzednie części, z początku nie była ona zbyt wymagająca, ale dostarczała zabawy, a nie znużenia. Po kilkunastu poziomach zacząłem mieć problem ze zdobywaniem trzech gwiazdek w każdej planszy. Mimo wszystko gra nie powinna być zbyt trudna dla początkujących, ale przynajmniej na początku jest bardziej wymagająca od poprzedników. To dobry znak.

Rovio zastosowało w Angry Birds Space ten sam model biznesowy, jak w poprzedniej części Space. Są to oczywiście mikropłatności. Za niecałe 2 dolary można dokupić kilka Sokołów Millenium, które pomagają przejść najtrudniejsze plansze nadlatując z góry i siejąc zniszczenie. Dla osób chcących przetestować go w praktyce bez wydawania pieniędzy, możliwe jest zdobycie ich także poprzez grę, otrzymując kilka z nich co kilkadziesiąt zdobytych gwiazdek. Niestety, zakupiony bonus jest jednorazowy i po usunięciu gry wydane pieniądze przepadają.

Drugim sposobem zarobku dla studia są dodatkowe plansze. Za niecałe 10 złotych można wykupić dodatkową kampanię nazwaną Path of the Jedi, która rozgrywa się na Dagobah. Tak jak Danger Zone w Angry Birds Space, są to plansze dużo trudniejsze od zwykłej kampanii. Jest w niej obecny też dodatkowy element, w postaci specjalnej świnki, ducha Dartha Vadera. Kontroluje on Mocą niektóre z obiektów na planszy, zawieszając je w powietrzu. Po zniszczeniu Mrocznego Lorda zostają one uwolnione i spadają na planszę dokonując zniszczeń.

Rozgrywka wciąga a gra bawi, a to najważniejsze. Jest jedynie jedna rzecz, której niesamowicie mi brakuje i aż dziwne, że Rovio o tym do tej pory nie pomyślało. Mówię o synchronizacji zapisu stanu gry w chmurze. Wyczyszczenie danych smartfona z Androidem powoduje konieczność przechodzenia gry od początku, tak samo mija się z celem instalowanie jej jednocześnie na smartfonie i tablecie. Wdrożenie takiego mechanizmu nie jest przecież czymś szalenie trudnym, zwłaszcza biorąc pod uwagę ile Rovio zarabia na reklamach i mikropłatnościach.

Angry Birds Star Wars znajdziecie w sklepie Google Play oraz Apple AppStore, z których będziecie ją mogli pobrać na Wasze smartfony i tablety. Dostępna jest także na smartfonach z systemem Windows Phone 8, a Rovio pracuje nad wersją dla starszej wersji mobilnego systemu Microsoftu, 7.5. Wściekłymi ptakami mieli cieszyć się dziś także posiadacze komputerów stacjonarnych. Gra powinna być dostępna w sklepach Windows Store i Mac AppStore, ale w nie widać jej jeszcze z poziomu sklepu Microsoftu w Polsce. Nie jest możliwe także zainstalowanie jej w Windows 8 prosto ze strony internetowej Angry Birds w serwisie Tumblr, więc trzeba poczekać aż Rovio i Microsoft rozwiążą problemy.

Standardowo gra w podstawowej wersji na smartfony z Androidem dostępna jest w bezpłatnie z reklamami, a użytkownicy iOS i WP8 muszą wysupłać na nią 99 centów. Wersje na tablety kosztują 2,99$, a dla komputerów blisko 5 dolarów.

Zdecydowanie warto – jest wciągająca, dostarcza mnóstwo zabawy, a do tego jak zwykle świetnie wygląda. Polecam!

Advertisement

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Advertisement
Advertisement