Windows Store bez szans w starciu z platformą Steam, padł ofiarą idiotycznej politycznej poprawności

13.10.2012
Windows Store bez szans w starciu z platformą Steam, padł ofiarą idiotycznej politycznej poprawności

Kilka tygodni temu dość głośno przeciwko Windows Store protestowali właściciele sklepów internetowych z grami. Mogą jednak spać spokojnie. Microsoft sam sobie strzela w stopę, nie pozwoli na gry i aplikacje niedozwolone dla młodocianych.

Windows Store to coś, czego systemowi Windows bardzo brakowało. To repozytorium gier i aplikacji, którego odpowiedniki użytkownicy Linuksów znają od wielu, wielu lat, a i dla posiadaczy Macbooków również nie jest niczym nowym. To wielkie ułatwienie w zarządzaniu zainstalowanymi aplikacjami. Nie musimy już przeszukiwać Internetu i witryn internetowych, wobec których należy stosować zasadę ograniczonego zaufania. Wszystko znajdziemy w jednym miejscu. Sprawdzone przez Microsoft, opisane przez twórcę aplikacji i ocenione przez użytkowników Windows. Za tą wygodą idą jednak pewne ograniczenia. W przypadku systemu Windows 8, dalej można instalować aplikacje z zewnętrznych źródeł, nie zostajemy więc odcięci od tworów, których twórcy zdecydowali się nie płacić prowizji firmie Microsoft. Jednak w przypadku systemu Windows RT, sklep Windows Store jest jedynym miejscem, z którego można instalować gry i aplikacje (wyłączając aplikacje webowe, te dalej możemy przypinać do ekranu startowego wedle życzenia, ale to oczywiste).

Jak się jednak okazuje, na Windows Store nie znajdziemy wszystkiego, co tylko dusza zapragnie. Microsoft idzie za bardzo złym przykładem: nie zezwala na umieszczanie treści, które są dostępne wyłącznie dla dorosłych. To debilny ruch. Uważam, że jestem traktowany przez Microsoft jak idiota.

Po pierwsze, trochę mniej istotne: treści erotyczne i pornograficzne. Ja rozumiem, że część osób może to brzydzić. Że spora część społeczeństwa uważa to za prymitywną formę rozrywki. Dziwni ludzie, ale nie mnie ich oceniać, więc życzyłbym sobie, by „druga strona” również nie była oceniana. Niestety, wielbicielki wyrzeźbionych męskich „kaloryferów” i wielbiciele krągłych pup i piersi na Windows Store nie mają czego szukać. To jednak nie jest duża strata: portali takich, jak YouPorn, RedTube i podobnych jest masa. Jest tu jednak dużo poważniejszy problem: gry.

Gry wideo nie są już rozrywką tylko dla dzieci. Młodociani, którzy spędzali godziny nad Froggerem, Galagą czy Super Mario dorośli. I twórcy gier o tym wiedzą. Nowoczesne gry są tworzone przy nakładach dziesiątków milionów dolarów. Opowiadają dojrzałe historie, nieraz tylko dla dorosłych. Podobnie jak filmy akcji, nieraz zawarte są w nich treści ilustrujące przemoc lub erotyczne. Tego typu gry nie pojawią się na Windows Store.

O jakie gry może tu chodzić? Co powiecie na Halo, wydawane przez Microsoft?* A może fantastyczną serię Gears of War… również wydawaną przez Microsoft? Okazuje się, że Microsoft nie może wydawać na własnej platformie swoich najlepszych gier. Absurd do kwadratu.

Decyzja Microsoftu nie ma żadnego uzasadnienia, w tym wizerunkowego. Rozumiem, że gigant chciał uniknąć zniesmaczenia niektórych odbiorców. Zgadzam się, że należy to uszanować. Są różne poglądy, a tym bardziej są różne wyznania. Na dodatek, użytkownikami tabletów i notebooków są coraz częściej młodociani, nieraz nienadzorowani przez swoich rodziców. Przybiegający do matki malec z płaczem, zobaczywszy jakąś okropną scenę na ekranie swojej zabawki to chwytliwy temat medialny. Rozumiem więc obawy Microsoftu.

Tyle że istnieją mniej kretyńskie rozwiązanie. Znane chociażby z Games for Windows Live czy konsoli Xbox 360, tak chętnie kupowanej młodocianym. Nazywa się kontrola rodzicielska. Wystarczy dla danego konta wyłączyć prezentowanie treści tylko dla dorosłych. Problem z głowy. A jeżeli Microsoft się obawia, że i dorosły poczuje się zniesmaczony, jeżeli będą mu prezentowane treści „nieodpowiednie”, wystarczy domyślnie włączyć filtrowanie. A tak zadowolony nie jest właściwie nikt.

No, może Steam i Origin, które protestowały. Teraz już wiedzą, że Windows Store absolutnie nie będzie dla nich jakąkolwiek konkurencją.

* Jak mi zwrócono uwagę. Halo akurat może trafić na Windows Store z uwagi na niższą kategorię wiekową.

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement