UE, weź ty się odczep od Google’a!

16.10.2012
UE, weź ty się odczep od Google’a!

Pamiętacie niedawne zamieszanie z nowym regulaminem usług Google, o którym Ewa niedawno przypomniała przy okazji podobnego manewru ze strony Microsoftu? Unia Europejska też pamięta. I właśnie zakończyła dochodzenie w tej sprawie. Niekorzystne dla Google’a. A ja mówię: ŁAPY PRECZ!!!

Gospodarka centralnie sterowana i model federacji państw opiekuńczych odzywa się ponownie. Jak zawsze, ma zastrzeżenia. Urzędnicy wysłali list do firmy Google, z którego się dowiadujemy, że nowy regulamin ma być zmieniony. Nie ma w nim co prawda informacji na temat jego niezgodności z prawem. Nasza kochana Unia jest jednak „zaniepokojona”.

Dochodzenie uruchomiono w lutym i zostało przeprowadzone przez CNIL (Commission Nationale de l’Informatique). Komisja ta dokładnie przeanalizowała zmiany w regulaminie, zaniepokojona potęgą, jaką właśnie zdobył Google. Dla tych, co nie pamiętają, krótkie przypomnienie: Google może teraz wykorzystywać informacje zebrane na temat jednej swojej usługi, by ulepszyć drugą. Innymi słowy, to co robisz na, na przykład, YouTube, może zostać wykorzystane, do serwowania ci trafniejszych reklam na, na przykład, Gmailu. Od nowego regulaminu nie ma odwrotu. Jedyną możliwością jego uniknięcia jest całkowita rezygnacja z udogodnień, jakie daje Konto Google.

Łączenie danych osobistych na tak wielką skalę powoduje duże zagrożenie dla prywatności użytkowników – czytam w liście od urzędników.

Do licha, ciężkiego, jakie? Google też nie ma pojęcia, jak na razie nie skomentował listu, a przynajmniej ja nie znalazłem komentarza na ten temat. Urzędnicy domagają się większej ekspozycji nowego regulaminu, jasno postawionego pytania względem użytkowników, czy się na to zgadzają, z dokładnym opisaniem zmian, a także opublikowania metod zbierania danych oraz celów, do których osiągnięcia owe dane będą zbierane.

Drodzy urzędnicy. Nie byliście w stanie wskazać ani jednego zapisu w regulaminie, który łamie prawo ustanowione, bądź co bądź, przez was. Nie wiem więc, co daje wam prawo do decydowania za mnie co jest dla mnie lepsze. Czy ruch Google jest niepokojący? Jest! Na szczęście, przypominam, nie muszę korzystać z usług wielkiego G.

Co też czynię. Jestem bardzo zadowolony z YouTube’a, jest rewelacyjny i bezkonkurencyjny. Google+ i Google Talk też się przydają. Wyszukiwarka Google jest tylko uzupełnieniem, a nie głównym narzędziem (inne są gorsze, ale z premedytacją najpierw je sprawdzam, bo Google’a tak po prostu nie lubię). Da się. Co więcej, Google już mnie w dość jasny sposób poinformował o zmianie regulaminu. Zaakceptowałem go. Bo skoro reklamy i tak mi są serwowane, to niech będą one jeszcze lepsze. Mam włączony w przeglądarce mechanizm Do Not Track. O ile wiem, Google go szanuje. I czuję się komfortowo.

A co z ludźmi, którzy są zbulwersowani nowym regulaminem i postanowili zrezygnować z usług Google? Pozwólmy uszanować ich decyzję, niech będzie coś warta! Nie róbmy z ludzi idiotów. To właśnie ta „świadoma”, niezadowolona grupa, będzie szukała alternatyw. Sama znajdzie te najlepsze. Dzięki nim, te produkty zaczną zarabiać więcej i zyskają na sile. Nikt nie ma obowiązku korzystać z usług Google. W momencie, w którym urzędnicy temperują Google, nie dają szans konkurencji. Ludzie nie lubią być inwigilowani, sprawdzani, analizowani. Chcecie osłabić hegemonię Google’a? Pilnujcie, by przestrzegał prawa (które też jest nieraz absurdalne, ale to temat na zupełnie inny wpis). Resztę zostawcie rynkowi. Niech Google przegnie sami-wiecie-co, niech się od niego użytkownicy odwracają. Wtedy osiągniecie swój cel. Google w tej materii działa legalnie i, co więcej, zyskują na tym jego użytkownicy, dzięki lepszym reklamom. Nie traktujcie mnie jak dziecko czy idiotę. Dam sobie radę. Łapy precz od Google!

Maciek Gajewski jest dziennikarzem, współprowadzi dział aktualności na Chip.pl, gdzie również prowadzi swojego autorskiego bloga.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement