Ile jest wart lans na Facebooku? Dokładnie 7 dolarów

04.10.2012
Ile jest wart lans na Facebooku? Dokładnie 7 dolarów

Jeśli ktoś jeszcze miał wątpliwości, czy Facebook to jedna wielka platforma reklamowa, a nie serwis społecznościowy, jak to pierwotnie w zamyśle jego twórcy prawdopodobnie było, to od dziś zmieni zdanie. Serwis jest dla reklamodawców wyśnionym rajem, dla osób szukających miejsca do wirtualnych spotkań ze znajomymi to coraz mniej atrakcyjnym miejscem. Facebook desperacko szuka możliwości zarabiania realnej gotówki. Mamy już możliwość promowania wpisów na fan page’ach, kupowania jak najbardziej realnych prezentów naszym znajomym, a od teraz również my – szare żuczki w facebookowej machinie, możemy promować nasze posty za jedyne 7 dolarów. Idealne narzędzie do lansu.

Oczywiście wszystkie powyżej wymienione nowości nie są jeszcze dostępne dla mieszkańców Polski, jednak w najbliższym czasie raczej i my będziemy mieli możliwość z korzystania z nich. Jak w przypadku możliwości zakupu prezentów dla naszych znajomych nie widzę niczego złego, tak już w przypadku promowania/reklamy wpisów pochodzących z prywatnych profili już tak.

Hipsterzy, lanserzy oraz wszelkiej maści „–erzy” zacierają ręce na myśl, że za trochę ponad 20 złotych już wkrótce każdy ich znajomy, dosłownie bez wyjątku, na samym szczycie kanału aktualności, zobaczy ich radosną twórczość.

Obecnie taka usługa jest podobno dostępna na terenie 20 krajów świata, teraz wkracza do USA, gdzie odbędzie się chrzest bojowy. Czy się sprawdzi? Z całych sił trzymam kciuki, aby tak się nie stało. Od zawsze korzystam z kanału aktywności, gdzie informacje są posegregowane chronologicznie, celowo by uniknąć serwowania treści według czyjegoś widzimisie.

Trzeba zaznaczyć, że niezależnie jak posegregowany mamy nasz kanał aktywności, tak promowane wpisy się pojawią na jego samej górze, czego po prostu nie chcę. Bez żadnej wielkiej filozofii dorabianej do tego. Każda osoba oraz fan page ma (przynajmniej na papierze) takie same szanse dotrzeć ze swoją aktywnością. Teraz to się zmieni.

Facebook jest chory. W zasadzie na tym można by skończyć diagnozę. Dr House zapewne by drążył temat dalej, co mu dolega, nie wierzył w jego słowa o możliwych powodach takie stanu rzeczy, trzymając się zasady, że wszyscy kłamią.

Serwis sukcesywnie doprowadził do zaśmiecenia głównego kanału aktywności, która z czegoś, co spowodowała jego sukces, zamieniła się w śmietnik, w którym aby się odnaleźć trzeba używać skrzętnie przygotowanych list znajomych, zainteresowań itd. Wiele osób zwraca uwagę, że Facebook który ma lada dzień świętować miliardowego użytkownika, rozwija się od przypadku do przypadku…płynie. Nie ma ścisłego planu co, gdzie, kiedy, po co. Przynajmniej takowy ciężko wyczytać z działań jego twórców.

Kanał aktywności przemienił się w rzeczony śmietnik, z przypadku lub też celowo z uwagi na reklamy oraz stosowane algorytmy. Lekiem na jedno i drugie ma być promowanie naszych wpisów za jedyne 7 dolarów.

Dla mnie coraz bardziej serwis zamienia się w jeden wielki słup reklamowy, a rzeczywistość kreowana przez niego wygląda jak scenografia w tanich westernach…za drzwiami niczego nie ma ;-). Tylko jak długo da się to ciągnąć dalej? Nie wieszczę rychłego upadku Facebooka, tylko raczej jestem przekonany, że w niedalekiej przyszłości na rynku portali społecznościowych zrobi się „gorąco”.

Musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement