Czy przesiadka z Androida na Windows Phone 7 jest możliwa? Podjąłem wyzwanie

01.10.2012
Czy przesiadka z Androida na Windows Phone 7 jest możliwa? Podjąłem wyzwanie

Androida używam już od ponad 3 lat. Wszystko zaczęło się w 2009 roku od telefonu HTC Dream znanego równiez jako Era G1. Następnie przewinęło się przez moje ręce sporo sprzętu działającego pod kontrolą zielonego robocika i jak do tej pory przez cały czas pozostawałem jego wiernym fanem. Jednak od kilku tygodni Android zaczął mnie nudzić i posanowiłem poszukać dla siebie jakiegoś zamiennika.

Najpierw zamówiłem do testów smartfona BlackBerry 9900, a następnie tablet PlayBook. Jednak mimo dobrego wykonania i wykorzystania do budowy urządzeń materiałów wysokiej jakości, nie mogłem się przekonać do produktów RIM. System operacyjny nie przypadł mi do gustu, a niedopuszczalnie mała liczba dobrych aplikacji sprawiła, że ze smartfona i tabletu korzystałem znacznie rzadziej. Mój romans z BlackBerry się skończył, zanim się tak naprawdę rozkręcił.

Następnie na celownik postanowiłem wziąć najnowszą dostępną do testów Lumię. Nokia 900 przyjechała do mnie bardzo szybko i już pierwszego dnia uratowała mi życie. Okazało się bowiem, że poczciwy Samsung Galaxy S II wyzionął ducha. Nie udało mi się go postawić na nogi Odinem, więc wysłałem go w podróż do autoryzowanego serwisu centralnego. Tego samego dnia ja również musiałem się spakować, bo czekała mnie wyprawa na Intel Business Challenge Europe 2012.

Trzy dni poza domem, a moim głównym smartfonem miała być Lumia 900, w której nie było jeszcze żadnych danych, kontaktów, skrzynek mailowych i kalendarza. Początkowo ogarnęła mnie lekka panika i zastanawiałem się nad tym, czy lepiej nie przełożyć mojego najważniejszego SIMa do słuchawki Huawei Honor. Stwierdziłem jednak, że jeżeli mam się przekonać do Windows Phone, to muszę się rzucić na głęboką wodę i tylko w takich warunkach będę w stanie sprawdzić czy produkt Microsoftu jest dla mnie dobrym rozwiązaniem.

Kontakty
Personalizację urządzenia zacząłem od importu kontaktów. Ta banalna czynność nie przebiegła według standardowego schematu. W Lumii odszukałem funkcję “Transfer kontaktów”, która pozwala na bezprzewodowe przesłanie kontaktów ze starego telefonu. Aplikacja ta wykorzystuje połączenie Bluetooth, ale nie zawsze działa poprawnie. W pracy (w serwisie Nokia Care) spotkałem się już wiele razy z tym, że Lumie nie mogły odczytać i zaimportować kontaktów do swojej pamięci. W sytuacji jakiej się znalazłem, musiałem z całego serca wierzyć, że moja nowa Nokia wykradnie setki kontaktów uwięzionych w Huawei Honor. Połączenie zostało nawiązane – Lumia pokazała, że znalazła ponad 1600 kontaktów, które może pobrać. Na widok tego komunikatu ucieszyłem się jak dziecko i z ulgą rozpocząłem transfer danych. Niestety po kilkudziesięciu sekundach, Windows Phone 7 wyrzucił na ekran komunikat, że nie udało się przenieść ani jednego wpisu do książki adresowej. Następnie próbowałem jeszcze kilkukrotnie tej metody, niestety bezskutecznie.

Postanowiłem spróbować importu moich kontaktów bezpośrednio z konta Google. Z zakładce “kontakty” zalogowałem się do mojego Gmaila, Facebooka i Twittera. Proces importu wpisów przebiegł bardzo szybko i już po chwili miałem wszystkie kontakty w telefonie. Hura! – wykrzyknąłem z radości i zacząłem dalej konfigurować telefon. Jednak po kilku minutach zadzwonił do mnie kolega i wtedy bardzo się zdziwiłem… Nokia zagrała piękną melodyjkę, ale pokazała mi tylko numer osoby dzwoniącej i nie wyświetliła przy tym nazwy kontaktu. Jak się później okazało, część kontaktów z konta Google zostało zaimportowanych bez numerów telefonów. W mojej książce adresowej miałem nazwy, awatary, maile, ale czasami brakowało tego co najważniejsze, czyli numerów. Na szczęście, jak do tej pory, stwierdziłem ich brak tylko w około 10 kontaktach, ale tak na dobrą sprawę, to nie wiem ile ich mogło zaginąć.

Bateria
Po pierwszych godzinach użytkowania Lumii 900 byłem rozczarowany krótkim czasem pracy na baterii. Po pierwszych ładowaniach telefon potrafił zjeść 50% akumulatora w ciągi kilku godzin. Początkowo zrzuciłem to na kark tego, że intensywnie korzystałem z urządzenia. Jednak po tym jak odłączyłem telefon o 5:00 od ładowarki i wyruszyłem w podróż, a około godziny 10:00 było już poniżej 50% baterii zacząłem się martwić o przydatność Lumii podczas mojej delegacji. Dodam, że przez te 5 godzin telefon używałem przez chwilę, bo większość czasu przespałem w pociągach. Na całe szczęście miałem przy sobie zewnętrzny akumulator, którym udało mi się utrzymań Nokię przy życiu, do godziny 19:00. Po dodarciu do hotelu pobrałem szybko aplikację Zune i zaktualizowałem oprogramowanie w smartfonie. Aktualnie posiadam wersję systemu 7.10.87773.98 – 2175.2503.8779.12301 i problemy z baterią zostały zażegnane. Lumia 900 (ledwo ale) zawsze wytrzymuje cały dzień pracy, ale nie korzystam z niej tak intensywnie, jak to robiłem w przypadku własnego Samsunga Galaxy S II (z baterią 2000mAh).

Tryb poziomy
Klawiatura w trybie poziomym nadal rozczarowuje. Myślałem, że przy tak dużym ekranie będę mógł korzystać z wielkiej klawiatury, jednak po przechyleniu telefonu do poziomy, z lewej strony QWERTY jest duży margines, a z prawej menu systemowe. Telefony z WP7 miałem w rękach już wcześniej. W momencie premiery rynkowej HTC HD7 i HTC 7 Pro testowałem obie słuchawki i już wtedy raził mnie ten błąd wyświetlania klawiatury. Ale zarówno od tamtego momentu, jak i od czasu kiedy testowałem Lumię 800 wyszło już kilka aktualizacji i myślałem, że coś się zmieniło na lepsze w tym temacie. Niestety, jak widać, nie jest to błąd wyświetlania, ale celowe działanie systemu, którego sensu nie rozumiem.

W kilku aplikacjach spotkałem się również ze złą obsługą trybu poziomego. Przykładem może być oficjalna aplikacja Twittera. Oczywiście możemy z niej korzystać w poziomie, ale nie zawsze. Poprawnie wyświetlany jest timeline, mentions i messages, nie ma również problemów, gdy czytamy pojedyncze tweety. Jednak jeżeli chcemy sprawdzić całą dyskusję, której częścią jest dany wpis okazuje się, że aplikacja nagle przechodzi do trybu pionowego. Niestety takich „perełek” jest więcej.

Aplikacje
W momencie kiedy pierwszy raz testowałem Windows Phone na urządzeniach HTC, Marketplace świecił pustkami. Do dzisiaj tak naprawdę niewiele się zmieniło. Oczywiście widać postęp i zmiany na lepsze, jednak Microsoftowy sklep z aplikacjami nadal nie może nawiązać kontaktu wzrokowego ze sklepami Apple’a i Google’a. Co ciekawe w Marketplace zaczyna być już widoczny bałagan i widać falę śmieciowych programów.

Jeżeli wyszukamy “Angry Birds” naszym oczom pokaże się ogromna lista wyników. Na początku będzie upragniony tytuł od Rovio, jednak za nim znajdziemy niekończącą się listę poradników, hacków i innych śmieci, próbujących wypromować się na często wyszukiwanych słowach kluczowych. Znalazłem tam m.in, aplikację “Angry Birds Seasons”, która oczywiście nie okazała się drugą edycją kultowej gry od Rovio.

Na plus należy jednak zaliczyć możliwość przetestowania gier i programów. Przy płatnych tytułach bardzo często możemy wybrać opcję “wypróbuj”, co pozwoli nam na zainstalowanie wersji demo. Takie rozwiązanie wydaje się być lepsze niż androidowe 15 minut na zwrot zakupionej aplikacji. Jednak wolałbym, aby system oferował obie możliwości jednocześnie.

Co do liczby aplikacji nietrudno mieć zastrzeżenia. Tak naprawdę to z tego, co używam na Androidzie udało mi się w Marketplace znaleźć: Twitter, WhatsApp, Facebook, Zite, Youtube, Bilkom, Foursquare, TuneIn Radio, Endomondo oraz serwis VOD iPla. Bardzo brakowało mi dobrych alternatywnych programów do obsługi Twittera, oficjalnej wersji Google+, dobrego odpowiednika dla Flipboarda i Feedly.

Belka
Górna belka w Windows Phone 7 wygląda i działa nieco inaczej niż ta w Androidzie, Badzie czy iOS. Wyświetlają się tam tylko podstawowe informacje takie jak: zegar, bateria, zasięg, typ łączności bezprzewodowej, Wi-Fi itp. Dodatkowo, ta belka cały czas się automatycznie chowa. Ma to swoje dobre strony, ponieważ nie zajmuje ona cennego miejsca na ekranie. Możemy ją również łatwo wywołać przeciągając palcem po wyświetlaczu. Niestety, belki nie możemy wywołać w wielu aplikacjach. Jest to uciążliwe np. w przeglądarce internetowej. Gdy nagle strona przestaje się ładować, zawsze sprawdzam czy czasem telefon nie stracił zasięgu etc. W Windows Phone nie mogłem tego zrobić, a szkoda bo automatycznie chowana belka już zaczęła mi się podobać.

Słownik
Podczas wyjazdu pisałem dużo SMSów, oraz wiadomości na WhatsApp i Facebooku. Dzięki temu w krótkim czasie mogłem dosyć intensywnie przetestować działanie autokorekty i zasoby słownika w Windows Phone 7. Mimo, że na klawiaturze ekranowej pisze mi się bardzo dobrze, to co do słownika w Nokii 900 mam pewne zastrzeżenia. Zdziwiło mnie gdy wyraz “Lumia” został podkreślony i oznaczony jako błędny, było to zabawne kuriozum. Kolejny raz zdziwiłem się gdy napisałem na początku wiadomości “heja” i o mały włos nie wysłałem do odbiorcy “geja” – od tego momentu zacząłem czujniej sprawdzać to co chciałem napisać. Kolejną ciekawostkę jest to, że Windows Phone 7 ma w słowniku, aż 54 różne emotikony, a nie ma żadnego typu buziaka, czy też całusa.

Obsługa Gmaila
Jak na prawdziwego androidomaniaka przystało to właśnie Gmail jest moją główną skrzynką pocztową. Pod kontem mailowym Google mam skonfigurowane również inne skrzynki prywatne i służbowe. I tutaj właśnie zaczynają się schody.

Moje konto Gmail to newwalk@gmail.com, do niego mam podłączoną skrzynkę mateusz.nowak@firmowadomena.pl (oczywiście takich kont mam podpiętych do Gmaila znacznie więcej). W momencie gdy dostaję maila na mateusz.nowak@firmowadomena.pl i chcę na niego odpisać to Windows Phone wysyła tego maila z konta newwalk@gmail.com. Oczywiście takie działanie Gmaila jest dla mnie niedopuszczalne. Firmowa korespondencja nie może być wysyłana z prywatnego konta Google. Z tego powodu musiałem przestać odpisywać na maile z poziomu telefonu. Na Androidzie, w aplikacji Gmail nie doświadczyłem takich problemów, a w Marketplace na próżno szukałem oficjalnej aplikacji do obsługi poczty od Google. Dodatkowo skrzynka z Windows Phone 7 nie pozwala na archiwizowanie wiadomości na koncie Gmail, a z tej funkcji korzystam kilkanaście razy dziennie.

Obsługa załączników
Jak już jesteśmy w temacie obsługi poczty e-mail muszę tutaj wspomnieć o jednym z największych problemów na jakie natrafiłem podczas mojej przygody z Windows Phone 7. System ten nie pozwala na zaznaczenie kilku plików np. zdjęć i wykonania na nich wybranej operacji np. wysłania ich mailem. Jeżeli chcemy komuś wysłać kilka zdjęć, każde z nich musi być ręcznie załączone do wiadomości. Jeżeli chcemy w mediach społecznościowych udostępnić trzy zdjęcia z wakacji, również czeka nas żmudna ręczna robota. Jest to, bez wątpienia, największa wada systemu Windows Phone 7.

W mojej pracy bardzo często wykonuję wiele screenów (tych też na Windows Phone 7 nie zrobimy) i zdjęć, które następnie przesyłam na maila lub wrzucam na chmurę. Niestety na pięknej Lumii 900 nie byłem w stanie tego dokonać.

SkyDrive
Wiem oczywiście, że system Microsoftu pozwala na automatyczną synchronizację plików z serwerami SkyDrive. Myślałem zatem, że automatyczna synchronizacja zdjęć z chmurą rozwiąże mój problem z brakiem możliwości zaznaczenia kilku plików do wysłania mailem. Myliłem się. Niestety, okazało się, że funkcji automatycznej synchronizacji zdjęć wykonywanych telefonem z kontem SkyDrive nie można w żaden sposób skonfigurować. Funkcja działa świetnie, ale tylko od razu po zrobieniu zdjęcia.

Dla przykładu, w Androidzie mogłem ustawić sobie synchronizację fotek dopiero w momencie jak będę w zasięgu WiFi lub gdy smartfon będzie podłączony do ładowarki. Windows Phone 7 zaczyna wysyłać zdjęcia na serwer nawet jak jest zasięg Edge i dwie kreski baterii. Dodatkowo funkcja autosynchronizacji po uruchomieniu nie wyśle na serwer wcześniej zrobionych zdjęć i zaczyna działać dopiero od momentu jej uruchomienia. Jak dla mnie to jest niedopuszczalne. Musiałem wyłączyć synchronizację i męczyć się w ręczne wysyłanie plików na serwer lub e-mail w momencie kiedy byłem w zasięgu WiFi lub gdy tego potrzebowałem.

Multitasking
Wielozadaniowość w Windows Phone nie działa tak jak sobie to wyobrażałem. Jeżeli wyjdziemy z danej aplikacji – dajmy na to Twittera – i postanowimy do niej ponownie wrócić, program uruchomi się na nowo, pokaże logo startowe i powoli załaduje zawartość. Możemy również wrócić do listy ostatnio używanych programów poprzez długie naciśnięcie klawisza “strzałki wstecz”. Jeżeli w ten sposób przełączymy się do niedawno zamkniętej aplikacji, unikniemy jej ponownego uruchomienia (tzw. przeładowania). Nie rozumiem zatem, dlaczego gdy wrócę do zamkniętego właśnie Twittera poprzez wybranie ikony aplikacji na pulpicie muszę tyle czekać.

Podobnie zachowywała się aplikacja WhatsApp. W momencie kiedy ktoś do mnie napisał i kliknąłem na powiadomienie na pasku notyfikacji, zostałem przeniesiony do programu, który za każdym razem musiał się ponownie uruchomić

Lupa
Pod ekranem windowsowego smartfona znajdują się trzy klawisze dotykowe. Klawisz strzałki wstecz, home oraz lupa. Ten ostatni jest całkowicie bezużyteczny i otwiera jedynie desktopową wersję przeglądarki Bing. Spodziewałem się tutaj zaawansowanej wyszukiwarki, która będzie mogła przetrząsnąć zasoby mojego telefonu jak i internet w poszukiwaniu pożądanych informacji. Ta funkcja wymaga poprawy i to szybko. Android ma Google Now, Apple ma Siri, a Microsoft nie ma nic… szkoda.

Telefon i kontakty
Uderzył mnie brak inteligentnego dialera. W momencie jak zaczynamy wpisywać numer lub nazwę kontaktu większość telefonów podpowie nam do kogo chcemy zadzwonić. Windows Phone 7 tego nie umie i to jest spora wada.

W kafelku kontakty nie możemy wyczyścić listy ostatnio wywoływanych nazwisk. Osobiście, zamiast tego zestawienia kontaktów, wolałbym mieć tam listę ulubionych osób, które dobrze mieć zawsze pod ręką. Oprócz tego i wspomnianych wcześniej problemów z synchronizacją kontaktów z kontem Gmail jak i telefonem z Androidem nie mam zastrzeżeń do działania kafla kontaktów. Łatwa synchronizacja ze społecznościówkami oraz szybki podgląd do wpisów z Facebooka i Twittera bardzo mi się spodobał. Przyzwyczaiłem się do takiego rozwiązania i będę za nim tęsknił.

Kafelek Gry
Bardzo mile zaskoczyło mnie działanie kafla Gry. Dzięki temu mamy w jednym miejscu dostęp do wszystkich zainstalowanych gier. W Androidzie czy w iOS wszystkie gry zaśmiecają ekrany i trzeba je ręcznie ustawiać i katalogować. W Windows Phone mamy porządek w menu, bo wszystkie gry są w jednym miejscu. Może to mały szczegół, ale bez wątpienia będzie mi tego brakowało na innych platformach.

Kilka dużych plusów
Windows Phone 7 ma również wiele innych zalet, które wyróżniają go na tle konkurencji. Jednym z największych jest rozbudowany i preinstalowany pakiet Microsoft Office. Narzędzie to jest bezkonkurencyjne w swojej kategorii, więc każdy androidomaniak i iPhoniarz może zazdrościć tego, co mają na co dzień użytkownicy Windows Phone.

Nie można przemilczeć tematu map – tak popularnego od czasu premiery iOS 6. Lumia 900 daje nam dostęp do aplikacji Nokia Mapy, Nokia Nawigacja oraz Nokia Transport. Programy te są rewelacyjne, a dwa pierwsze można nazwać najlepszymi w swojej kategorii. Jeżeli potrzebujecie porządnej nawigacji offline w smartfonie to nie ma lepszego wyboru niż Nokia z rodziny Lumia.

Nokia Muzyka i usługa Mix Radio to kolejny hit Nokii Lumia. Internetowe radio pozwala na pobieranie do pamięci urządzenia całych setów radiowych, które możemy odtworzyć w każdej chwili, a to wszystko całkowicie za darmo. Wybieramy nasz ulubiony gatunek muzyczny, lub kilku wykonawców, a Mix Radio dobierze podobne utwory i stworzy z nich naszą stację radiową. Nie mamy wprawdzie wpływu na to, jakie piosenki znajdą się w naszym secie, ale jeżeli podczas odsłuchiwania natrafimy na kawałek którego nie lubimy, możemy go ominąć i przeskoczyć do następnego. Jako że usługa ta ma w nazwie Radio, to nie możemy zmieniać utworów w nieskończoność, ale limit 6 zmian w przeciągu godziny, nie powinien być uciążliwy.

Podsumowanie
Nokia Lumia 900 z systemem Windows Phone 7 to mocarny smartfon z bardzo dobrą specyfikacją techniczną i niezastąpionymi preinstalowanymi aplikacjami. Nowy mobilny Windows wprowadził na rynek świeży interfejs i nowe spojrzenie na to jak powinny wyglądać aplikacje w smartfonach. Mimo, że Lumia 900 oczarowała mnie swoim wyglądam, jakością wykonania i stabilnością pracy, nie wyobrażam sobie, abym aktualnie mógł porzucić Androida na rzecz Windows Phone.

Podstawową wadą jest słaba obsługa Gmaila, z którego używam bardzo intensywnie. Google przygotował swoją aplikację dla urządzeń z iOS, jednak o użytkownikach Windows Phone zapomniano. Jeżeli to się zmieni, będę mógł poważnie pomyśleć nad zmianą platformy. Wiem, że mogę się przecież przesiąść na Microsoftowego Outlooka, ale taki zabieg jest nie możliwy do zrealizowania w 5 minut.

Problem z brakiem możliwości zaznaczania kilku plików i wykonywania na nich różnych operacji został już rozwiązany w Windows Phone 8, dlatego z niecierpliwością czekam, aż będę mógł przetestować nowe Lumie. Zapisałem się już na liście oczekujących i zapewne za miesiąc lub dwa będę mógł ponownie zmierzyć się z Windows Phone’em.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

Advertisement