Stary król na łożu śmierci, czyli na co przesiąść się z Symbiana

09.10.2012
Stary król na łożu śmierci, czyli na co przesiąść się z Symbiana

Z telefonami Nokia mam styczność od początku mojej komórkowej przygody. Przez ponad 10 lat tylko raz korzystałem z telefonu innego producenta, a ostatnie kilka lat to nieprzerwana obecność fińskiego sprzętu w mojej kieszeni. Rok temu postanowiłem posłać E51 na emeryturę, aby  dać szansę dotykowym interfejsom i… tutaj mój wybór padł znowu na Nokię, a konkretnie na model N8.

Przez czas użytkowania N8 zaczął doskwierać mi trochę fakt, że Symbian jest już praktycznie martwym systemem i wielu przydatnych programów na nim nie znajdę. Zacząłem się zastanawiać, jaki telefon i jaki system operacyjny w przyszłości mógłby znaleźć się w moim posiadaniu. Po chwili przemyśleń i  doświadczeneń z użytkowania N8 z Symbianem na pokładzie ciężko jest mi sobie wyobrazić scenariusz, w którym rezygnuję z tej słuchawki. Duet ten ma kilka ważnych rozwiązań i możliwości, których pojedynczy produkt konkurencji obecnie mi nie zaoferuje.

Zacznę od otwartości. Mając telefon chcę mieć wrażenie, że to ja jestem jego „panem”, a nie odwrotnie. Na Symbiana mogę wgrać wszystko, mogę stworzyć w pamięci folder o niemal dowolnej nazwie, przenosić pliki, kopiować je, porządkować tak, aby było mi wygodnie z nich korzystać. Podpięcie do komputera ogranicza się do automatycznej instalacji sterownika, żaden dodatkowy program nie jest potrzebny. Tak samo bez problemu mogę dokładnie zmodyfikować profile, ekrany główne, układ menu i wiele innych drobnych ustawień, które uprzyjemniają korzystanie z telefonu. Wygląda to trochę tak, jakby podczas tworzenia Symbiana projektanci przyjęli założenie „pozwólmy użytkownikom robić co chcą, do momentu w którym zacznie to grozić uszkodzeniem telefonu, żeby się z nim później nadmiernie nie użerać w serwisie”.

Bardzo słabą stroną mojego obecnego telefonu jest liczba dostępnych na niego aplikacji. Wielu naprawdę przydatnych programów nie ma i nie będzie. Domyślny klient Facebooka nie obsługuje chociażby grup, Google+ w ogóle nie ma klienta, a gdy chcę skorzystać z usług banku pozostaje mi strona mobilna. Mógłbym wymieniać długo, ale Symbian ma jeden program, który mocno rekompensuje mi brak pozostałych. Chodzi o mapy, które są po prostu rewelacyjnie. Mam wgrany cały obszar Polski, który wyświetla się obojętnie czy mam dostęp do sieci, czy nie, ma świetny tryb samochodowy i pieszy, a na dodatek całość jest za darmo i regularnie aktualizowana. To zapewnia tylko Nokia. Kupując nowy telefon nie chcę mieć świadomości, że cofam się w tak ważnej dla mnie kwestii.

Jeszcze jedną wielką zaletą (tutaj głównie modelu N8) jest aparat, który mimo przesadzonej rozdzielczości 12mpix oferuje świetną jakość zdjęć nie tylko w idealnych warunkach oświetleniowych. Naturalnie z high-endowymi kompaktami ani lustrzankami nie wygrywa, ale gdy potrzebuję zrobić szybko zdjęcie nie mam obaw, że wyjdzie słabe. Jedynie inne, nowsze Nokie oferują coś więcej w kwestii robienia zdjęć telefonem. Dużo dałbym za stabilizację w N8.

Ostatnią rzeczą, o jakiej muszę wspomnieć to wymiary. Nie pasuje mi specjalnie trend powiększania ekranów smartfonów. Do przeglądania Internetu albo gier są bez dwóch zdań lepsze, ale w kwestii mobilności już nieszczególnie. N8 jest świetnie wykonana i ma ekran 3,5”. Obecnie z ekranem 3,5-4” chyba tylko iPhone może pochwalić się jakością na najwyższym poziomie, reszta telefonów z takimi przekątnymi to słuchawki z Androidem nie wykraczające poza klasę średnią.

Wymieniłem cztery ważne dla mnie cechy N8-ki wyposażonej w Symbiana. Aby nie zrezygnować z rozsądnie otwartego systemu musiałbym kupić coś z Androidem. Aby nie zrezygnować ze świetnego aparatu i równie świetnej nawigacji musiałbym kupić Nokię z Windows Phone. Aby nie zrezygnować z rozsądnych gabarytów, musiałbym kupić iPhone’a.

Chyba muszę po prostu liczyć na to, że N8 będzie mi długo i bezproblemowo służyć.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement