Router może zamienić Twój dom w nowoczesne miejsce

Sprzęt 09.10.2012
Router może zamienić Twój dom w nowoczesne miejsce

Router to router, ma dostarczać internet w domu i taka jest jego rola – tak zawsze myślałam, zwłaszcza, że mój poprzedni router nie potrafił nic więcej. Dostałam jednak router od D-Linka, który zmienił moją perspektywę patrzenia na sprawy domowej sieci i nawet pokazał, że już niedługo mój dom może zamienić się w nowoczesne miejsce, do którego mogę mieć dostęp, nieważne, gdzie jestem. Czasem dobrze jest być blogerem:)

Z routerami poznałam się stosunkowo późno, bo gdy ma się jeden, jedyny komputer stacjonarny i nie ma smartfona, to sieć domowa wcale nie jest priorytetem. A potem mieszkałam we Wrocławiu i korzystałam wyłącznie z 3G. Potrzebę sieci WiFi poczułam dopiero wtedy, gdy zaczęła się moja przygoda ze Spider’s Web. No i zakupiłam jeden z tańszych na rynku routerów, który miał służyć po prostu udostępnianiu internetu bezprzewodowo na kilka urządzeń, nic więcej. Szlag trafiał mnie za każdym razem, gdy następowało wahanie napięcia – router wyłączał się na ułamek sekundy, potem mieszał coś z ustawieniami tak, że musiałam go restartować i konfigurować od nowa. Doszłam w tym do takiej wprawy, że dochodziło do czasów poniżej jednej minuty. Zabawny, ale denerwujący sport. Przyznaję też, że zasięg pozostawiał trochę do życzenia, a nie jestem sieciowym ekspertem, ba – jestem sieciowym newbie – i ilekroć szukałam w sieci informacji, czego potrzebuję, na przykład jakiego nowego urządzenia, by zwiększyć zasięg, to po kilkunastu minutach odrzucały mnie te wszystkie kompatybilności, “jeśli”, “działa tylko z…” itp.

To samo zresztą w pomocach technicznych – “a ma pani (tutaj dziwna nazwa dziwnego czegoś, którego do dzisiaj nie jestem świadoma)”. Zawsze miałam wrażenie, że moja domowa sieć działa na słowo honoru i w jakiś magiczny sposób. Współpraca Spider’s Web z D-Linkiem przynosi więc mi, osobiście, jedną bezcenną korzyść – wiedzę i umiejętności. I wiecie co? Okazuje się, że sieci nie są takie straszne i można je łatwo pozwolić, a na dodatek mogą służyć nie tylko do rozdzielania internetu na kilka urządzeń.

Router, jaki dostałam na początek, to D-Link N600 DIR-826L. Nazwa może nie jest zbyt atrakcyjna, ale to akurat mało ważne: router jest ładny, tak po prostu, ma kształt czarnego cylindra i jest dosyć elegancki. Co mnie zdziwiło, to lekkość – urządzenie waży niewiele. Co mnie przy okazji zaintrygowało, to porty: oprócz podłączenia do internetu i wyjść LAN, ma też slot USB. Na pudełku napisali, że można obsługiwać go za pomocą aplikacji i że można zrobić sobie własną chmurę.

No, ale najpierw trzeba będzie go podłączyć! Spojrzałam w instrukcję i niestety okazało się, że DIR-826L nie ma możliwości połączenia bezpośrednio z ADSL, z linii byłego TP, teraz Orange (ja mam na tej linii Netię). Ściągnęłam aplikację QRS Mobile na urządzenia z Androidem i iOS i potwierdziło się: jeśli mój internet do DSL, potrzebuję dodatkowego modemu. Tylko jakiego modemu? Ja się nie znam! Od czego jest jednak pomoc techniczna – tutaj znajdują się numery do pomocy, która faktycznie okazuje się pomocna;) Dowiedziałam się tam, że nie potrzebuję specjalnego modemu i mój stary router może posłużyć za zastępstwo owego modemu, wystarczy, że ustawię go w “Bridge Mode”. Akurat to trudne nie było. Potem poszło już szybko – podłączenie routera D-Linka do starego modemu w “Bridge Mode”, podłączenie do sieci…. Aa! Mam dwie sieci! No tak, DIR-826L ma dwie anteny i działa na dwóch częstotliwościach – 2,4 GHz i 5 GHz. Dowiedziałam się przy okazji, że “5 GHz jest lepsze, ale niektóre starsze urządzenia się z tym nie połączą i tu przyda się 2,4 GHz”. W sumie to ciekawe, bo obie częstotliwości działają równolegle, więc na urządzeniach widzę teraz 2 osobne sieci.

Konfiguracja samej sieci okazała się prostsza, niż na starym routerze – tam musiałam wybierać ręcznie jakie sieci, przestawiać VPI za każdym razem, wybierać tryb połączenia z siecią i przebijać się przez takie rzeczy. W D-Linku zalogowałam się, zmieniłam hasło dostępu do routera, wybrałam strefę czasową, a potem typ połączenia – z doświadczenia wiedziałam, że to PPPoE. Osoby, które nie mają połączenia DSL będą miały łatwiej, bo nie będą musiały wpisywać haseł.

No właśnie, w tym momencie najmilsze zaskoczenie: nie muszę wybierać dodatkowych typów połączeń, nie muszę zmieniać VPI (czymkolwiek to jest) bo mam Netię, muszę tylko wpisać login i hasło mojego internetu. To wszystko – mogę też jeszcze ustawić sieć WiFi, ale to zrobiłam za pośrednictwem aplikacji na smartfonie.

Razem z routerem w opakowaniu dostajemy kartę, na której są początkowe dane dostępowe do sieci bezprzewodowych, są one naklejone również na routerze. Nazwy sieci czy hasła możemy zmienić przez interfejs webowy, ale sieć możemy też skonfigurować właśnie przez aplikację.

Podoba mi się to – aplikacja jest prosta i krok po kroku przeprowadza przez konfigurację, wyświetlając na końcu podsumowanie. Chcę zmienić szybko hasło czy nazwę? Nie muszę włączać komputera. A przyznaję, że zmiana tych danych zdarza mi się dosyć często, bo oprócz domowników z mojej sieci korzystają czasem też turyści, więc zmieniam hasła od czasu do czasu; teraz będzie mi wygodniej.

 

 

Zasięg WiFi DIR-826L jest przyzwoity – radzi sobie z grubymi ścianami, w końcu teraz bez problemu mogę wyjść z komputerem czy smartfonem na balkony i tarasy – około 15-20 metrów i 4 grube, poniemieckie ściany od routera. Szkoda, że akurat zrobiło się zimno.

DIR-826L nie straszy skomplikowaniem, wręcz odwrotnie. Jeśli ja potrafię go obsłużyć, to może to zrobić każdy. Jednak byłby tylko zwykłym routerem, gdyby nie jedna rzecz: mydlink Cloud Services. Okazuje się, że sieć bezprzewodowa daje spore możliwości: oprócz dostępu z każdego urządzenia podłączonego do routera do pendrive’ów czy dysków (o tym szerzej w kolejnym tekście, bo taka domowa chmura to świetna i prosta sprawa, warta szerszego odnotowania) pozwala też na przyszłe, proste podłączanie na przykład kamer. Dzięki temu można obserwować co dzieje się w domu z każdego miejsca, również przez aplikacje mobilne.

To nie wszystko. Wiem, że niedługo dostanę inne urządzenia i wiem nawet, w jaki sposób je wykorzystam: routery D-Linka (podoba mi się zwłaszcza  DIR-505, malutki) dają możliwość prostego rozszerzenia zasięgu sieci. DIR-505 na pewno wypróbuję w akcji i w różnych warunkach, jednak wiem już, że docelowo wyeliminuje mój problem z zasięgiem WiFi – będzie po prostu działał jako wzmacniacz sygnału.

Coś czuję, że nauczę się jeszcze sporo z D-Linkiem, i nie będzie to bolesny proces.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement