Dźwięk przez Bluetooth dla komputera, tabletu i smartfona: słuchawki Sony Ericsson MW600

26.10.2012
Dźwięk przez Bluetooth dla komputera, tabletu i smartfona: słuchawki Sony Ericsson MW600

Nie ma co się oszukiwać, bezprzewodowy przesył dźwięku nie jest w stanie zastąpić kabla, jeśli użytkownikowi zależy na jakości. Nie wszystkie zastosowania wymagają jednak krystalicznie czystego sygnału, a brak uwiązania się kablem do urządzenia jest niewątpliwą zaletą. Chciałem Wam dziś przedstawić jedno akcesorium, które korzysta właśnie z technologii Bluetooth do przenoszenia dźwięku. I to nie tylko muzyki.

Pierwszy raz miałem styczność z technologią Bluetooth, pewnie jak większość z Was, podczas przesyłania znajomym zdjęć z telefonu. Było to jeszcze w czasach, gdy nikt nie myślał o pakietach internetowych czy Facebooku. Sprawdzało się to świetnie, a wszyscy byli z działania tej funkcji zadowoleni. Gorzej było u mnie za drugim podejściem, gdy próbowałem synchronizować przez to samo połączenie starą Nokię E50 z komputerowym pakietem PC Suite. Zrywanie połączenia co chwilę doprowadzało mnie do szewskiej pasji. Na tyle, że wyłączyłem ten moduł w laptopie i przypomniałem sobie o nim dopiero po kilku latach.

Każdy, kto korzysta z zestawu słuchawkowego wie, jak ten plączący się kabelek bywa upierdliwy. Ja korzystam dodatkowo z telefonu jako mapy podczas wycieczek rowerowych, umieszczając go w uchwycie na kierownicy. Korzystanie z okablowania po prostu nie wchodzi w grę. Wiedziałem jednak jedynie, że biznesmeni noszą słuchawki na jednym uchu i do nich rozmawiają. Ja potrzebowałem czegoś na dwoje uszu, głównie do rozmów i słuchania audiobooków.

Pewnego dnia, bez żadnego przygotowania teoretycznego, wybrałem się do sklepu elektronicznego, bo nie mogłem uwierzyć, że nikt nie wyprodukował jeszcze wygodnych, bezprzewodowych słuchawek stereo. Jako pierwsze przymierzyłem w sklepie pewien model Nokii, jednak do razu wiedziałem, że to nie było to czego szukam. Zdegustowany tym wynalazkiem niemalże porzuciłem cały pomysł, gdyż słuchawki były strasznie niewygodne i połączone z tyłu plastikowym pręcikiem, który chował się za głową. Finalnie mimo olbrzymich chęci w sklepie zakupów nie zrobiłem i udałem się w jedyne miejsce, które mogło mi pomóc: do wyszukiwarki Google.

Zdaję sobie sprawę, że bardzo często mam takie dość nierealne wymagania, ale tym razem wyjątkowo okazało się, że pewna firma wyszła naprzeciw takim klientom, jak ja. Po krótkich poszukiwaniach znalazłem wymarzony dla siebie model: wyprodukowany przez firmę Sony Ericsson zestaw słuchawkowy o oznaczeniu MW600. W sieci zbierał bardzo dobre recenzje, więc postanowiłem nieco zaryzykować i zakupiłem go prawie w ciemno. I to była świetna decyzja.

Sercem zestawu jest podłużny odbiornik z klipsem, który można łatwo przymocować do ubrania. Znajdują się zaledwie kilka przycisków: odbierz/zakończ połączenie, wyłącznik, wstecz, play i dalej. Po drugiej stronie jest regulacja głośności, nie w formie przycisku a dotykowego paska. Można się do tego przyzwyczaić. Oprócz tego jest jeszcze na całej długości kolorowy wyświetlacz i najważniejsze: wyjście na słuchawki miniJack.

Dzięki temu rozwiązaniu można używać własnych ulubionych słuchawek, bądź dołączonych do zestawu dokanałowówek z krótkim kablem. Te ostatnie sprawdzają się całkiem nieźle, i szybko przyzwyczaiłem się do nich, mimo że to było moje pierwsze zetknięcie się z takim typem słuchawek. Sam odbiornik trzeba trzymać blisko twarzy, gdyż zawiera w sobie mikrofon, więc standardowa długość jest problematyczna. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby do MW600 podłączyć zestaw nauszny z wymienionym kablem na krótki. Ba, można do niego podpiąć też głośniki i używać ich samych jako radia.

Czy urządzenie ma wady? Zaledwie kilka, i to drobnych. Po pierwsze nie ma fizycznego przycisku blokady i sporadycznie zdarza mi się niechcący zmienić głośność. Dzieje się to jednak na tyle rzadko, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że korzystam z nich codziennie, że jest to mała cena, jak całą resztę zalet. Za minus mogę też uznać w przypadku telefonu HTC brak informacji na wyświetlaczu o godzinie i aktualnie słuchanym utworze (to powinno działać), ale na szczęście prawidłowo identyfikuje nazwy kontaktów przy połączeniach przychodzących. Przy podłączeniu MW600 zaś do Samsunga Solida (tak, ten telefon też ma Bluetooth) wyświetlana jest na zestawie zła godzina – przesuniecie, które nie uwzględnia naszej strefy czasowej. Możliwe, że z jednym i drugim problemem można sobie poradzić. Ja nie próbowałem. Nie można też zapominać o nieco gorszej jakości dźwięku. Nie jest ona tragiczna, ale słychać różnicę po podpięciu tych samych słuchawek do gniazdka jack w telefonie albo samego zestawu.

Taki odbiornik ze słuchawkami to naprawdę olbrzymia, olbrzymia wygoda. A w awaryjnej sytuacji, gdy odbiornik się całkowicie rozładuje, można przecież do smartfona podpiąć słuchawki przez kabel i trzymając telefon w ręku dosłuchać ostatni rozdział książki. Ale nie ma co się martwić na zapas, ponieważ czas pracy na baterii jest już w ogóle mistrzostwem świata. Mam je całymi dniami na sobie, korzystam bardzo często, a kabel zasilający widzą raz na kilka dni. I to taki zwykły microUSB, więc można je podładować nawet z laptopa. Jeśli chodzi zaś o zużycie prądu w smartfonie to mierzyłem to na wiele sposobów, i nie jest ono wcale znacząco większe, maksymalnie kilka procent baterii w ciągu dnia.

MW600 można kupić w cenie ok. 150zł, co nie wydaje mi się wcale wygórowaną ceną za coś, co ułatwia mi życie każdego dnia. Często korzystam z niego nawet w domu, gdy telefon leży przypięty na kablu. Brakuje mi tylko możliwości inicjowania połączeń za pomocą komputera (do SMSów idealny jest AirDroid) No i mam nadzieję, że odrzucenie przez firmę marki Ericsson nie spowoduje, że ten produkt zniknie z oferty, jeśli kiedyś by mi się zdarzyło go zniszczyć lub zgubić.

Co bardzo wygodne, MW600 można sparować z trzema urządzeniami i poprzez dłuższe przytrzymanie klawisza wybrać, z którym aktualnie chcemy by zestaw się połączył, a sam mam na stałe sparowany smartfon do połączeń, komputer do Skype’a lub filmów w nocy oraz tablet dla YouTube’a w podróży. Co więcej, można wybrać osobne urządzenie do obsługi połączeń i osobnedo multimediów: podczas oglądania filmu na komputerze urządzenie samo przełącza się na połączenie przychodzące z telefonu, a po jego zakończeniu wznawia odtwarzanie. Przycisk pauzy zaś współpracuje z każdym używanym przeze mnie odtwarzaczem, zarówno na Androidzie, jak i na Windowsie.

Zaznaczę jeszcze, że jeśli nie posiadacie modułu Bluetooth w komputerze, to nie warto na nim oszczędzać. Najtańsze kosztują zaledwie kilkanaście złotych, ale sprawiają problemy przy podłączeniu więcej niż jednego akcesorium. Ponieważ od niedawna mam do tego wszystkiego bezprzewodową myszkę także korzystającą z niebieskiego zęba, trzy tanie takie najtańsze odbiorniki leżą u mnie nieużywane w szufladzie. Lepiej kupić raz a porządnie.

Na koniec wspomnę, że słuchawki to nie jest jedyne moje urządzenie, które korzysta z przesyłu dźwięku przez Bluetooth. Drugim gadżetem który uwielbiam jest mały, bezprzewodowy, “turystyczny” głośnik… ale o nim opowiem Wam już innym razem.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement