Dlaczego czekam na Nexusa od LG i dlaczego się go obawiam

05.10.2012
Dlaczego czekam na Nexusa od LG i dlaczego się go obawiam

Nexusy, czyli tworzone w ścisłej współpracy z Google’em, smartfony prezentujące najnowsze wersje czystego Androida, są niemal już kultowe. Znane zazwyczaj tylko przez pasjonatów, kupowane przez deweloperów i osoby świadome, nigdy nie stały się popularne, choć Galaxy Nexus od Samsunga jest chyba pierwszym Nexusem, o którym można powiedzieć, że odniósł jakiś sukces. Jednak zbliża się czas prezentacji nowego (nowych?) Nexusa. Plotki się nasilają. Plotki o Nexusach są często prawdziwe. Mam jednak nadzieję, że część z nich jest fałszywa.

Dzisiaj mówi się w branży dużo o przeciekach dotyczących Nexusa od LG. Na nim chciałabym się skupić, abstrahując od możliwości wypuszczenia innych urządzeń z serii Nexus. Oto nowy Nexus według dzisiejszych przecieków: czterordzeniowy procesor Snapdragon S4, 2GB RAM, ekran 1280×768 True-HD IPS, przyciski ekranowe, aparat 8 megapikseli, brak wejścia na kartę microSD, wersje z 8 i 16 GB pamięci, niewymienialna bateria, bezprzewodowe ładowanie, ekran 4,65 cala. Urządzenie miałoby sprzętowo być podobne do LG Optimusa G, ale wyglądać całkowicie inaczej, bardziej jak Galaxy Nexus.

Dlaczego warto czekać na Nexusa od LG? Bo LG robi naprawdę dobre jakościowo, szybkie smartfony. LG ma problem z aktualizacjami, ale jeśli uznać, że problem ten zostałby wyeliminowany dzięki temu, że to Nexus który zawsze dostaje aktualizacje jako pierwszy, to robi się ciekawiej. Smartfony od LG, te topowe, są dobrze wykonane, szybkie i w miarę solidne. LG ma problemy z marketingiem i przebiciem się na rynku i to, a nie jakość, jest problemem firmy.

Nexus od LG miałby też całkiem inny priorytet niż na przykład kolejny Nexus od Samsunga. Samsungowi nie potrzeba Nexusów, Samsung radzi sobie świetnie i w jego ofercie Nexus S i Galaxy Nexus były tylko dodatkiem. To, że Nexus nie jest priorytetem, ani nawet liczącym się produktem w portfolio Samsunga, potwierdza na przykład problem z aktualizacjami (dwie dystrybucje – od Google’a i Samsunga, ta od Google’a dostawała aktualizacje natychmiast, natomiast ta od Samsunga musiała czekać, czasem długo) czy szczegóły, które wychodzą dopiero przy użytkowaniu (np. ekran, który jest dosyć podatny na zarysowania).

LG mogłoby potraktować Nexusa inaczej, skoro wszelkie Optimusy nie sprzedają się za dobrze. Nexus i współpraca z Google’em mogłaby być kopem, którego potrzeba LG. LG robi świetny smartfon z dbałością o szczegóły, a Google go dystrybuuje, promuje i sprzedaje np. poprzez Google Play, jako LG Nexus cośtam. Profit dla Google’a, bo dostaje świetne urządzenie, profit dla LG, bo Google zdejmuje trochę ciężaru promocyjnego, z którym LG sobie ewidentnie nie radzi. To ma sens.

Jednak dzisiejsze plotki budzą obawy. Jeśli nowy Nexus od LG faktycznie nie miałby wejścia na kartę microSD, 8 lub 16 gigabajtów pamięci i niewymienialną baterię, to przykro mi, ale straciłby znaczną część potencjalnych świadomych nabywców (bo że Nexusy są jednym z ulubionych sprzętów geeków już wiadomo). 16 GB to mało. Chmura chmurą, ale 16 GB sprawia, że nawet ja, która nie trzymam na smartfonie filmów i niesamowitej ilości muzyki, co około miesiąc muszę czyścić telefon – zdjęcia ważą sporo, czasem zdarza się nagrać jakieś wideo, a o aplikacjach i grach, które zajmują kilkaset megabajtów nie ma co wspominać. Brak slotu microSD jest jedną z większych wad Galaxy Nexusa (Nexusa 7 zresztą też) i jakby Google nie zaklinał rzeczywistości i nie pokazywał, że nie potrzeba nam pamięci, tylko chmury, to to wciąż tylko myślenie życzeniowe.

Śledzę te wszystkie plotki jako potencjalny nabywca nowego Nexusa i się niepokoję – Google potrafi wypuszczać przedwcześnie niektóre rozwiązania, i jeśli tak będzie postępował z Nexusem, to nigdy nie podbije on serc mas.

Cóż, pozostaje tylko mieć nadzieję, że kolejny Nexus będzie urządzeniem dopracowanym do granic możliwości, bo tylko w ten sposób zadowoli i LG, i Google’a. A, i że LG nie nazwie go LG Optimus G Nexus.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement