Pożegnanie z Deezerem – rewelacyjna usługa, ale nie dla mnie

26.10.2012
Pożegnanie z Deezerem – rewelacyjna usługa, ale nie dla mnie

Swoje konto w serwisie Deezer założyłem w dniu polskiego startu tej usługi. Przez te 10 miesięcy byłem jej dużym zwolennikiem i w pewnym sensie promotorem. Nadal uważam, że Deezer i Spotify to przyszłość muzyki. Chwilowo jednak postanowiłem zrezygnować z abonamentu.

Kończę z Deezerem z dwóch powodów. Jeden to problemy czysto technologiczne związane z aplikacją na iPhone. Aplikacja generalnie prezentuje się nieźle, działa stabilnie, spełnia wszystkie swoje podstawowe założenia. Niestety słuchanie z niej utworów nawet w trybie offline zużywa znacznie bardziej baterię niż standardowa aplikacja muzyka w iOS. Nie mogę sobie na to pozwolić, szczególnie, że muzyki słucham głównie podczas dłuższych podróży pociągiem, gdzie później potrzebuje przez kolejne kilka godzin sprawnego telefonu.

Dodatkowo spotkała mnie przykra niespodzianka. prawdopodobnie po ostatniej aktualizacji wszystkie utwory zapisane offline ulotniły się z pamięci telefonu. Odkryłem to już poza domem przez co nie mogłem posłuchać kilku wybranych wcześniej utworów. Sprawdzanie tego przed każdym wyjściem z domu jest bez sensu. W końcu to wszystko ma po prostu działać. Pomijając fakt, że Deezer zawsze chce się weryfikować w momencie gdy akurat nie mam szans na dostęp do sieci, np. za granicą. Muzyka z chmury jest świetna, ale przy pakiecie 1 GB i kiepskim zasięgu Orange bez trybu offline nie można się obyć, a ten zawodzi.

Nietechnologiczny powód jest bardziej osobisty. Słucham bardzo wąskiej i specyficznej grupy artystów z naciskiem na Elektryczne Gitary, muzykę filmową i pare innych smaczków z muzyki rockowej, poezji śpiewanej i alternatywy. W serwisie Deezer z powodzeniem znalazłem wiele albumów które mnie zainteresowały, ale generalnie nie jestem osobą która pragnie znacząco poszerzać swoje muzyczne horyzonty. W dodatku nie słuchałem muzyki w Deezerze codziennie, ba, czasem nawet przez cały tydzień. Płacenie 30 złotych za coś z czego nie korzystam wydaje się więc bezcelowe.

W Deezerze nie znalazłem jednak wielu innych moich ulubionych kawałków czy kilku nowych albumów jak genialna płyta Artura Andrusa. Korzystanie z dwóch bibliotek muzycznych z osobna jest dla mnie bez sensu. Dlatego wszystko chce mieć skumulowane w iTunes, gdzie raz na miesiąc czy dwa zakupię sobie kolejną płytę. A być może kiedyś skuszę się także na usługę iTunes Match.

Ogólne moje doświadczenia z serwisem Deezer są świetne. Dla osób które w bazie odnajdują sporo utworów które im się podobają oraz nie mają olbrzymiej biblioteki płyt czy mp3 to rozwiązanie rewelacyjne. Dla mnie usługa ta po prostu przewyższa potrzeby. Nie mówię też ostrego żegnaj, a jedynie do zobaczenia w przyszłości!

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement