Na YouTube teraz liczy się jakość, a nie ilość

15.10.2012
Na YouTube teraz liczy się jakość, a nie ilość

W końcu! W końcu Google bierze się za YouTube i algorytmy wyświetlania wyników wyszukiwania. Dotychczas najwyżej wyświetlane były filmy, które zbierały najwięcej klików – sensowne, ale nielogiczne z punktu widzenia dalszego zaangażowania rozwiązanie. Teraz wyżej pojawią się wideo, które dłużej przytrzymują uwagę widzów. I to jest świetna decyzja.

Oprócz długości wyświetlania (im dłużej wyświetlamy film, tym lepiej będzie pozycjonował się w wynikach), pod uwagę brana będzie też aktywność konta – jeśli użytkownik z jednego obejrzanego wideo kliknie w kolejne i też obejrzy je w całości lub w większości, tym lepiej dla filmów, które obejrzał.

To bardzo słuszna decyzja. W narzędziach analitycznych YouTube twórcy już od jakiegoś czasu mają możliwość wyświetlana zaangażowania i utrzymania uwagi odbiorców. Dane te są pomocne zwłaszcza, gdy ktoś umieszcza dłuższe materiały – dzięki nim może eksperymentować i wyciągać wnioski na przyszłość.

Zresztą, pewnie każdy z nas przejechał się na tym, że po wyszukaniu filmu na YouTube i kliknięciu w pierwszy wynik trafiło się na nie to, czego się szukało lub nawet na coś innego. Zdarza się, jednak błędem YouTube było to, że zliczał owe kliknięcia nawet, jeśli po kilku sekundach zamykało się stronę i umacniał pozycję takiego wideo. Błędne, samo nakręcające się koło złego pozycjonowania.

Nowe algorytmy dają dużą nadzieję, że wyszukując coś trafimy na lepszy materiał. To kolejny krok w pozyskiwaniu uwagi odbiorców. YouTube chce być bardziej jak telewizja, dlatego wprowadza tematyczne kanały, bierze udział w transmisji coraz większej ilości wydarzeń na żywo, tworzy własne studia czy w końcu zatrudnia ekspertów (w tym także z Polski) do dbania o jakość treści.

Trochę dziwi mnie, że dopiero teraz Google wpadł na pomysł zwiększenia znaczenia zaangażowania w oglądaniu wideo. Przecież skoro w wyszukiwarce stron liczy się wiele parametrów, obok klikalności też jakość treści (którą ciężko ocenić algorytmowi, ale najczęściej udaje się to całkiem celnie ocenić. W przypadku wideo jest trudniej, bo szczegółowa analiza materiału filmowego jest bardziej skomplikowana niż analiza tekstu, a może inaczej – angażuje zbyt duże środki, na razie niewspółmierne do korzyści.

Ciekawe, jakie będą efekty zmian w algorytmie. Liczę, że pozytywne.

źródło: theverge.com

Tagi: ,

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement