Premiera Medal of Honor: Warfighter – w Polsce rekord pre-orderów, a gra jest ponoć kiepska

25.10.2012
Premiera Medal of Honor: Warfighter – w Polsce rekord pre-orderów, a gra jest ponoć kiepska

Medal of Honor to zasłużona seria strzelanek, przed laty z gatunku tych absolutnie topowych. Potem trochę oklapła, aż w końcu po przerwie EA zdecydowało się na „nowy początek”. Nowy początek premierę miał pod koniec 2010 roku, a jego producent szantażował graczy, że jeśli nie kupią określonej liczby egzemplarzy, to firma raz na zawsze pogrzebie tytuł w piachu. I tak oto, choć chyba do planowanego wyniku dobić się nawet nie udało, dziś świętujemy premierę kolejnego Medal of Honor. 

Ta edycja z 2010 roku była ponoć bardzo słaba, skarżyli mi się znajomi gracze, a i trudno było szukać o niej przesadnie pozytywnych opinii w mediach. Na każdy zachwyt przypadało dziesięć słów krytyki, przeważały wyważone opinie, a średnia ocen recenzentów na dziś wynosi 70% z groszami. Nie gram zbyt wiele w strzelanki, ale jednego się nauczyłem – jeśli w dzisiejszej pięciostopniowej (1, 7, 8, 9, 10) skali oceniania gier jakiś shooter dostaje siódemki i niżej, to trzeba unikać go jak ognia.

Medal of Honor wkroczył na rynek zdominowany przez Call of Duty (bezpośrednio rywalizował z chyba najsłabszą w ostatnich latach edycją, Black Ops, a i tak sromotnie przegrał), a gdzieś tam w tle pałętały się już plotki o kolejnym Battlefieldzie (ostatecznie potwierdzone w lutym). Należy mieć jednak świadomość, że choć model rozgrywki odbiegał nieco od największych konkurentów, mimo wszystko trafiał w graczy o tych samych gustach, z ograniczonymi zasobami finansowymi.

W Medal of Honor: Warfighter wszystko miało być inaczej. Magia proszę czytelnika, magia. Silnik Frostbite 2, który uczynił Battlefielda 3 tak pięknym, miał sprawić, że przy bliższym kontakcie zakochamy się w Warfighterze bezgranicznie. Jakby tego było mało, autorzy gry zebrali informacje o najlepszych jednostkach specjalnych z całego świata – jest także nasz GROM! – plany wykonywanych przez nich zadań i na bazie tego przygotowano ambitną i realistyczną kampanię.

Spoglądam na średnią ocen metacritic. Wersja na Xboksa 360 w chwili, gdy piszę te słowa, nie dobiła jeszcze nawet do 50%. Wersja na Playstation 3 oscyluje w granicach 56%. EA nawet nie proponuje egzemplarzy recenzenckich, a ja boję się prosić. Jest to zresztą ponoć ogólnonarodowa tendencja. Daje mi to poniekąd satysfakcję, bo nie dalej jak kilka godzin temu zachwycałem się nad Ubisoftem, który ma w sobie namiastkę przyzwoitości w biznesie niemalże niespotykanej. A contrario podawałem zresztą przykład EA, która wysysa z wielkich marek co tylko się da, a od pewnego momentu lwią część budżetu producenckiego pompuje wyłącznie w promocję.

W tym wszystkim warto się zastanowić, co dalej z Medal of Honor – serią, której mimo wszystko towarzyszą jakieś ciepłe wspomnienia czy elementarny choćby szacunek. Scenariusze wydają się trzy. Electronic Arts powie wszystkim, że to tylko deszcz pada i kolejne gry z serii wydawać będzie jeszcze przez jakiś czas, tak długo jak będzie to odpowiadało logice ekonomicznych praw popytu i podaży. Jakkolwiek zabawnie by to nie brzmiało, nie byłby to przecież pierwszy przypadek takiej reakcji.

Wariant numer dwa – zmiana podwykonawcy. Tylko, że Medal of Honor w ostatnich dwóch latach już dwukrotnie miał być rewolucjonizowany i nie wiadomo czy jakiekolwiek nowe studio wykrzesze z tej marki jeszcze cokolwiek dobrego tak, by gracze w ogóle się tym interesowali.

Wariant numer trzy – Medal of Honor raz na zawsze zniknie ze sklepowych półek. Ale jakoś trudno mi w to uwierzyć, bo koszt stworzenia nowej marki o tak potężnej renomie nadal wydaje się o wiele wyższy.

A najbardziej w tym wszystkim szkoda polskich graczy, którzy ponoć pobili lokalny rekord serii w zamawianiu pre-orderów („w końcu to nowy Medal of Honor!”). No, ale tak to się niestety dzieje, gdy lokalni eksperci od gier głównie uczą życia w serwisach społecznościowych, pozwalając by w międzyczasie cały bastion wirtualnych polskich żołnierzy dał się wpakować na naprawdę niezłą minę.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement